czwartek, 13 marca 2014

Wielkanoc z "Moim Mieszkaniem"

Witam Was serdecznie i zgodnie z zapowiedzią w poprzednim poście zapraszam do kiosków po kwietniowy numer "Mojego Mieszkania":)) Za mną kolejna wnętrzarska przygoda, tym razem pod tytułem wielkanocnego stołu i duże wyróżnienie w postaci kolejnej okładki:) 
Mam nadzieję, że spodobają Wam się nasze świąteczne aranżacje stołu. Mój ulubiony zestaw kolorystyczny, to ten nietypowy - niebiesko-zielony. 
Pozdrawiam ciepło!


poniedziałek, 10 marca 2014

Im prościej, tym lepiej

Witajcie Kochani, ostrzegam, że dzisiaj długaśny post, dużo zdjeć i dużo mojego gadania;)

Tytuł posta i poniższe niewielkie zmiany w naszym M, to wynik moich dekoratorskich przemyśleń ostatnimi czasy. Chyba powoli zaczynam nowy wnętrzarski etap w myśl zasady, że mniej znaczy lepiej. "Mniej" oznacza w tym przypadku nie tylko mniej dupereli, ozdóbek, koronek, kwiatków, ale też, i przede wszystkim, "prościej". Od dawna podoba mi się kontrastowe połączenie tzw. shabby chic z prostotą, metalem, niemal industrialnym stylem. Jak dla mnie różowe romantyczne różyczki sto razy lepiej wyglądają w metalowej odrapanej konewce niż w rzeźbionym stylizowanym wazonie.  

Myślałam o tym, jak uprościć i "wyluzować" nasze mieszkanie i czym nadać mu prostszy charakter. Nie chcę rezygnować z bieli, przecierek i pasteli, bo je lubię, ale chciałabym zaserwować je sobie w bardziej strawnej formie. Zrezygnowałam na razie z kwiatowych poduszek i obrusów na rzecz pasów, kratek, czy tkanin z napisami. 
Postanowiłam też wymienić lampy w salonie na prostsze. Zrobiłam rozeznanie rynku pod kątem tego, co mi się podoba, uwzględniając przede wszystkim ceny. Jak dla mnie 600 PLN za lampę jest szaleństwem, chociażby nie wiem, jak by mi się podobała. Zważywszy, że musiałabym kupić 3 sztuki. Ostatecznie stanęło na niezawodnej Ikei, gdzie w sobotę, z okazji Dnia kobiet mąż zabrał mnie na wycieczkę:) Wyszłam z 3 metalowymi lampami o średnicy 38 cm i cenie 49,90 zł  każda.



W związku z tym, że poprzednia lampa nad stołem była jedna, ale miała 2 klosze, nad stół kupiłam dwie pojedyncze lampy. Na razie zawisła tylko jedna, druga czeka na wenę i siłę sprawczą Pana Męża. Stół stoi teraz w nieco innym miejscu, niż wtedy, gdy się przeprowadzaliśmy i kiedy planowane było rozmieszczenie oświetlenia. Docelowo będzie stał mniej więcej tak jak poniżej, na środku, ale ciut bliżej okna, dlatego druga lampa zawiśnie mniej więcej tu gdzie teraz leży na stole. Do zagospodarowania pozostanie okolica stołu, łącznie ze zdemontowaniem witrynki, która nijak się teraz ma do całości.




Od dawna miałam też chrapkę na metalowa lampę Barometer. Chciałam do chłopaków na biurko kupić czerwoną, ale chyba wycofali ją ze sprzedaży, bo już od dawna nie mogłam na nią trafić. Metalowa okazała się też ok i jak najbardziej wpisała się w nowy look pokoju.




Wypatrzyłam też na dziale okiennym zasłony w biało-szare paseczki. Mam podobne biało-granatowe, ale dość grube. Te są cieńsze, więc na wiosnę idealne.


