No i mam - upragniony, wymarzony, drewniany, pachnący KREDENS ;)
O swoim marzeniu w tym zakresie pisałam niedawno tutaj. I jakoś mnie ten post zmobilizował do działań i postanowiłam znaleźć mebel, który jest chyba kwintesencją stylu shabby-francusko - prowansalko-skandynawskiego:)
Przed zakupem zrobiłam gruntowne rozeznanie na rynku, sprawdziłam różne aukcje internetowe oraz strony ze sklepami oferującymi tego typu meble.
Przed zakupem zrobiłam gruntowne rozeznanie na rynku, sprawdziłam różne aukcje internetowe oraz strony ze sklepami oferującymi tego typu meble.
Wiedziałam, jaki ten kredens ma być, jakie powinien mieć rozmiary, kolor i jaki "charakter";) - to ułatwiło poszukiwania.
Na początku myślałam o tym, żeby kupić stary sosnowy i samemu go przerobić, jednak ceny takich kredensów (wliczając koszty dostawy) wcale nie są dużo niższe od nowych mebli, tym bardziej, że szukałam mebla w miarę w dobrym stanie, a nie zupełnej ruiny.
Wiem, że można upolować ładny mebel w dobrym stanie, ale kupując wirtualnie nigdy tak naprawdę nie wiemy, w jakim on jest stanie, gdzie stał, jak pachnie...
Koniec końców znalazłam przez allegro stolarza, która wystawiał na aukcji ładny kredens, ale o wiele szerszy, bo 150 cm. szeroki. Mój mógł mieć maksymalnie 90 cm.
Po wymianie kilku maili okazało się, że bez problemu stolarz zrobi mi kredens o takich wymiarach, jak chcę i za przyzwoitą cenę, wliczając nawet jego transport do Warszawy z południa Polski. Pierwotnie kredens miał mieć blat i półkę w środku w odcieniu drewna, ale również telefonicznie ustaliłam, żeby cały kredens był jasny.
Na początku myślałam o tym, żeby kupić stary sosnowy i samemu go przerobić, jednak ceny takich kredensów (wliczając koszty dostawy) wcale nie są dużo niższe od nowych mebli, tym bardziej, że szukałam mebla w miarę w dobrym stanie, a nie zupełnej ruiny.
Wiem, że można upolować ładny mebel w dobrym stanie, ale kupując wirtualnie nigdy tak naprawdę nie wiemy, w jakim on jest stanie, gdzie stał, jak pachnie...
Koniec końców znalazłam przez allegro stolarza, która wystawiał na aukcji ładny kredens, ale o wiele szerszy, bo 150 cm. szeroki. Mój mógł mieć maksymalnie 90 cm.
Po wymianie kilku maili okazało się, że bez problemu stolarz zrobi mi kredens o takich wymiarach, jak chcę i za przyzwoitą cenę, wliczając nawet jego transport do Warszawy z południa Polski. Pierwotnie kredens miał mieć blat i półkę w środku w odcieniu drewna, ale również telefonicznie ustaliłam, żeby cały kredens był jasny.
Czas oczekiwania miał wynosić 4 tygodnie, mebel był gotowy po 3 tygodniach. Kontakt z właścicielem firmy świetny, z całą odpowiedzialnością zatem polecam jego meble. Firma nazywa się Oldstyl, TUTAJ znajdziecie na nich namiary. Oferta na stronie nie jest może imponująca, ale tak naprawdę każdy szczegół można indywidualnie dogadać z właścicielem, Panem Jackiem.
I tak oto w sobotę mój mąż Paweł z Panem Jackiem wnieśli to cudo na czwarte piętro. Kredens baaardzo mile mnie zaskoczył, jest bardzo starannie wykończony, ładnie i dokładnie pomalowany, no i przecudnie pachnie drewnem. Ten zapach od kilku dni roznosi się po naszym domu. Nie ma chyba nic przyjemniejszego....:) Nie da się porównać takiego mebla do jakichś paździerzowych, seryjnych mebli z MDFu...
Pierwotnie plan był taki, że kredens stanie w miejscu witrynki, przy oknie. Zaczęłam więc demolkę w postaci wyjęcia wszystkiego z niej i zdjęcia ze ściany samej witryny.
Pomocniik:)
Jednak ustawienie kredensu w tym miejscu jakoś mi nie grało, ginął w tym kącie, stwierdziłam, że taki piękny mebel musi być bardziej widoczny...
...przestawiłam go więc przy stole, ale z drugiej strony, przy wejściu do pokoju. I to był dobry pomysł, chociażby ze względu na liczne szufladki, do których możemy odkładać różne drobiazgi po wejściu do domu, a które zawsze leżały na wierzchu lub w koszykach.
No a później zaczęło się najprzyjemniejsze, czyli ustawianie i dekorowanie...:))
Cały weekend upłynął mi na ustawianiu kubków, miseczek, filiżanek, na myciu i przenoszeniu z kuchni nieużywanej zastawy ślubnej...:) Przy okazji wysprzątaliśmy z Pawłem szafki kuchenne, wymyliśmy je w środku i na zewnątrz. No niemal jak wielkanocne porządki...
Kredens jest bardzo pojemny, zmieściłam w nim wszystkie swoje skorupy i cały arsenał serwet, serwetek, obrusów i podkładek.
Co bardzo mi się podoba, to plecy kredensu, takie boazeryjne. Takie właśnie zawsze mi się bardzo podobały i takie mam:)
Tak wygląda w całości.
Na górze postawiłam kosz wiklinowy, który podkręca wiejski klimat kredensu.
A co tam, wiejska chałupa w M 4 na IV piętrze:)
Na tym zdjęciu dobrze widać, że kredens nie jest biały, tylko kremowy, ale taki bardzo mi się podoba. Ten odcień jest bardzo przyjemny dla oka i taki ciepły, więc może zdecyduję się za jakiś czas odświeżyć malowane meble również tym odcieniem.
Szufladki tez zagospodarowane, w końcu wszystko mam w jednym miejscu i na swoim miejscu, ech...cudnie
A witryna i biureczko póki co znalazły miejsce u Weroniki, docelowo zawiozę je do mojej mamy. Witrynę chciałabym zawiesić w kuchni nad stołem zamiast półki.
****
Żadna
sukienka, torebka, buty czy biżuteria nie sprawiłyby mi takiej radości,
jak piękny mebel właśnie. Chyba coś jest ze mną nie tak...;)
Pozdrawia Was szczęśliwa posiadaczka wiejskiego kredensu:)











