niedziela, 4 października 2015

Jesienna codzienność

Dzień dobry:) Znowu przerwa między postami wydłużyła mi się mocno, bardzo chciałabym odzywać się do Was częściej, ale... Wpadłam w jakiś nieustający wir obowiązków i powinności, przede wszystkim domowych. Szkoła rozkręciła się na dobre, co oznacza dla mnie zupełne wyłączenie się w ciągu tygodnia ze spraw wnętrzarskich i brak czasu i sił na najmniejsze nawet wnętrzarskie poczynania. Mikołaj rozpoczął 3 klasę, Weronika 6, w tym roku szkolnym czeka nas więc egzamin kończący podstawówkę i wybór gimnazjum, a oprócz tego Mikołaj przystąpi w tym roku do I komunii św. Czas po pracy spędzam więc z dziećmi na odrabianiu lekcji, ćwiczeniu modlitw, wizytach u logopedy, odbieraniu Wery z gimnastyki, bo kończy późno, czy zaprowadzaniu Mikołaja na zajęcia dla dzieci komunijnych... Oprócz tego standard-zakupy, pranie, sprzątanie, czyli kumulacja spraw i sprawek domowych... I tak codziennie od 6.00 rano do późnego wieczora... Nie narzekam, lubię swoją pracę, kocham moją szaloną trójcę, która jest moim największym skarbem i nie wyobrażam sobie bez nich życia, chociaż wiadomo-często dają popalić ;) Ale wiecie jak to jest-czasami chciałoby się odpuścić, po prostu poleżeć na kanapie, a nie można... Bo np. trzeba jeszcze psu ugotować jedzenie...;)

**** 
Ostatnio nabyłam dwie nowe lampki (bazarek, Aleja Lotników). Kosztowały niewiele, mają ładne białe abażury i "kryształowe":)  podstawy. Jak je zobaczyłam, pomyślałam sobie, że takich lampek jeszcze nie mam. Kupiłam od razu dwie, bo wiedziałam, że na parapecie czy komodzie lepiej będą wyglądały w parze.



Dodałam też do białych zasłon beżowe, takie zwiewne w lekko jesienny wzór. Włochate poduchy i pled podkręciły jesienny klimat.










Lampki dają przyjemne światło i pięknie świecą wieczorem 



Nasz Tofi jest już z nami prawie 8 miesięcy. Z tej perspektywy czasu muszę powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji. Jest to oczywiście dodatkowy obowiązek, głównie dla Weroniki, która wychodzi z nim najczęściej i dla mnie, bo to ja go karmię i po nim sprzątam. Pies nie chce jeść suchej karmy, próbowaliśmy już różnych marek, potrafił przez kilka dni nic nie jeść. Zrobił się już tak chudy, że postanowiłam mu zacząć gotować jedzenie-ryż lub kasza, mięsko, warzywa... Moje jedzenie pochłania błyskawicznie...
Niestety też brudzi, przede wszystkim dużo jest jego sierści, więc odkurzanie codziennie, najrzadziej co drugi dzień. No i wiadomo-jak pada lub jest mokro-brudzą się dywany, chodniki, pomimo wycierania łap przed drzwiami i tak jakaś część zostaje w domu. Ale-daje nam dużo radości, jest kompanem do zabaw dla dzieci, przytulanką, członkiem rodziny:)

 



 Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem o malowaniu szafek w kuchni i płytek, dziękuję też za maile. Wiele z Was zainspirowałam do działania-super! Te Wasze komentarze, maile, to dla mnie największa nagroda i motor do dalszych działań i dzielenia się z Wami moimi pomysłami, ale i drobiazgami z dnia codziennego. To chyba największa nagroda dla każdego blogera:) 
Dziękuję Wam, że jesteście i że zaglądacie do mojego małego białego domku już od tylu lat!

 Pozdrawiam Was serdecznie Moje Panie!

