niedziela, 19 czerwca 2016

Kuchnia prawie angielska

  
Witam Was serdecznie! Ostatnie posty, to przede wszystkim balkon i działka, trochę salonu, a dawno nie pokazywałam Wam kuchni. Już kilka miesięcy temu zamówiłam w Dekorii roletę rzymską na szelkach, zdecydowałam się na kwiecisty, bardzo wiosenny wzór.
Roleta jest świetna, prezentuje się bardzo ładnie w kuchni, zdjęcia do końca tego nie oddają. Chyba upoluję na wyprzedaży jeszcze jedną, jakąś mniej wzorzystą, żeby mieć na zmianę. Roleta jest na szelkach, więc bezinwazyjnie można ją po porostu zawiesić na karniszu. W kuchni pełni jedynie funkcję dekoracyjną, bo nie mam tam potrzeby zasłaniania okna, pod oknem mamy przedszkole i zielone drzewa. 





  
Kwiatowy wzór nadał naszej niespełna 7-metrowej blokowej kuchni zdecydowanie angielskiego klimatu:) Do tego biała boazeria na jednej ścianie i pastelowo-kwiatowe dodatki... Bardzo lubię ten look mojej kuchni i dobrze się w niej czuję:)
Pytacie mnie często, jak sprawdza się boazeria, czy się trzyma - informuję, że się trzyma i położenie jej, to był jeden z najlepszych pomysłów na jaki wpadłam:) (dla niewtajemniczonych-boazeria położona osobiście przeze mnie i przymocowana do ściany na klej na gorąco-pisałam o tym tutaj). 



 




Upolowałam też za okazyjną cenę biały metalowy chlebak Ib laursena, do którego wzdychałam od dawna, ale cena odstraszała. Ten ma niewielki, niemal niewidoczny odprysk na pokrywie, co mi zupełnie nie przeszkadza. Nasz poprzedni dokończył żywota i wydawało mi się, że był pojemny, dopóki nie sprawdziłam, ile jest w stanie pomieścić nowy chlebak - weekendowy zapas pieczywa dla 5 -osobowej rodziny (chleb, 15 bułek, chleb tostowy) 





 No i na koniec jeszcze ikeowska półka, której zakup był strzałem w 10-kę, bo dość, że praktyczna, zajmuje mało miejsca, to jeszcze ładna:)  Ustawienie kubków i misek zmienia się oczywiście co parę dni:)






Pozdrawiamy! 
Miłego tygodnia! 

środa, 15 czerwca 2016

Letnie klimaty i zaległości




Cześć Dziewczyny, pojawiam się znowu po dłuższej przerwie...
I znowu powód ten sam-dopada mnie proza życia i miliony spraw i sprawek. Chyba potrzebuję urlopu na bezludnej wyspie...Ciągle ktoś coś ode mnie chce, telefon dzwoni 50 razy w ciągu dnia, lista maili pt. "do odpisania" też długa, działka zarośnięta, zaległe pranie czeka na swoją kolej, a zmywarka na opróżnienie...W pracy młyn, w domu jak zwykle, na dodatek jestem w tym tygodniu sama z dzieciakami, mąż w delegacji...

Zdjęcia do tego posta zrobiłam ponad tydzień temu, dawno też już zamówiłam gałki do łóżka Weroniki (regałka.pl - polecam, mają mega wybór), które odleżały swoje zanim je przykręciłam (całe 3 sztuki!). Zamieniłam je z pierwotnie czarnych na szare w paski. Myślałam o takich w gwiazdki, ale paski, to chyba jednak bardziej uniwersalny wzór. 
Szare są delikatniejsze i zdecydowanie lepiej pasują do pastelowego wystroju pokoju.





Ponad 2 tygodnie temu odświeżyłam też w końcu balkonową podłogę i dosadziłam nowe kwiaty. Pomalowane w zeszłym roku na biało drewniane podesty od biedy mogłyby być, ale jedna warstwa białej farby zdecydowanie polepszyła ich wygląd.




 



Wczesnowiosenne kwiecia-bratki i niezapominajki dokończyły swojego żywota w moich skrzynkach, wsadziłam więc różowe petunie i kacankę.


Skusiłam się też w kwiaciarni na fuksję, chociaż wiem, że one wolą cieniste miejsca, a na naszym balkonie słońce mocno pali. Jednak po 2 tygodniach widzę, że ładnie rośnie i ostatnio dokupiłam drugą.
Te fajne doniczki są z Kik-a ;)





 W pokoju też z elementami różu, chociaż muszę Wam powiedzieć, że mój piękny puszysty jasny dywan zamieniłam w międzyczasie na coś mniej miękkiego. Nowy dywan, to niestety kompromis wynikający z posiadania psa-sierściucha... ale to już w kolejnym poście :)

 Pozdrawiam Was serdecznie!









LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...