****
Idąc za ciosem, zaplanowałam odświeżenie ścian w przedpokoju i salonie. Nowy kolor będzie bardzo trendy - szary/gołębi. Wybór gotowych kolorów w tym odcieniu nie jest duży. Postawiłam na "dryfujące kry" Duluxa.


Korzystając z tego, że wolny i słoneczny dzień nie trafia się zbyt często, od razu zabrałam się za malowanie. Udało mi się w jedno weekendowe popołudnie obmalować przedpokój. Niby mało malowania, ale bajzel od razu w całym domu.



Wysiłek zdecydowanie wart zachodu - jest czyściej i przyjemniej. 





 A tutaj starłam się uchwycić różnicę w kolorze przed i po. Na części ściany z zegarem jest nowy kolor, a po prawej stronie ściany stary błękit. Różnica dla mnie widoczna, dla niewtajemniczonych pewnie nie:)


Tym, którzy dotarli do końca posta, gratuluję wytrwałości.
 A wszystkich zapraszam w w tym tygodniu do kiosku po kwietniowe "Moje Mieszkanie" ;-))

Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 3 marca 2014

Dzień jak co dzień


Witam Was serdecznie! Chyba potrzebuję wiosny i kolorów w swoim otoczeniu, bo czysta biel zaczęła mi ostatnio przeszkadzać. Małymi kroczkami wprowadzam do domu wiosenne, kolorowe akcenty. Zaczęłam od żonkili i krokusów, a także tradycyjnie od moich ulubionych tulipanów.


 Ale najbardziej zaszalałam z żółtymi zasłonami:) Jakiś czas temu znalazłam na allegro sprzedawcę oferującego metr żółtej zasłonowej i porządnej, jak się okazało, tkaniny za całe 5 zł (to TEN sprzedawca). Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zamówiłam całe 10 metrów z myślą, że uszyję porządne podwójne szerokie zasłony na salonowe okna. Materiał przeleżał kilka tygodni w szafie i w końcu udało mi się go pociąć i uszyć tunel na karnisz. Generalnie same zasłony fajne, ale chyba jednak przegięłam z tym kolorem...:)
Może bliżej Wielkanocy bardziej się do nich przekonam, albo zrobię niespodziankę mamie i wyślę jej zasłony pocztą:)




Postanowiłam też na wiosnę wprowadzić trochę więcej zieleniny do naszej diety. No i generalnie trochę zdrowiej się odżywiać. Zaczęłam wczoraj pieczonym w folii  łososiem - filet, sól, pieprz, cytryna - danie proste, a po prostu miód w gębie. Szkoda tylko, że tak trudno przekonać do tego moje dzieci.





A dzisiaj rano życie wróciło do normy, skończyły się ferie, po południu znowu odrabianie lekcji...Moje starsze dzieci przechodziły w te ferie test samodzielności, bo przez kilka dni były w ciągu dnia same w domu. To był głównie test na ich miłość i solidarność siostrzano-braterską:) Muszę przyznać, że pomimo notorycznych kłótni  i awantur na co dzień, nie pozabijali się, nikt nie wylądował w szpitalu, a najbardziej krytycznym momentem był sms od Weroniki: "Mamo, Mikołaj nie chce zapiąć kurtki".  Okazało się, że wtedy kiedy trzeba, potrafią trzymać sztamę i umieją współpracować. To mnie podniosło na duchu, bo chyba jednak dobrze rokuje na ich relacje;)

***
No i nie mogę się doczekać końca tygodnia, nie tylko ze względu na wolny weekend, ale przede wszystkim na przesyłkę, która ma do mnie dotrzeć i którą zamówiłam już niemal 3 tygodnie temu:) 
Ową przesyłką będzie moja wymarzona drewniana, przecierana bieliźniarka:)) 
Nietrudno więc sobie wyobrazić, że czekam z niecierpliwością i przebieram nogami:)

Pozdrawiam serdecznie!