piątek, 14 grudnia 2012

Świątecznie w kuchni


Witajcie, dzisiaj mało gadania, dużo zdjęć:)

W salonie postawiłam w tym roku na pastelowe kolory i oczywiście biel.
W kuchni natomiast zagościła tradycyjna czerwień. W końcu musiałam gdzieś wykorzystać tę masę czerwonych dodatków świątecznych:)
A jutro ubieramy choinkę:)

Pozdrawiam serdecznie!







 


 

 


 

 


niedziela, 9 grudnia 2012

Małymi kroczkami

Małymi kroczkami dekoruję moje M na święta. Fajny jest ten czas przygotowywania, oczekiwania. Nigdy nie spędzamy świąt u siebie w domu, zawsze jedziemy do jednych rodziców lub do drugich, dlatego żeby nacieszyć się świątecznym nastrojem, najczęściej dekorowanie zaczynam 6 grudnia:) Wiem, że są zwolennicy dwóch opcji - ubierania choinki w Wigilię lub ubierania jej już na początku grudnia:) Ja zdecydowania należę do opcji nr 2, również u mnie w domu i w rodzinie zawsze ubierało się choinkę wcześniej.
Co prawda choinki jeszcze nie mamy, ale jak tylko pojawią się w sprzedaży w okolicy, zaraz wyśle po nią Pawła:)
A jak jest u Was? Kiedy ubieracie choinki w swoich domach?


****
 W tygodniu przytargałam już z piwnicy wielki wór z bombkami, lampkami, dekoracjami, żeby zrobić przegląd tego co mam. Bałaganu i śmieci zawsze przy tym co niemiara.


 W swoich bożonarodzeniowych zasobach mam dekoracje białe, różowe i oczywiście czerwone. Do tegorocznej kolorystyki brakuje mi kilku akcentów w błękicie.


 Stałą dekoracją od kilku lat jest u mnie choinkowa girlanda, którą układam na witrynce i przyozdabiam bombkami i gwiazdkami.
Na zdjęciach poniżej w wersji roboczej "przed" i "po"



W Biedronie kupiłam cyprysika, który sam w sobie jest ładną świąteczną dekoracją. Kosztował coś ok. 7 zł,taki sam w kwiaciarni widziałam za 20 zł.


A poniżej mój pomysł na świąteczne okno w tym roku, czyli kilka bombek i gwiazdek powieszonych na nitce na różnej wysokości. Prosta dekoracja, ale ładnie się prezentuje, szczególnie wieczorem na tle ciemnej szyby.





Lekko zmodyfikowałam granatową gwiazdę, która była kiedyś lampką z Ikei  - pomalowałam ją na biało i włożyłam z tyłu zwój lampek choinkowych.


I namiastka choinki, czyli choinkowe gałęzie w wazonie





 

A z Dominikiem nadal chorujemy, okazało się, że to jednak wirusowe zapalenie oskrzeli. W poniedziałek idziemy na kontrolę, mam nadzieję, że już będzie wszystko ok. Kaszel go jeszcze lekko męczy, ale to nic w porównaniu do tego, co było.


****
Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie  komentarze, ja z ogromną przyjemnością również oglądam Wasze piękne dekoracje, przygotowania do świat. To taki intensywny czas na blogach, kiedy można czerpać mnóstwo inspiracji, podpatrywać coś dla siebie. Może nie zawsze pozostawiam ślad po sobie w postaci komentarza, ale na większość Waszych blogów, które mam w zakładce Ulubione, regularnie zaglądam i z chęcią podczytuję, co tam u Was słychać:)
Ściskam serdecznie!



środa, 5 grudnia 2012

Świąteczne skarpety

 

Witajcie Siostry Moje:) 
Mikołajki lada dzień, do świąt coraz bliżej, postanowiłam więc na szybko uszyć sobie skarpety świąteczne. Uszyć to może za dużo powiedziane, ale o tym za moment. 
Skarpeta to fajny świąteczny akcent, taki trochę "hamerykański" :), ale akurat ten zwyczaj mi się podoba.

Dwa lata temu uszyłam ręcznie skarpetę z wielkiej płachty takiej grubszej flizeliny, wyszła baardzo swojska:) 




 ****
 Do uszycia dwóch skarpet wykorzystałam dwa śpiworki dziecięce, które kupiłam kiedyś w jakimś ciuchlandzie. Nie kupiłam ich dla dzieci, a do wykorzystania na różne tkaninowe potrzeby właśnie. Jeden śpiworek był błękitny, drugi jasnoróżowy, czego na zdjęciach niestety dobrze nie widać. Śpiwory były uszyte z fajnej pikowanej bawełny, takie trochę patchworkowe, na świąteczne skarpety jak znalazł.
Można oczywiście kupić gotowe skarpety, o różnych wzorach i kolorach, ale szczerze mówiąc ja jeszcze nigdy nie trafiłam na taką, która by mi się spodobała w 100 procentach. Zdecydowana większość jest w pstrokatych czerwono-zielonych wzorach, a mi się zamarzyły skarpety pastelowe:) Poza tym, jakaż to przyjemność samemu obmyślić i wykonać taką dekorację:)


 Zaczęłam od narysowania konturu skarpety ołówkiem na niebieskim śpiworku


 Po wycięciu powstał poniższy kształt, który przyłożyłam do różowego śpiworka, odrysowałam również ołówkiem i wycięłam





W ten oto sposób powstała podstawa dwóch skarpet świątecznych


 Teraz czas na najprzyjemniejsze, czyli dodawania koloru i dekorowanie.
Postanowiłam wykończyć je w ten sposób, że do błękitnej skarpety dodałam wywinięcie w czerwoną krateczkę, a do różowej w niebieską. Żeby obie miały punkt wspólny, każda z nich na środku dostała serduszko z materiału w kwiaty:) Wywinięcia ręcznie doszyłam do góry skarpety i wywinęłam na wierzch.


 Do dodatków wykorzystałam swoje tkaninowe zapasy, których mam całą ogromną torbę. Trzymam w niej większe, mniejsze i malutkie fragmenty tkanin, tasiemek, koronek, które od czasu do czasu wykorzystuję przy takich okazjach. Jak już pisałam nie raz, krawcowa ze mnie marna, ale materiał do szycia mam:) Marzy mi się taka szafko-komodo-bieliźniarka, w której mogłabym sobie poukładać kolorami i wzorami te moje szmatki...


Na wywinięcia dołożyłam jeszcze wykończenie w postaci koronki w biało-różową kratkę i niebieskiej lamówki w kwiaty.



I tadam - mam dwie skarpety :) Nie jest to majstersztyk krawiectwa, staranności i dokładności w uszyciu, ale takie nieidealne podobają mi się właśnie najbardziej:)


Fajnie prezentują się właściwie w każdym zakamarku, czy to na szafie czy na lustrze.


 

 



A tak poza tym, to cały tydzień siedzimy z Dominikiem w domu, rozłożyło go przeziębienie, kaszel i gorączka, od poniedziałku nie ma żadnej poprawy, ale na szczęście nie jest też gorzej. Przez jego nocny silny kaszel noce mam zarwane, w dzień też jest marudny i najchętniej siedziałby u mnie na rękach. Ale nie mam co narzekać, odkąd chodzi do żłobka, to chyba jego najpoważniejsza i najdłuższa choroba.

Pozdrawiam Was serdecznie!