czwartek, 30 maja 2013

Doczekałam się


Witam Was serdecznie! 
Doczekałam się w końcu pogody i mogliśmy z Pawłem zabrać się za zbudowanie i zamontowanie ogrodzenia na balkonie. W obawie przed kolejnym deszczem, zmobilizowałam Pawła wczoraj po południu. Pomoc mojego domowego inżyniera okazała się bezcenna, myślałam, że to tak rachu-ciachu i będzie gotowe, ale nie było to takie proste, jak myślałam i sama nie dałabym sobie rady. Domowy inżynier podszedł do sprawy bardzo poważnie:) i mamy piękny, starannie zrobiony biały drewniany płot. 
Czas realizacji - 3 godziny, nie licząc sprzątania po całej robocie:)

Wszelkie prace stolarskie w 16-metrowym pokoju, to delikatnie mówiąc duże wyzwanie. Tym bardziej, że trzeba było niektóre fragmenty wycinać wyrzynarką, więc bez kurzu i pyłu się nie obyło.


 :) uczeń




Tak płot prezentuje się w całości. Postanowiłam wykorzystać jednak białą pergolę, zostawiając ją tam gdzie stała wcześniej, ponieważ zasłania talerz anteny, który nie jest zbyt reprezentacyjny...




Na razie jako siedzisko wykorzystałam kosz wiklinowy, ale myślę o zakupie jakiś minimebelków, tzn. stolika i krzesła, które będą składane, w takim stylu bistro. Oczywiście najlepiej drewniane lub metalowe.












Kosz jako siedzisko, a właściwie legowisko już się sprawdził:)



Dziewczyny, dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze, które piszecie pod postami i za wszystkie maile z miłym słowem. Bardzo przepraszam, że nie odpisuję od razu i czasami czekacie na odpowiedź dłużej, niż to wypada...Na swoja obronę mam jedynie ... trójkę dzieci i pracę na cały etat:) Pisanie bloga uświadomiło mi, jak wiele jest osób zakręconych pozytywnie na punkcie wnętrz, którym nie jest obojętne, jak mieszkają i które są wrażliwe estetycznie:)
Dzielenie się z Wami moją pasją w formie bloga i otrzymywanie informacji zwrotnej w postaci Waszych komentarzy i maili jest dla mnie bardzo ważne i motywujące. Dzięki Wam jeszcze bardziej chce mi się chcieć:)
Dziękuję!


wtorek, 28 maja 2013

Czekając na pogodę


Witajcie w tym deszczowym tygodniu. U nas dzisiaj wieje, leje i zimno. Na balkonie mokro i nieprzyjemnie, a w donicach pełno wody. Wykorzystałam drewnianą paletę, na której dostarczono nam pralkę jako tymczasową osłonę balkonową:)



 Pogoda wstrzymuje moje prace balkonowe, czekam tylko na słońce, żeby wystartować do zmontowania białego płotu. W weekend kupiliśmy już nawet niezbędny sprzęt w postaci listew, listewek, wkrętów, blaszek itp.


Z balkonu zabrałam na razie do domu wiklinowy kwietnik, co by farba z niego nie zeszła na tym deszczu:)




A z niedzielnego spaceru przytargałam kwitnące gałęzie, nie wiem jakiego drzewa.  Myślałam, że w domu szybko padną , ale na razie ładnie się trzymają i nie obsypują.





****
 Dzięki informacji jednej z Czytelniczek trafiłam na poniższy poradnik Muratora 
"Gdy masz problem z urządzeniem balkonu i tarasu". 
Oglądając go trafiłam na kilka zdjęć z zeszłorocznej sesji naszego balkonu:)



****
Z ogłoszeń parafialnych:) chciałam jeszcze dodać, że majowy stempelek, który wykorzystałam na banerze bloga znalazłam na blogu Rebeki - Rebeca po godzinach. Dziękuję bardzo za udostępnienie!

 ****
I chciałam się jeszcze podzielić z Wami uwagami na temat pralko-suszarki. 
Przyszła w zeszłym tygodniu, wypróbowałam ją więc już w kilku praniach i suszeniach. 
I jestem zachwycona. 
Pralka ma pojemność bębna 7 kg, ale nie pakuję prania na maksa, tylko tak, żeby było luźno. Dzięki temu nie dzielę po praniu rzeczy do suszenia na dwie partie. Korzystam ze zwykłego prania w 60 stopniach dla rzeczy słabo zabrudzonych i ustawiam czas suszenia na 1,5 godziny, dla mniej grubych rzeczy na 1 godz. i 15 min. I to zdecydowania wystarcza. 
 Wszystkie rzeczy są suche i zdecydowanie mniej pogniecione niż po zwykłym praniu. Są też bardziej miękkie. 
No i ta wygoda - wyciągam suche, strzepuję, składam, chowam...:)
Nie rozkładam suszarki, nie stoi ona non stop w mieszkaniu i nikt się o nią nie obija:) 
I nie wdychamy wilgoci, oparów proszku, płynu itd.
Przy instalacji był oczywiście mały sajgon i demolka kuchni - odłączenie starej pralki, jej wystawienie, podłączenie nowej...
Ale było warto!

Pozdrawiam serdecznie!


środa, 22 maja 2013

Durszlak babci Stefci

Witam Was serdecznie i serdecznie dziękuję za wszystkie Wasze porady i opinie dotyczące pralko-suszarki pod ostatnim postem. Ostatecznie zdecydowałam się na model, który pokazywałam, dzisiaj złożyłam zamówienie. Muszę po prostu przetestować to ustrojstwo na własnej skórze, liczę jednak po cichu na to, że będę zadowolona z zakupu i po przetestowaniu pralko-suszarki znajdę optymalny program na potrzeby naszej 5-osobowej familii:)

****
A jeśli chodzi o tytułowy durszlak babci Stefci, to takie cudo przywiozłam ostatnio z Kołobrzegu. Leżał sobie gdzieś zapomniany w głębi szafki z garami w kuchni u mojej mamy. Durszlak ma pewnie jakieś....30 lat, a może więcej, należał jeszcze do mojej babci Stefci, pamiętam go z dzieciństwa z babcinej kuchni. Nie wiem, czy to Olkusz, czy jakiś inny producent, nie znalazłam na nim żadnej informacji.

Pewnie dla niektórych to stary grat do wyrzucenia, ale my Siostry wiemy, że to cacko jest...:)
Durszlak powiesiłam w celach dekoracyjnych nad kuchenką, ale jest w całkiem dobrym stanie, więc pewnie będę go używać.






Lekko zmieniłam też wystrój okna kuchennego, wieszając zwiewne firanki z Ikei



 ****
A poniżej moje kolejne wnętrzarskie marzenie - nowa bateria kuchenna w stylu retro. 
Jest spory wybór takich baterii, rozstrzał cen również duży. Gdyby nie nieplanowany wydatek związany z pralką, pewnie zafundowałabym sobie któryś z poniższych modeli. Szczególnie podobają mi się dwie pierwsze.

Poniższe zdjęcia pochodzą z allegro ze stron sprzedawców



 




Pozdrawiam serdecznie!

INSTAGRAM