wtorek, 17 maja 2016

Majowe święto



 Witajcie Dziewczyny! Wpadam tylko na chwilę z działkowymi weekendowymi migawkami. Jak zwykle w biegu, ale ten tydzień jest dla nas wyjątkowy, bo w najbliższą niedzielę mój starszy syn przystąpi do I Komunii. Kto przeżył taką uroczystość i przygotowania, wie, jak to jest...
Zaproszenia dla gości już dawno rozdane, alba wisi na wieszaku od tygodnia, nasze sukienki również:) Teraz zostały tylko próby w kościele i pierwsza spowiedź w sobotę:) 
Co do przyjęcia po komunii-w TYM styczniowym poście pisałam o pomyśle przyjęcia na działce. Część z was pisała, że super pomysł, część odradzała ze względu na pogodę. Ostatecznie zwyciężył zdrowy rozsądek i chyba dobrze, bo pogoda jak wiecie nie rozpieszcza nas ostatnio, chociaż w niedzielę ma być już podobno ciepło.Ostatecznie przyjęcie organizujemy w zaprzyjaźnionym lokalu pod Warszawą, dzięki czemu nie mam na głowie wszystkich spraw z tym związanych i całą sobotę i niedzielny poranek będziemy mogli poświęcić Mikusiowi:)





Przygotowania do komunii uświadomiły mi, jak szybko mija czas. Niedawno (czyt.4 lata temu...) komunię miała Weronika, Mikołaj miał wtedy 5 lat, Dominik prawie 2 i jeździł jeszcze w wózku:) 
4 lata, to dawno i niedawno... 4 lata temu na komunii Weroniki był jeszcze mój tata, pełen sił, przy kości, wesoły, a my wszyscy szczęśliwi, że spotkała się cała rodzina... 
A w piątek przyjeżdża już moja mama, ciesze się, bo namówiłam ją na dłuższy pobyt.







****
A dziś, jak już pisałam, mało wnętrzarski post i zanudzę Was znowu działkowymi fotami. W tym roku muszę powiedzieć, że moja działka może czuć się dopieszczona:) Każdą chwilę na działce poświęcam na doprowadzenie jej do stanu świetności, a że zakamarków do ogarnięcia jest dużo, nie wiem, czy skończę przed jesienią:) Postanowiłam w tym sezonie zagospodarować miejsca wzdłuż ogrodzenia, przekopać miejsca na kwiaty, tam gdzie trzeba dosadzić nową trawę. Małymi kroczkami wychodzę na prostą, ale jeszcze długa droga przede mną:) Posadziłam już kwitnące dalie, mam jeszcze tulipany i powoli inne kwiaty zaczynają rozkwitać.







Niestety mam jeszcze i takie zakątki do ogarnięcia....:)
Hmmmm, jak się za to zabrać...


Ale jak się już zabiorę, to będzie tak...:)


Pięknie odbił mi też bluszcz posadzony przy płocie w dość słonecznym miejscu. Cieszę się, bo spisałam go już na straty, a tu taka niespodzianka

Pomidory też już posadzone w tzw. foliaku:)

a także fasolka żółta i zielona

Zaraz zakwitnie mi lawenda, którą posadziłam kilka tygodni temu




Otworzyłam też sezon werandowy:) Ale taki widok mam nadzieję będzie niedługo i w końcu doczekam się , siłą sprawczą mojego męża, werandy z prawdziwego zdarzenia:))



A na koniec zagadka, co zbudowały moje dzieci?

No jak to co? Budę dla Tofiego...:)





Pozdrawiam Was ciepło! Trzymajcie kciuki za pogodę w niedzielę:)

poniedziałek, 9 maja 2016

Siła dodatków


Witajcie Moi Mili! Do napisania dzisiejszego posta natchnęła mnie przesyłka od Lidla, którą otrzymałam kilka dni temu. W paczce nie znalazłam ani puszki z groszkiem, ani słoika suszonych pomidorów:) Znalazłam za to kilka wnętrzarskich dodatków, które można znaleźć w aktualnej ofercie. 
Dlaczego "siła dodatków"? Wielokrotnie pokazywałam Wam, że dodatkami można odmienić wnętrze najprościej-czy to poszewkami na poduszki, zasłonami, czy duperelami w określonym (np. marynistycznym) klimacie. Takie zestawienia chociażby naszego salonu czy kuchni możecie obejrzeć tutaj i tutaj

Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć, jak niewielka zmiana, bo tylko nowa pościel w czarno-biały geometryczny wzór, zmieniła charakter pastelowego pokoju Weroniki


 
 

Pościel z oferty Lidla, z przyjemnej bawełny, zapinana na zamek, co wg mnie jest najlepszym rozwiązaniem.


Dla takiego miłośnika klimatów hamptons i marine jak ja, miłą niespodzianką były również pozostałe dodatki-beżowy pled i turkusowy lampion.

 







A miłośnikiem stylu marine jestem zdecydowanie i to nie tylko we wnętrzach. Robiąc ostatnio porządki w szafie z ubraniami doliczyłam się kilkunasta bluzek w biało-granatowe i biało-czerwone paski i paseczki:) Inne ubrania i buty też jakoś oscylują w tej tonacji...:)



****
 A ja z niecierpliwością czekam na kolejny weekend i dłuższy wypad na działkę. Całą sobotę spędziliśmy na naszej sielance, a ja wpadłam w szalony wir prac ogrodowych, aż do tej pory bolą mnie ręce:) Ale robi się już pięknie, a w głowie Pana Męża kiełkuje w końcu plan dobudowania domku na narzędzia i werandy. To oznacza, że dotychczasowy drewniany domek będzie służył jedynie celom wypoczynkowym i będę go w końcu mogła pięknie urządzić:))) 
 Pozdrawiam Was ciepło!



* Post powstał we współpracy z Lidlem

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...