poniedziałek, 14 października 2013

Nowy dywan


  Witam Was serdecznie, weekend minął, miałam szczere chęci na napisanie nowego posta i pobuszowanie po Waszych blogach, ale jak zwykle weekend okazał się za krótki. Namówiłam za to Pawła na zakupy wnętrzarskie i kupiliśmy w końcu nowy dywan do salonu. Poprzedni, który mieliśmy - biały, ikeowski, po wakacyjnych remontach położyłam w pokoju chłopaków i od wakacji nie mieliśmy w salonie żadnego dywanu. Do tej pory nie przeszkadzało mi to wcale, zdecydowanie łatwiej utrzymać czystość na gołej podłodze, no ale jest coraz chłodniej i chodzenie boso jest przyjemniejsze, jak ma się coś miłego puszystego pod nogami. Zrobiłam wcześniej rozeznanie na allegro, ale bałam się kupić dywan bez dotknięcia go, pomacania i zobaczenia na żywo. Pojechaliśmy więc do Komfortu, ale tam ceny okazały się być kosmiczne, przewyższające niemal o 100% ceny z allegro! 

Ostatecznie dywan kupiliśmy w Leroy Merlin - jest jasny, puszysty, w dotyku miękki i nie sztuczny, no i cenowo atrakcyjny. 







Pokój zdecydowanie zyskał na przytulności, no i dzieciaki zyskały nowe miejsce do przesiadywania, bo na gołym parkiecie nikt nie leżał,a teraz i owszem:)




Przy okazji wpadłam do Jyska, w którym dawno nie byłam. Wyszłam stamtąd z kilkoma akcesoriami, m.in. z poduszką z wiewiórką, plastikowym koszem dla Wery (taki sam tylko niebieski mam u chłopaków) i fioletowym abażurem do lampki





Tak poza tym fiolet w dodatkach wprowadziłam w większej ilości, chyba pora roku tak mi się udziela...




Niestety z naszego zielonego gaju za oknem za chwilę nic nie pozostanie, liście zżółkły, za moment zostaną same gałęzie...I tak na najbliższe pół roku...
Mimo to uwielbiam to nasze 4 piętro bez windy i chyba tego widoku za oknem będzie mi brakowało najbardziej, jeśli przyjdzie nam się wyprowadzić stąd. W sprawie sprzedaży naszego M - sprawa nadal w toku, mamy w ostatnim czasie jakiś nawał zainteresowanych i oglądających, więc pewnie w końcu, za jakiś czas sfinalizujemy temat. Chociaż, czym bardziej realna jest ta perspektywa, tym bardziej mi żal...

Pozdrawiam Panie serdecznie!
Udanego tygodnia i szybkiego piątku:)

czwartek, 3 października 2013

Keep calm...

Po całym tygodniu młynu w pracy, odrabiania lekcji z dziećmi po pracy, przynoszenia zakupów, robienia kanapek do szkoły o 6.00 rano i obiadu na następny dzień o 20.00...tylko czekam na piątek...:)
 ***
Zatem Siostry- byle do weekendu:)


wtorek, 1 października 2013

Shopping z mamą



Witajcie! Długo mnie znowu nie było, ostatni post sprzed 2 tygodni, a mi się wydaje, jakbym wczoraj go pisała...Blogowanie zeszło znowu na dalszy plan w nawale obowiązków zawodowych i domowych. Chociaż w zeszłym tygodniu miałam wsparcie w postaci mojej mamy, która odwiedziła nas i z chęcią przejęła wszelkie domowe obowiązki. Cudownie było wrócić po pracy do ogarniętego wysprzątanego mieszkania, gdzie na kuchence czekał ciepły obiad, a w lodówce zrobione zakupy. Pranie wyprane, prasowanie wyprasowane, młodsze dziecko odebrane...
Wizyta mamy związana była z weselem mojego kolegi, na którym byliśmy w zeszłą sobotę. Impreza przednia, pierwszy raz od nie pamiętam kiedy wybraliśmy się sami z Pawłem, bez żadnego z dzieci:) Najfajniejsze było spotkanie z moją studencką bracią-wieki się nie widzieliśmy w takim składzie, ale studenckie przyjaźnie to rzecz bezcenna, a hektolitry wina wspólnie wypitego w akademiku wiążą na całe życie:) Uściski dla Was Borsuki!

****
Wracając do shoppingu z mamą -  w piątkowe popołudnie miałyśmy odwiedzić Ikeę, ale zniechęciły nas korki i szacowany czas dojazdu. Suma sumarum wylądowałyśmy w jednym z centrów handlowych, gdzie w Carrefourze wypatrzyłam poniższy kubek, niestety tylko jeden.




Ale bardziej jestem zadowolona z prześcieradeł ze 100% lnu za 11,90 zł.  

 

Prześcieradła kupiłam dwa z myślą przerobienia ich na zasłony do kuchni lub pokoju chłopaków. Ten len, jego faktura, a także kolorystyka i motyw, to takie morskie, wakacyjne klimaty. Nie miałam jeszcze czasu na podszycie, wyprasowanie i porządne ich upięcie na oknie, ale mogą wyglądać całkiem całkiem.




****
Pomalowałam też balkonowe krzesło na biało zwykłą akrylową farbą.



Krzesło na razie i tak będzie stało w mieszkaniu, więc nie ma potrzeby zabezpieczania go. Przy stole jako piąte siedzisko spełnia dobrze swoją funkcję, bo nie zajmuje dużo miejsca, a że jest trochę wyższe od pozostałych krzeseł, to jest idealne dla Dominika.





****
Post dzisiaj krótki, zdjęć mało, ale czasu na fotografowanie też nie miałam. Mam nadzieję, że nadrobię to w najbliższych dniach. 

Pozdrawiam Was serdecznie!