poniedziałek, 11 listopada 2013

Nowe skorupy i "biało-czerwona"

Witam Was serdecznie! Taki wydłużony weekend, nawet o tylko jeden dzień, bardzo się przydaje. I wyspać się można, i ogarnąć dom, i z dziećmi na spokojnie spędzić czas, zrobić zakupy "nie w biegu", a nawet  pstryknąć kilka zdjęć w dziennym świetle i poblogować.

****
Z ostatniego weekendu z Ostrołęki przywiozłam znowu skorupy. Nie mogłam nie kupić takich dwóch groszkowych kubków, tym bardziej, że w domu miałam już trzeci do kompletu - ten niebieski w białe groszki, który kupiłam kiedyś w Nanu-Nana.




Przewiesiłam też z przedpokoju do kuchni turkusowy metalowy zegar, który wygrałam w candy u Moniki. Dodałam różowe, kwiatowe i groszkowe akcenty, żeby rozweselić trochę kuchnię.




 ***
A teściowa sprezentowała mi kolejną porcję skorup. Oprócz kompletu 4 filiżanek z talerzykami małymi i dużymi, dostałam cukiernicę i dzbanek. Bardzo lubię takie przedmioty, delikatne, kremowe, pasujące do każdego koloru.

 


 




 Komplet wyjątkowo ładnie komponuje się z limonkowym obrusem. Ten obrus, to również zakup sprzed kilku lat w nie istniejącym już sklepie Decorador. Tani nie był, ale wart swojej ceny, bo jest duży i z porządnej bawełny.


 

A dzbanek pewnie głównie będzie mi służył jako wazon



 ****
A dzisiaj, jak na matkę - politologa (-żkę) przystało, pojechałam z dzieciakami świętować Dzień Niepodległości. Fajnie spędziliśmy czas, cieszy mnie, że wspólne świętowanie tego dnia jest wśród Polaków, szczególnie młodych, popularne. Takich tłumów jak dziś, chyba nigdy nie widziałam na Nowym Świecie. Ale mój entuzjazm opadł, jak zobaczyłam przed chwilą obrazki z tego, co działo/dzieje się po południu. Rozróby, obelgi, podpalanie, rzucanie kamieniami...Wracając do domu przejeżdżaliśmy obok formującego się tzw. marszu niepodległości...masakra...Niestety to nie ma nic wspólnego ze świętowaniem...




W drodze powrotnej moje oko wśród tłumu ludzi na Nowym Świecie wypatrzyło piękne drewniane bielone skrzynki. Super pomysł na jesienną dekorację balkonu i nie tylko. Chyba zmałpuję pomysł u siebie.


 


W drodze powrotnej w autobusie. Wymęczeni, ale zadowoleni...:)


Tych, którzy dotrwali do końca tego posta, pozdrawiam serdecznie:) 
Spokojnego tygodnia i szybkiego doczekania piątku!

poniedziałek, 4 listopada 2013

Laura Ashley w PL

Witam Was serdecznie i serdecznie dziękuję za tyle ciepłych komentarzy pod ostatnim postem o stole i obrusie. Dziękuję Wam również, że zaglądacie do mnie, komentujecie, piszecie maile, lajkujecie na facebooku... Zaraz stukną 3 lata, jak prowadzę bloga i nadal nie mogę się nadziwić, jak wciągający jest ten blogowy świat i ile daje radości, inspiracji i blogowych znajomości:)

****
Z tematów wnętrzarskich, to dzisiaj post z inspiracjami.  Zauważyłam ostatnio billboard z informacją, że w Warszawie pojawi się niedługo sklep (a właściwie dwa) Laury Ashley.
Pisałam już kiedyś o tej marce, miałam okazję odwiedzić ten sklep na żywo w Dublinie, zauroczył mnie totalnie wszystkim. Wizyta w tym sklepie zaowocowała wtedy poszukiwaniami białej ławeczki. Udało mi się znaleźć na allegro podobny model jak w sklepie, za atrakcyjną i przystępną cenę. Aktualnie niestety ławeczka czeka na swoje 5 minut w większym M...
 
