środa, 10 grudnia 2014

Świąteczne nastroje




Witam Was serdecznie i od razu dziękuję za wszystkie opinie i rady dotyczące moich wątpliwości pod poprzednim postem- zakrywać książki, czy nie:) Po weekendzie sprawa już nieaktualna, bo rozwiązałam problem inaczej. Regał z książkami udało mi się zmieścić w pokoju chłopaków, za drzwiami i dzięki temu zyskałam trochę miejsca w salonie. Przyda się nam więcej miejsca w tym świątecznym okresie, szczególnie w okolicach stołu:) Ale macie rację, że klimat jaki dają książki jest jedyny w swoim rodzaju...

A za nami 6 grudnia i zawsze tradycyjnie tego dnia zaczynam świąteczne dekorowanie. Przytargałam więc z piwnicy kartony z napisem "boże narodzenie" i wystartowałam z dekoracjami. Na razie powoli, bez szaleństwa i tylko w salonie.
W tym roku będzie delikatnie, szaro-biało-błękitnie. W poprzednich latach eksperymentowałam z różnymi kolorami, co możecie obejrzeć TUTAJ.


Mam sprawdzone proste patenty na świąteczny nastrój, jednym z nich jest szklane naczynie - patera, wielki świecznik, misa, cokolwiek i poukładanie w nim bombek.



Z ostatniego pobytu w Kołobrzegu przywiozłam też tego drewnianego łosia...:) Ledwo zmieścił mi się do torby, ale jak go zobaczyłam, to wiedziałam, że muszę go przewieźć przez te 500 km:) Prosty patent na klimat, to też choinkowa girlanda na kominkowej atrapie (lub komodzie, regale, szafie...) a na niej światełka i bombki, gwiazdki lub co się tylko chce.









W oknie wieszam zawsze bombki i gwiazdki na cienkiej nitce. Ładnie wyglądają powieszone na różnych wysokościach, nieregularnie









****
A w niedzielę wybieram się na Targi Designu, na spotkanie pn. Urządzamy wnętrze z blogerami. Będę jedną z ośmiu blogerek, które zostały zaproszone przez organizatorów do stylizacji pomieszczeń na podstawie produktów wystawców. Myślę, że będzie to przede wszystkim fajna zabawa. 
Jestem w parze:) z Martą z bloga My little home my passion :) 
Zatem jako "małe domki" będziemy z Martą stylizowały całe 4 metry kwadratowe na piękny salon:)
Szczegóły Targów opisała już bardzo dokładnie Kasia (Cochitahome), zatem nie będę się rozpisywać, tylko zajrzyjcie TUTAJ.

 Zapraszam oczywiście serdecznie w niedzielę 14 grudnia do Domu Braci Jabłkowskich:)

wtorek, 2 grudnia 2014

Pełna harmonia



Witajcie Moi Drodzy, uprzejmie donoszę, że zakończyłam akcję malowanie salonu. Jak widać poniżej, rewolucji kolorystycznej nie ma, chociaż kusiła mnie czysta biel na ścianach… Wiem  jednak, że to kolor bardzo wymagający, dlatego zdecydowałam się na odcień… hmmm… chyba  szaro-błękitny…   

Tym razem nie mieszałam sama koloru, ani nie wybrałam takiego z mieszalnika, tylko zdecydowałam się na kolor z palety Tikkurili – Kolory Nastrojów, jest to farba Optiva, półmatowa (Semi Matt), odcień o nazwie Porcelain Though.  

I chyba pierwszy raz zadowolona jestem z odcienia. Poprzedni szary, którym pomalowałam przedpokój i kuchnię (dryfujące kry), wpada w fiolet, co bardzo mnie denerwuje i nie za bardzo mi się podoba. Chciałam mieć szare ściany, które będą eleganckie i w tym „właściwym” odcieniu szarego…:)
Kolor moim zdaniem okazał się idealny i taki jak chciałam. Miał być szary, ale nie za ciemny i na pewno nie wpadający w fiolet, ale leciutko w błękit i minimalnie w  beż. I tak wygląda w naszym salonie - czysto, elegancko i harmonijnie:)
Na pierwszy rzut oka może nie widać ogromnej różnicy, ale na zdjęciach poniżej chciałam uchwycić te niuanse kolorystyczne.  Sama farba, to bardzo dobry jakościowo produkt – jest gęsta i dobrze kryjąca.




Pomalowałam też sufit, wykorzystując również farbę Tikkurila - specjalną farbę do sufitów Anti Reflex white. Producent pisze, że jej właściwości antyrefleksyjne optycznie niwelują niedoskonałości podłoża, co jest np. przydatne przy  nierównej powierzchni.  Farba jest bardzo dobra, idealnie pokrywa sufit za jednym razem i co najważniejsze, jest bardzo gęsta. Duża gęstość przy farbie sufitowej jest o tyle ważna, że taka farba nie pryska, nie kapie, nie chlapie, nie wpada do oczu i na włosy.  Przygotowana byłam na totalną demolkę pokoju i konieczność zasłaniania wszystkich mebli folią. Jednak po kilku ruchach wałkiem po suficie okazało się, ze folia jest zupełnie niepotrzebna i wcale nie muszę zasłaniać mebli i podłogi.




Nastawiłam się na to, że będę musiała dwa razy malować sufit, czego strasznie nie lubię. Na szczęście wystarczyło jednokrotne  malowanie. Dopóki nie pomalowałam fragmentu sufitu, nie zdawałam sobie sprawy, ze nasz sufit nie jest biały, a szarawy… Poniżej porównanie dwóch części – po malowaniu i przed



Oczywiście akcja malowanie pokoju oznacza  totalny bałagan w całym domu. Przed malowaniem szpachlowałam dziury, które później przecierałam papierem ściernym. Ponieważ robiłam to pierwszy raz w życiu, był więc pot, ból i łzy oraz… mnóstwo kurzu i pyłu…





                            Dla porównania  seria zdjęć PRZED,  PO i w trakcie :)





                           Kolor PRZED                                           Kolor PO



                                         
                                  PRZED                                                         PO


Planowałam też lekko ogołocić tę ścianę z ramek i zdjęć, ale stwierdziłam, że jedna taka ściana zapełniona fotografiami będzie ok. Tym bardziej, że mamy dużo czarno-białych fajnych zdjęć dzieciaków. Myślę, ze galeria się rozrośnie i dodam za jakiś czas jeszcze kilka ramek.





****
Zastanawiam się też, czy nie dorobić drzwiczek ażurowych do jednego z regałów. Zrobiłam przymiarkę wykorzystując drzwiczki z naszego schowka w przedpokoju i wydaje mi się, że wygląda to nieźle, chociaż te są za wysokie. Co o tym sądzicie? Nie za bardzo jak w przedpokoju czy sypialni? Moim zamysłem było zasłonięcie tego kolorowego książkowego chaosu. Nie bez znaczenie jest też to, że zamknięte półki po prostu mniej się kurzą.

Lepiej z drzwiczkami czy bez?




Pozdrawiam serdecznie!

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...