poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wystartowałam

Witajcie - powoli wystartowałam ze świątecznymi dekoracjami. Na razie, na początek, lekko zaczerwieniłam salon. Na inne pomieszczenia nie mam czasu i siły. Karton z ozdobami czeka. Ostatnie tygodnie, to nieustanny młyn w pracy, jestem więc generalnie ciągle w niedoczasie. Na szczęście pod koniec tygodnia mam nadzieję zakończyć ten młyn i zająć się na dobre celebrowaniem świątecznej atmosfery w domu. Ale najpierw muszę się dobrze wyspać... Jestem też w lesie z prezentami, na szczęście pomysły mam, więc liczę, że z realizacją pójdzie szybko. No i zmarzłam dzisiaj okrutnie... chyba mnie jakiś wirus łapie, ech...Dlatego dzisiaj króciutko i mało zdjęć.
Trzymajcie się ciepło!








środa, 4 grudnia 2013

Post w kratkę

 
Witajcie Kochani, wpadam dzisiaj nietypowo, bo w środku tygodnia. Za mną i przede mną pracowite dni w pracy, nawet w weekend będę musiała popracować, ale czasami niestety trzeba. Nie wiem w związku z tym, czy znajdę czas i siły, żeby, tak jak planowałam, udekorować w Mikołajki nasze M. Mam nadzieję, że tak...:)

****
Natomiast dzisiejszy post postanowiłam poświęcić mojemu ulubionemu deseniowi, jakim jest kratka. Przeglądałam ostatnio archiwalne numery "Mojego Mieszkania" i znalazłam artykuł o kratkach właśnie. Zgadzam się z autorką w 100%, że w tym wzorze jest coś "nadzwyczaj przyjemnego i domowego. Za ich pomocą można zbudować we wnętrzu rozmaite klimaty: klasycznej elegancji lub miłej swojskości, zawsze i nieodmiennie przytulne".


I dalej: "Najsłynniejsze są trzy rodzaje krat: szkocka, czyli tartan, Vichy i Burberry. Szkocka jest wielokolorowa, w stonowanych odcieniach, najchętniej stosowana na obiciach mebli i tapetach. (...) Burberry to biała, czerwona i czarna kratka na beżowym tle".


"Kratka Vichy, pochodzenia francuskiego, jest dwukolorowa, łączy biel z błękitem, czerwienią, granatem, rzadziej zielenią. Skromne, drobne wzorki najczęściej pojawiają się w kuchni  w postaci zasłonek, ściereczek, rękawic, poduszek na krzesła. Vichy w wersji XL doskonale wygląda na obiciach".




Kratka Vichy, to właśnie moja ulubiona, zarówno w wersji mini, jak i XL. Mam wiele poszewek na poduszki w ten deseń, i to w różnych odcieniach. Uważam, że dodaje przytulności wnętrzu, ale też jednocześnie takiego "luzu i wesołości.






***
W weekend zakończyłam również projekt pt. atrapa kominka. Dokleiłam kilka wykończeniowych listewek, a także pilastry. Zamocowałam półkę mniej więcej na wysokości 2/3 na jakieś małe tealighty, a także przyczepiłam z tyłu wieszak, tak żeby móc dekorować "mobilnie" atrapę różnymi gadżetami - np.wiankiem, zawieszką, czy świątecznymi skarpetami. Na koniec pociągnęłam całość jeszcze jedną warstwą białą farbą.









No i nasz kominek wieczorową porą:)





Pozdrawiam serdecznie!


czwartek, 28 listopada 2013

Kominkowe aranżacje

Witajcie, dzisiaj pomęczę Was nadal zdjęciami atrapy kominka, niestety nadal nie skończonej z powodu braku czasu i braku listewek wykończeniowych. Na przyklejenie czekają też drewniane pilastry. Przynajmniej udało mi się zrobić wyraźniejsze zdjęcia w dziennym świetle. Dziękuję Wam serdecznie za opinie i komentarze, miło mi bardzo, że mój pomysł przypadł Wam do gustu. Wiem, że atrapa jest ciut za wysoka, może za jakiś czas namówię Pawła na skrócenie nóg, bo teraz twierdzi, że "się nie da"...:) 
Muszę powiedzieć, że po ustawieniu w docelowym miejscu, "kominek" stał się centralnym miejscem pokoju i dodał mu przytulności. W tygodniu nie mam totalnie czasu i nastroju do zapalania świeczek, ale przez cały weekend od późnego popołudnia do wieczora paliły się "w"  i "na kominku", tworząc naprawdę magiczny nastrój. Generalnie nigdy nie byłam zwolenniczką palenia świec, szczególnie gdy dzieci były mniejsze, kiedy to względy bezpieczeństwa są priorytetem. Nadszedł jednak w końcu ten czas, że żadne z nich nie wkłada rąk do płomienia i nie chce biegać z zapaloną świeczką, więc  możemy sobie palić w spokoju:) Szczególnie, że mieszkanie w dziennym świetle widzę teraz tylko w weekendy, wychodzę i wracam do domu, kiedy jest jeszcze i już ciemno. No i już się nie mogę doczekać 6 grudnia, kiedy to inaugurujemy zawsze świąteczne dekorowanie domu.




W kwiaciarni niedaleko pracy zakupiłam sobie piękną drewnianą doniczkę. Jest drewniana, przecierana z napisem i dość duża. Muszę się wybrać tam kiedyś z aparatem fotograficznym, bo aranżacje i wystrój kwiaciarni warte są pokazania. Szczególnie teraz przed świętami Panie kwiaciarki urządziły tzw. białą strefę, czyli kąt z dużym stołem i pięknymi świątecznymi białymi dekoracjami. Cudo...



Duży pokój po rozstawieniu regałów wygląda teraz tak
 



No i miękki dywan przed kominkiem, to ulubione miejsce na wylegiwanie się Dominika. Woła mnie zawsze: "mamo, chodź na dywanik" :)




Pozdrawiam Was serdecznie!