45 komentarzy:

  1. Asiu, jak ja Cię rozumiem. Nie mam na głowie dzieci, a i tak brakuje mi czasu :)
    A u Ciebie jak zwykle pięknie, lekko i domowo. Podziwiam Cię za to, jaki dom stworzyłaś swojej Rodzinie, za jego ciepło i dopieszczenie :))
    Uściski ogromne :))
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci serdecznie!:) Brak czasu, to chyba plaga naszych czasów, niestety...:)
      Ściskam ciepło!

      Usuń
  2. Wciąż w biegu... Skąd ja to znam? Zmiany, jak zawsze na plus. Fajnie się do Ciebie zagląda. Twój blog jest dla mnie numerem jeden! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodkiego macie pupilka :) Poduchy włochate bardzo przytulności wprowadziły :) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się ten biały wystrój i te piękne lampki;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj to prawda...niby mamy tyle ułatwień a czasu jak na lekarstwo...a lampki przepiękne...dają bardzo przytulne światło...pzdr

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam !
    ..... i motor do dalszych działań...... Asiu !!!!!!!!!!!!! Już Ci tylko łazienka została!!!!!!!!!!!!!!! Coś czuję, że to będzie obszar działań ! Pozdrawiam gorąco !!! PS. Ale Weronika wyrosła ! Szok ! To już młoda dama !

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo pomysłowe te lampy i pięknie odnajdują się we wnętrzu. Pozdrawiam :-).

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zwykle pięknie... moje klimaty... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Piesek Wam się udał ;) zwierzak to obowiązek i trochę nerwów, czasem nawet sporo gdy napsoci... ale to kochane stworzenie jest warte takich poświęceń :)

    OdpowiedzUsuń
  10. My też mieliśmy problem z suchą karmą której Pina nie chciała jeść a gotowane tylko przez pierwsze trzy dni. I kiedy kolejny raz zastanawialiśmy się przed półką z karmami co by tu wybrać tym razem na spróbę, podeszła pani z obsługi. Okazało się, że wcześniej miała podobnie ze swoim psem. Jej psu podpasowała purina pro plan salmon and rice. I jak się okazało naszej suce też. Suńka sama wiedziała, że karma musi być sensitiv czyli dla psów z problemami alergicznymi. Większość marek, karm tego typu ma z jakąś rybą i tylko rybne Pina konsumuje zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaglądam do Ciebie zawsze, mimo iż nie pisze komentarzy, ale co Ci powiem to Ci powiem, córa Ci rośni piękna.
    Chyba dawno jej nie widziałam na zdjęciach i tak mi wyskoczyła w górę wzrostem.
    U Ciebie coraz piękniej. Lubię oglądać Twoje wnętrze i podziwiać za tą czystość, biel. Taki swój wypracowany domek, który dodaje dużo radości.

    Pozdrawiam
    Iz

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie ! lubię zaglądać do Ciebie , tyle obowiązków a jest siła i wena do tworzenia tak pięknego wnętrza !
    Beata R.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nasz pies również toleruje jedynie Purinę pro plan salmon and rice (jego żołądek nie toleruje kurczaka, a nasz wet ogólnie jest przeciwko karmieniu psa kurczakiem). Jestem jednak za suchą karmą (dobrej jakości) która ma jednak wszystko co pies potrzebuje, domowe jedzenie tego do końca mu nie zapewni. Nie wspomnę o kupach ;) lepiej sprząta się te po suchej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Włochacze (i te rzeczowe i żywe) nadają takiego ciepła domkowi. Joanno po prostu pięknie u ciebie!
    Pozdrawiam. Marta

