niedziela, 14 kwietnia 2013

Obsadziłam



Witajcie Siostry, powoli zaczynam szaleć z obsadzaniem donic i doniczek różnym kwieciem. Przebieram już nogami czekając na prawdziwe i dłuższe ocieplenie i na możliwość zrobienia porządków na balkonie. W tygodniu kupiłam bratki i niezapominajki, posadziłam je i wystawiam w ciągu dnia na balkon, a na noc zabieram do domu...


W rogu przy oknie zrobiłam sobie kącik ogrodniczy z konewkami, latarenkami i roślinami ofkors;)








Biedronkowe żonkile, które ostatnio pokazywałam rozkwitły jak szalone, dzisiaj w Biedronie nabyłam bukiet różowych goździków




Obok domu trafiłam też  w końcu na białe i różowe stokrotki i dzisiaj sadziłam je do donic. 
Przy okazji większa donicę i świeżą ziemię dostał mini-beniaminek.





 No i wczoraj zrobiłam pierwszy krok ku reaktywacji balkonu kupując w Leroy Merlin drewniane podesty na balkonową podłogę. Są fajne, proste w ładnym odcieniu drewna, już zaolejowane i zabezpieczone, gotowe do ułożenia.







Pod spodem mają plastikową kratkę na nóżkach, taki drenaż, dzięki czemu woda będzie ładnie spływać.



Można jej położyć w kratkę


Ale bardziej podoba mi się takie ułożenie


lub takie


Czekam teraz tylko na słońce, które wysuszy mokrą trawę i będę działać. Zacznę od zdjęcia wiklinowej osłony i trawy, potem czyszczenie i malowanie barierki i jej pomalowanie. Muszę zamówić jeszcze na allegro sztachety na płot, w Leroy Merlin były, ale cena za 1 sztukę była z kosmosu...

***

A dzisiaj byliśmy w Łazienkach, ale zmarzliśmy strasznie. Za to zwierzaki jak zwykle dopisały - wiewiórek zatrzęsienie, pawie z rozłożonymi ogonami, no i konie:)






Pozdrawiam Was serdecznie, życzę Paniom spokojnego i w końcu prawdziwie ciepłego tygodnia:) Mnie czeka ciężki tydzień w pracy, ale już niedługo majówka nad morzem, ech....;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zazielenianie


 

Witam Was serdecznie. Dzisiaj przedwiosenny post o zazielenianiu. 
Brakuje mi kolorów i zieleni. Na drzewach w naszym buszu za oknem zawsze już o tej porze pojawiały się pączki, a w tym roku nic się jeszcze nie zadziało. 

Przynajmniej gałęzie wierzbowe rozkwitły nam już na dobre i to jedyny zielony akcent w oknie. Pochowałam już wielkanocne dekoracje, zostawiłam tylko zające wiszące w oknie.


Jak większość z Was, otaczam się kolorowymi akcentami, takie drobiazgi bardzo rozweselają wnętrza, "wyluzowują" je:)
Dzisiaj w Biedronie kupiłam dwie wiązki żonkili za 2,99 zł i mam nadzieję, że jutro już rozkwitną i dodadzą koloru.






No i korzystam z każdej cenowej okazji i skupuję bluszcze za kilka złotych, które mam zamiar niedługo wykorzystać na balkonie, jako uzupełnienie kompozycji z bratków, stokrotek czy niezapominajek. Pisałam już wielokrotnie o mojej miłości do tego kwiecia, uwielbiam te kwiaty za delikatne liście i za to, że są piękną dekoracją zawsze i wszędzie. No i na dodatek nasze M bardzo im służy.




Chcę też posadzić na balkonie bukszpan, który przywiozłam po Wielkanocy od teściów. Mam nadzieję, ze się przyjmie i wyhoduję piękny krzaczek:)


Temperatura u nas  na balkonie dzisiaj późnym popołudniem...Toż to szok...:)


Pakiet startowy na balkon gotowy:) Czekam tylko aż resztki śniegu stopnieją, no i chciałabym zabrać się za reaktywacje mojego miniaturowego balkonu.  Chyba czas zamówić deski na biały płotek, o którym pisałam tutaj.



****
A jeśli chodzi o migawki z życia 5-osobowej rodziny, to w weekend upiekłam tartę z budyniem i owocami. Niestety tarta mi wyszła średnio, myślę, że dlatego, że piekłam ją w zwykłej tortownicy i miała za grube warstwy.  Musze zakupić specjalną formę, mam nadzieję, że ciasto wtedy wyjdzie.


W każdym razie w smaku była ok i najważniejszym degustatorom smakowała:)



Parówkowy skrytożerca:)



 I codzienny widok w pokoju chłopaków... Idealny ład i porządek jest tylko wtedy, jak śpią lub jak są w żłobku i przedszkolu.


Wszystkiego dobrego na ten tydzień Siostry:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Talerze z dziurką

Witam Was serdecznie i poświątecznie. Pogoda taka, jakby za nami było Boże Narodzenie, a nie Wielkanoc...Ech... Chyba wszyscy mamy już dosyć tej zimy. Ja każdego dnia łudzę się, że to już ostatni dzień z opadami śniegu...A następnego dnia znowu sypie;) Baaardzo chce mi się już wiosny, pogrzebania w ziemi i obsadzenia balkonu jakimś kwieciem.

****
Tytułowe talerze z dziurką, to okazyjne nabytki z TK Maxa, które kupiłam jeszcze przed świętami. Leżały sobie na jakiejś zapomnianej półce, zakurzone, za śmieszne pieniądze, dwie sztuki, chyba jakieś pozostałości po paterze, która się stłukła. Urzekły mnie oczywiście białe groszki na niebieskim tle, no i to, że jeden z talerzy jest bardzo duży, w sam raz na jakąś większą ilość ciasta lub kanapek:)



Z TK Maxa wyszłam jeszcze z miętowym koszyczkiem, wygląda jak wiklinowy, ale jest z takiego miękkiego plastiku. Były jeszcze takie same, ale o wiele większe, fajne-tak na zabawki lub jakieś poduchy, ale w ostatniej chwili powstrzymała mnie myśl, że musiałabym patalasać się z nim autobusem do domu:)




****
 A przed samymi świętami dostałam jeszcze prezent od mojej koleżanki Agnieszki z Domowych klimatów - fajny komplet wielkanocnych ocieplaczy na jajka:) Pisałam kiedyś o Adze tutaj, to mega przedsiębiorcza babka, z którą kiedyś pracowałam i która prowadzi sklepik Agohome, pewnie niektórym już znany.



 

I moje wielkanocne zające:)


 Mina Mikołaja - bezcenna...:)
 Pozdrawiam serdecznie!