poniedziałek, 10 września 2012

Kubek w kubek

 

Witajcie Kochane, poniedziałek jakoś minął, więc teraz byle do piątku...:)
Wczoraj wybraliśmy się na niedzielne zakupy do centrum handlowego, czyli spędzaliśmy czas, jak pewnie jakieś 90% warszawskich rodzin...Nie lubię robić zakupów w niedzielę z kilku powodów - m.in. dlatego, że oczywiście zawsze jest full ludzi, a poza tym jest mi zawsze głupio wobec ludzi, którzy muszą właśnie w niedzielę  pracować. Nie chcę tu wchodzić w ekonomiczne i społeczne aspekty handlu w niedzielę lub jego zakazu. Po prostu staram się nie odwiedzać takich miejsc w niedzielę, ale oczywiście czasami jest to nieuniknione, szczególnie że w tygodniu nie ma po prostu na to czasu.

A tak na marginesie, to jeszcze jedno moje przemyślenie z wczorajszych zakupów, to ceny ubrań dziecięcych. Chciałam kupić dla Mikołaja spodnie, takie normalne, na jesień, nie ocieplane. Najtańsze, jakie znalazłam kosztowały 79 zł. Takich par potrzebujemy dla jednego dziecka co najmniej dwóch, jak nie trzech. Więc za same spodnie dla starszych dzieci muszę zapłacić ok. 160 zł, zakładając, że najmłodszy ma spodnie po bracie, chociaż z doświadczenia wiem, że nie przetrwają one nawet do wiosny, bo dziura będzie gonić dziurę...ech...

Ale przynajmniej za kilka złotych udało mi się kupić w Carrefourze dwa fajne kubki w kratkę. Były jeszcze miseczki i żałuję, ze ich nie kupiłam, ale Pan Mąż mnie poganiał i jak zobaczył, że je oglądam, to oczywiście padło stwierdzenie "ale my mamy miski"...:) Znacie to? :)


Jesli chodzi o kubki, to podobnie jak z zasłonami, czy pościelą, mam różne wzory i kolory.
Na razie pastele rządzą...


 Ale mam też czerwone i chyba moje ulubione - delikatne kremowe




 


Mamy też w użyciu i takie kubki:)



 ****
Powoli zagospodarowuję też regał. Trafiłam na ryneczku na ładny duży bluszcz, który miałam posadzić na balkonie, ale chyba ostatecznie zostanie tutaj.







No i przymierzam się do nowej aranżacji "wyklejanki" nad kanapą. Mam kilka starych rodzinnych zdjęć w sepii, które dostałam od mamy i chciałabym je ładnie wyeksponować. Poniżej przymiarki nowego układu, który pewnie pokażę niebawem.



Pozdrawiam serdecznie:)

piątek, 7 września 2012

Tekstylia z Ikea

Moje Drogie, kilka postów temu, o TUTAJ, wspominałam o nowym katalogu Ikei i o prezencie, jaki otrzymałam w postaci narzuty na łóżko. Oferta Ikei na 2013 rok, to "miękka strona życia", czyli tkaniny i tekstylia wszelakie. 



Co tu dużo gadać, na naszym polskim rynku nie ma zbyt dużego wyboru ładnych, przyjaznych dla oka tekstyliów. Pościel, zasłony, poszewki, czy tkaniny na metry ogólnodostępne są w większości krzykliwe, ze sztucznych tkanin, w tzw. bazarowe wzory. Graniczy niemal z cudem trafienie na ładną tkaninę w krateczkę czy paski. W tym zakresie Ikea jest niezawodna. Sama u siebie mam mnóstwo tekstyliów z tego szwedzkiego sklepu na I...:) Szczególnie lubię zasłony i tkaniny na metry. Zasłony są fajnie uszyte, można je powiesić na różne sposoby i na różne karnisze, no i mają taśmę do samodzielnego skrócenia, co dla mnie jest super ułatwieniem.

 


 






 

 I jeszcze dwa archiwalne zdjęcia z ikeowskimi zasłonami:)




****
W związku z powyższym chciałabym Wam zaproponować udział w  zabawie, jaką zaproponowała blogerom i ich czytelnikom Ikea. 

Nagrodą jest:
 torba (wzór do wyboru) z katalogiem
oraz 
bon do Ikei na 100 zł
 


Zadanie jest proste, ale wymagające chwili zastanowienia:

Wyobraź sobie, że otrzymujesz pokój, w którym są tylko same meble (np. regał, sofa, fotel,, łóżko, szafa, stolik, itp.) oraz  oświetlenie, ale w ogóle nie ma w nim  tekstyliów.
Jakimi tekstyliami IKEA go urządzisz, by czuć się w nim dobrze?

Dla ułatwienia wrzucam filmik instruktażowy:)
 
Proszę o odpowiedzi w komentarzach, nie musicie odwoływać się do konkretnych nazw tkanin, chociaż są mile widziane. Tradycyjnie - autorka najciekawszej, moim zdaniem, odpowiedzi otrzyma nagrodę:) 
Na zamieszczanie komentarzy macie 7 dni, czyli do piątku 14 września.

Zatem zapraszam i pozdrawiam serdecznie:)

wtorek, 4 września 2012

Jesienny już balkon

Witajcie Siostry, dzisiaj tylko kilka balkonowych zdjęć. Nie da się ukryć, że jesień tuz tuż, dni coraz krótsze, o 5.30, jak wstaję jeszcze niedawno budziło mnie słońca, a teraz jest szarawo. Pomimo tego, że na balkonie kwitną jeszcze pelargonie, to mam też już typowo jesienne kwiaty - chryzantemę i wrzosy.
Kupiłam tez dwa kwiaty na zdjęciu poniżej - jeden biały, drugi fioletowy, ale nie wiem, jak się nazywają i co to za kwiecie - czy balkonowe, czy pokojowe.

 


 


 




 ****
Wczoraj mieliśmy debiut Dominika w państwowym żłobku. Ja, zahartowana psychicznie matka, której już dwójka dzieci przeszła edukację żłobkową myślałam, że wczoraj, lekko mówiąc, wymięknę i oddam Dominika z powrotem do prywatnego klubiku. Przez prawie godzinę trzymał się kurczowo mojej nogi, popłakując, a żadna z 3 opiekunek nie miała chwili, żeby się nim zająć, zagadać i jakoś wprowadzić, ponieważ ok. 20 pozostałych dzieci zachowywała się tak samo. W końcu po jakimś czasie zabawy kiwnął głową "na tak", jak powiedziałam mu, że już idę i zapytałam, czy zostanie sam. Podobno później było ok, zjadł obiad, zasnął, ale dzisiaj rano oczywiście był płacz. Wiem, że takie dwulatki gorzej się adaptują niż kilkumiesięczne dzieci, ale mam stresa ogromnego przez to i wyrzuty sumienia, że go tam zostawiam. Ech...

Bardzo proszę również o kontakt Anonimową Beatę, która uczestniczyła w zabawie Tchibo "Komfortowe mieszkanie" umieszczając komentarz, a która jest jedną ze zwyciężyń. Beato, jeśli nie podasz adresu, to będę musiała wysłać nagrodę do kogoś innego!

Pozdrawiam Was serdecznie!