No i mam - upragniony, wymarzony, drewniany, pachnący KREDENS ;)
O swoim marzeniu w tym zakresie pisałam niedawno tutaj. I jakoś mnie ten post zmobilizował do działań i postanowiłam znaleźć mebel, który jest chyba kwintesencją stylu shabby-francusko - prowansalko-skandynawskiego:)
Przed zakupem zrobiłam
gruntowne rozeznanie na rynku, sprawdziłam różne aukcje internetowe
oraz strony ze sklepami oferującymi tego typu meble.
Wiedziałam, jaki ten kredens ma być, jakie powinien mieć rozmiary, kolor i jaki "charakter";) - to ułatwiło poszukiwania.
Na początku myślałam o tym, żeby kupić stary sosnowy i samemu go przerobić, jednak ceny takich kredensów (wliczając koszty dostawy) wcale nie są dużo niższe od nowych mebli, tym bardziej, że szukałam mebla w miarę w dobrym stanie, a nie zupełnej ruiny.
Wiem, że można upolować ładny mebel w dobrym stanie, ale kupując wirtualnie nigdy tak naprawdę nie wiemy, w jakim on jest stanie, gdzie stał, jak pachnie...
Koniec końców znalazłam przez allegro stolarza, która wystawiał na aukcji ładny kredens, ale o wiele szerszy, bo 150 cm. szeroki. Mój mógł mieć maksymalnie 90 cm.
Po wymianie kilku maili okazało się, że bez problemu stolarz zrobi mi kredens o takich wymiarach, jak chcę i za przyzwoitą cenę, wliczając nawet jego transport do Warszawy z południa Polski. Pierwotnie kredens miał mieć blat i półkę w środku w odcieniu drewna, ale również telefonicznie ustaliłam, żeby cały kredens był jasny.
Czas oczekiwania miał wynosić 4 tygodnie, mebel był gotowy po 3 tygodniach. Kontakt z właścicielem firmy świetny, z całą odpowiedzialnością zatem polecam jego meble. Firma nazywa się Oldstyl, TUTAJ znajdziecie na nich namiary. Oferta na stronie nie jest może imponująca, ale tak naprawdę każdy szczegół można indywidualnie dogadać z właścicielem, Panem Jackiem.
I tak oto w sobotę mój mąż Paweł z Panem Jackiem wnieśli to cudo na czwarte piętro. Kredens baaardzo mile mnie zaskoczył, jest bardzo starannie wykończony, ładnie i dokładnie pomalowany, no i przecudnie pachnie drewnem. Ten zapach od kilku dni roznosi się po naszym domu. Nie ma chyba nic przyjemniejszego....:) Nie da się porównać takiego mebla do jakichś paździerzowych, seryjnych mebli z MDFu...
Pierwotnie plan był taki, że kredens stanie w miejscu witrynki, przy oknie. Zaczęłam więc demolkę w postaci wyjęcia wszystkiego z niej i zdjęcia ze ściany samej witryny.
Pomocniik:)
Jednak ustawienie kredensu w tym miejscu jakoś mi nie grało, ginął w tym kącie, stwierdziłam, że taki piękny mebel musi być bardziej widoczny...
...przestawiłam go więc przy stole, ale z drugiej strony, przy wejściu do pokoju. I to był dobry pomysł, chociażby ze względu na liczne szufladki, do których możemy odkładać różne drobiazgi po wejściu do domu, a które zawsze leżały na wierzchu lub w koszykach.
No a później zaczęło się najprzyjemniejsze, czyli ustawianie i dekorowanie...:))
Cały weekend upłynął mi na ustawianiu kubków, miseczek, filiżanek, na myciu i przenoszeniu z kuchni nieużywanej zastawy ślubnej...:) Przy okazji wysprzątaliśmy z Pawłem szafki kuchenne, wymyliśmy je w środku i na zewnątrz. No niemal jak wielkanocne porządki...
Kredens jest bardzo pojemny, zmieściłam w nim wszystkie swoje skorupy i cały arsenał serwet, serwetek, obrusów i podkładek.
Co bardzo mi się podoba, to plecy kredensu, takie boazeryjne. Takie właśnie zawsze mi się bardzo podobały i takie mam:)
Tak wygląda w całości.
Na górze postawiłam kosz wiklinowy, który podkręca wiejski klimat kredensu.
A co tam, wiejska chałupa w M 4 na IV piętrze:)
Na tym zdjęciu dobrze widać, że kredens nie jest biały, tylko kremowy, ale taki bardzo mi się podoba. Ten odcień jest bardzo przyjemny dla oka i taki ciepły, więc może zdecyduję się za jakiś czas odświeżyć malowane meble również tym odcieniem.
Szufladki tez zagospodarowane, w końcu wszystko mam w jednym miejscu i na swoim miejscu, ech...cudnie
A witryna i biureczko póki co znalazły miejsce u Weroniki, docelowo zawiozę je do mojej mamy. Witrynę chciałabym zawiesić w kuchni nad stołem zamiast półki.
****
Żadna
sukienka, torebka, buty czy biżuteria nie sprawiłyby mi takiej radości,
jak piękny mebel właśnie. Chyba coś jest ze mną nie tak...;)
Pozdrawia Was szczęśliwa posiadaczka wiejskiego kredensu:)