poniedziałek, 3 czerwca 2013

Nowe życie witrynki

Witam Was serdecznie i dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem balkonowym. Płotek cieszy moje oczy, chociaż pogoda nie dopisuje za bardzo, a i czasu trochę brak na przesiadywanie na nim. 
Od soboty mam już znowu wszystkie dzieci w domu, mój tato przywiózł Mikołaja z Kołobrzegu, który odchorowywał tam ospę. Strupy na głowie ma do tej pory, ale wrócił opalony i cięższy o jakieś 2 kilo...Nie ma to jak kuchnia babci...:)

****
Dzisiaj wracam z tematem witrynki, którą posiadam lat już kilka i która wisiała sobie przez ten czas przy oknie w salonie. Po zakupie kredensu szukałam dla niej miejsca, stała trochę w kuchni, ale ostatecznie wróciła na swoje miejsce. Znudził mi się trochę  już jej "look" :), postanowiłam więc coś z nią zrobić.


 Z dwóch kawałków materiałów zrobiłam zasłonki na szyby. Materiał przykleiłam klejem na gorąco do wewnętrznej strony drzwiczek układając je w plisy, żeby ładniej się układały. Witrynka to żaden antyk, zwykły dębowy stary mebel, więc nie ma obawy, że się zniszczy.




Całość moim zdaniem wyszła ok, wnętrze i zawartość są zasłonięte, przez co ten kąt "uspokoił się", nie ma takiego wizualnego chaosu.



*****
Od jakiegoś czasu układam sobie w głowie plan modernizacji pokoju chłopaków. 
Mikołaj idzie od września do pierwszej klasy, zatem musi mieć biurko. Muszę też poprawić funkcjonalność ich pokoju, chociaż będzie ciężko. Zastanawiam się cały czas intensywnie nad łóżkiem piętrowym, chociaż mam dużo wątpliwości. 
Wybór jest spory, ale nie wiem, czy moi synowie są gotowi na taki sprzęt w swoim pokoju:)

Na pewno macie jakieś doświadczenia z łóżkami piętrowymi - co o tym sądzicie? 
Kupować - nie kupować ?  Jak jest z bezpieczeństwem i ze spaniem? 
Czy na dole nie jest za mało przestrzeni do spania? 

 Na pokój chłopaków mam już pewne bliżej określone pomysły, czekam tylko na chwilę wolnego, żeby je zrealizować, np. planuję ikeowskie biurko długie na 2 metry, które pomieści wszystkie monitory, drukarki, dyski itp., no i będzie miejscem do pracy dla dwóch osób.

Moja nieudolna wizualizacja 


 Rozważałam zakup takiego łóżka (zdjęcie od  sprzedawcy na allegru o nicku Vossti)



Generalnie chciałabym pozostać przy obecnej kolorystyce, czyli błękit, biel, czerwień, granat. Poniżej kilka inspiracji, jakie znalazłam w necie.







Na dzisiaj tyle Siostry, jutro jadę do Krakowa, niestety w celach służbowych jedynie, ale może uda mi się znowu odwiedzić Nanu-Nana w Galerii Krakowskiej:)

Pozdrawiam serdecznie!

czwartek, 30 maja 2013

Doczekałam się


Witam Was serdecznie! 
Doczekałam się w końcu pogody i mogliśmy z Pawłem zabrać się za zbudowanie i zamontowanie ogrodzenia na balkonie. W obawie przed kolejnym deszczem, zmobilizowałam Pawła wczoraj po południu. Pomoc mojego domowego inżyniera okazała się bezcenna, myślałam, że to tak rachu-ciachu i będzie gotowe, ale nie było to takie proste, jak myślałam i sama nie dałabym sobie rady. Domowy inżynier podszedł do sprawy bardzo poważnie:) i mamy piękny, starannie zrobiony biały drewniany płot. 
Czas realizacji - 3 godziny, nie licząc sprzątania po całej robocie:)

Wszelkie prace stolarskie w 16-metrowym pokoju, to delikatnie mówiąc duże wyzwanie. Tym bardziej, że trzeba było niektóre fragmenty wycinać wyrzynarką, więc bez kurzu i pyłu się nie obyło.