                                                                            fot. M.Czechowicz, Wyd.Murator

Moje pierwsze skojarzenie z tą marką, to idealnie dopasowane tkaniny, obicia, gra kolorów, deseni, wzorów, wszystko przyjemne dla oka, profesjonalnie wykończone. Tym bardziej cieszę się, że Laura przywędrowała do Polski. Nie liczę co prawda na zakupy tam, bo ceny chyba nawet jak dla Wyspiarzy są kosmiczne, ale na pewno warto wybrać się, żeby popatrzeć, zainspirować się, podotykać na żywo.
Jak wspomniałam-sklepy będą dwa, jeden w mojej bliskiej okolicy, otwarcie podobno już w listopadzie. 
Poniżej kilka moich kolaży z kolekcji jesienno-zimowej Laury Ashley.










****
Uzupełniłam też ścianę nad sofą  kilkoma ramkami ze zdjęciami dzieciaków.

Przed zmianą  było tak

Teraz jest tak


W planach mam jeszcze dalsze powiększenie galerii, ale muszę  sensownie rozplanować układ kolejnych ramek.



Na dzisiaj to tyle, pozdrawiam Panie serdecznie!

wtorek, 29 października 2013

Obrus na stole


Witajcie Kochani, ostatni weekend upłynął mi na porządkowaniu naszych szaf, szafek i komód. Paweł z piwnicy przytargał kilka worków zimowych kurtek i spodni i niezliczoną ilość czapek, szalików i rękawiczek. Jest nas pięcioro, każdy ma co najmniej po kilka kompletów, posegregowanie tego, wypranie i wygospodarowanie miejsca zajęło mi całe 2 dni. Przy okazji uporałam się ze stertami innych rzeczy, typu pościel, ręczniki itp, które posegregowałam i poukładałam w szafach, dzięki czemu mam teraz obrazek niczym z perfekcyjnej pani domu...:) Porządkując ubrania dzieci, przy okazji uzbierałam trzy wory - po jednym z wyrośniętymi ubraniami po Weronice i Dominiku do oddania i jeden po Mikołaju do przeczekania dla Dominika. I tak w kółko, co kilka miesięcy... Jak to przy porządkach u mnie bywa, nie obyło się bez przestawienia mebli. Tym razem stół postawiłam pod okno. Kiedyś już tak stał, a ja bardzo lubię siedzieć przy stole przy oknie właśnie.



Przy okazji układania w szafkach znalazłam lniany obrus mojej babci, który dostałam latem od mamy. 




Obrus jest wiekowy, myślę, że spokojnie może mieć z 30-40 lat, ale jest w idealnym stanie. Wiem, że wzór jest babciny, ale na tym właśnie polega jego urok. Położony na stole bardzo umilił ten kąt, zrobiło się przytulniej, bardziej swojsko, domowo po prostu. Na tym chyba polega magia stołu nakrytego obrusem...
 





 ****
Chciałam też przy okazji pokazać kawałek łazienki. Latem kupiłam w Netto w Kołobrzegu szafkę łazienkową. Wcisnęłam ją obok umywalki, bokiem do drzwi. Wiem, że lepiej wyglądałaby w innym ustawieniu, ale w łazience nic już nie zwojuję, wszystko jest na stałe, więc szafka stoi jak stoi. Swoją drogą bardzo praktyczny mebel, no i ładny. Zastanawiam się jeszcze, czy nie zasłonić tych szybek w drzwiczkach jakimś płóciennym materiałem, co by zniwelować chaos koszyczkowy, ale to może za jakiś czas.

 
Natomiast druciany koszyk, również przywieziony z Kołobrzegu, wykorzystałam jako pojemnik na ... papier toaletowy:)


Pozdrawiam serdecznie!