 :) uczeń




Tak płot prezentuje się w całości. Postanowiłam wykorzystać jednak białą pergolę, zostawiając ją tam gdzie stała wcześniej, ponieważ zasłania talerz anteny, który nie jest zbyt reprezentacyjny...




Na razie jako siedzisko wykorzystałam kosz wiklinowy, ale myślę o zakupie jakiś minimebelków, tzn. stolika i krzesła, które będą składane, w takim stylu bistro. Oczywiście najlepiej drewniane lub metalowe.












Kosz jako siedzisko, a właściwie legowisko już się sprawdził:)



Dziewczyny, dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze, które piszecie pod postami i za wszystkie maile z miłym słowem. Bardzo przepraszam, że nie odpisuję od razu i czasami czekacie na odpowiedź dłużej, niż to wypada...Na swoja obronę mam jedynie ... trójkę dzieci i pracę na cały etat:) Pisanie bloga uświadomiło mi, jak wiele jest osób zakręconych pozytywnie na punkcie wnętrz, którym nie jest obojętne, jak mieszkają i które są wrażliwe estetycznie:)
Dzielenie się z Wami moją pasją w formie bloga i otrzymywanie informacji zwrotnej w postaci Waszych komentarzy i maili jest dla mnie bardzo ważne i motywujące. Dzięki Wam jeszcze bardziej chce mi się chcieć:)
Dziękuję!


wtorek, 28 maja 2013

Czekając na pogodę


Witajcie w tym deszczowym tygodniu. U nas dzisiaj wieje, leje i zimno. Na balkonie mokro i nieprzyjemnie, a w donicach pełno wody. Wykorzystałam drewnianą paletę, na której dostarczono nam pralkę jako tymczasową osłonę balkonową:)



 Pogoda wstrzymuje moje prace balkonowe, czekam tylko na słońce, żeby wystartować do zmontowania białego płotu. W weekend kupiliśmy już nawet niezbędny sprzęt w postaci listew, listewek, wkrętów, blaszek itp.


Z balkonu zabrałam na razie do domu wiklinowy kwietnik, co by farba z niego nie zeszła na tym deszczu:)




A z niedzielnego spaceru przytargałam kwitnące gałęzie, nie wiem jakiego drzewa.  Myślałam, że w domu szybko padną , ale na razie ładnie się trzymają i nie obsypują.





****
 Dzięki informacji jednej z Czytelniczek trafiłam na poniższy poradnik Muratora 
"Gdy masz problem z urządzeniem balkonu i tarasu". 
Oglądając go trafiłam na kilka zdjęć z zeszłorocznej sesji naszego balkonu:)



****
Z ogłoszeń parafialnych:) chciałam jeszcze dodać, że majowy stempelek, który wykorzystałam na banerze bloga znalazłam na blogu Rebeki - Rebeca po godzinach. Dziękuję bardzo za udostępnienie!

 ****
I chciałam się jeszcze podzielić z Wami uwagami na temat pralko-suszarki. 
Przyszła w zeszłym tygodniu, wypróbowałam ją więc już w kilku praniach i suszeniach. 
I jestem zachwycona. 
Pralka ma pojemność bębna 7 kg, ale nie pakuję prania na maksa, tylko tak, żeby było luźno. Dzięki temu nie dzielę po praniu rzeczy do suszenia na dwie partie. Korzystam ze zwykłego prania w 60 stopniach dla rzeczy słabo zabrudzonych i ustawiam czas suszenia na 1,5 godziny, dla mniej grubych rzeczy na 1 godz. i 15 min. I to zdecydowania wystarcza. 
 Wszystkie rzeczy są suche i zdecydowanie mniej pogniecione niż po zwykłym praniu. Są też bardziej miękkie. 
No i ta wygoda - wyciągam suche, strzepuję, składam, chowam...:)
Nie rozkładam suszarki, nie stoi ona non stop w mieszkaniu i nikt się o nią nie obija:) 
I nie wdychamy wilgoci, oparów proszku, płynu itd.
Przy instalacji był oczywiście mały sajgon i demolka kuchni - odłączenie starej pralki, jej wystawienie, podłączenie nowej...
Ale było warto!

Pozdrawiam serdecznie!