    OdpowiedzUsuń
  15. no nareszcie, już byłam zła, że tak długo postu nie było ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  16. Jesteś niesamowita.Taką Mamę powinien mieć każdy.Pozdrawiam z Wrocławia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wrócił stolki paletowy na salony :-). Mnie zaskoczyła wielośc psa. Nadal miałam przed oczami małą rudą kulkę. A tu wielki pluzak wyrósł. Pozdrawiam Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  18. Niezwykle przytulny kącik a lampki wyglądają świetnie:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytam tekst i się zastanawiam jakim cudem doba nam się rozciąga :) I skąd nasze dzieci mają tyle energii :) Skończę pracować i biegnę po moje maluchy do przedszkola. W dzisiejszych planach jest jeszcze wizyta u dentysty i na końcu na trening. Po wszystkim oni będę mieć jeszcze energię żeby po kolacji biec na dwór, a ja będę zwyczajnie wypompowana. Najchętniej zwinęłabym się wtedy w kłębek w towarzystwie takich włochatych poduch :) Przytulnie u Ciebie jak zawsze i tak zachęcająco do odpoczynku :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak zawsze stylowo. Piękny klimat wnoszą zapalone lampki :) I włochaty dywan w sam raz na jesionno-zimową aurę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. bardzo podobają mi się lampy stołowe stawiane właśnie w parach :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudaczek ten Twój " rudziaszek " ....dzieciaki w pełni szczęścia...Klimatyczny kącik.....Buziaki pa....

    OdpowiedzUsuń
  23. Niezwykle przytulny kącik a lampki wyglądają świetnie:)
    Pozdrawiam:Asiu jak cena tych lampek jak można wiedzieć ?PIESEK PRZEŚLICZNY JAK I WSZYSTKO ZRESZTĄ U CIEBIE



    OdpowiedzUsuń
  24. Dzien dobry, jak zawsze zachwycajaco u Ciebie :) Piesio cudny choc ja kociara jestem :D Ale tak chcialam zapytac w jaki sposob i jaka farba malowalas te biala szafeczke na ktorej stoja te sliczne lampki? mam bardzo duzy mebel ktory chcialabym poddac takiej transformacji stad moje pytanie :)
    Pozdrawiam goraco z Alzacji :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Cieszę się niezmiernie, że po dłuuugiej przerwie i ja mogę wreszcie napisać komentarz. Nie wiem Asiu, czy wiesz ale portal zrobił ogromnego psiukusa komentującym sugerując przed wpisaniem komentarza wskazać wszystkie ciastka, pizzy, znaki drogowe... itp. NIGDY nie udało mi się poprawnie zaznaczyć wszystkich pasujących odpowiedzi (może dlatego, że rysunki były mało czytelne albo może jestem tak głupia...) , aż tu nagle pozytywna zmiana. :-) Wreszcie zrezygnowali z durnot i można "normalnie" pisać.
    Brakowało mi Was bardzo!
    Też jesteś Bardzo Dobrym Motywatorem, by nie zniechęcać się w codziennych obowiązkach. Naiwnie myślałam, że tylko ja jestem w domowym kieracie a tu proszę, takie "pocieszenie". :-)) Dziękuję Ci za to! Postaram się wykrzesać z siebie jeszcze więcej sił do działania a przede wszystkim upiększania własnego M.
    Pozdrawiam serdecznie. Ola Sz.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jesień w bieli...jest jak zawsze fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem w podobnej sytuacji i też tak trudno mi znaleźć chwilkę czasu na sprawy blogowe w roku szkolnym :-) Jednak cieszę się, ze dajesz radę i publikujesz dla nas te wspaniałości, podobają mi się bardzo Twoje nowe nabytki, pięknie to zaaranżowałaś. Uwielbiam białe dekoracje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. No to witaj w klubie, chyba każda matka tak ma. U nas podobnie synek - komunia, córcia koniec gimnazjum. Psa też mamy i też nie chce jeść suchej karmy, a jak mu ugotuję to pałaszuje no i pełno jego kłaczków:( tak samo. Edyta.

    OdpowiedzUsuń
  29. Wszystko wygląda przepięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pięknie u Ciebie jak zawsze - podziwiam jak to robisz. Ja nie mam czasu na nic po powrocie z pracy - SUPER WOMEN :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  32. Lampki, zasłony...wszystko w dobrym stylu :-) My kobiety, matki, żony zawsze mamy dużo do roboty, jeszcze więcej do powiedzenia ale...przecież to lubimy :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Śliczne te lampki. I uroczy piesek. Mój kot też nie lubi żadnej karmy ze sklepu, muszę mu gotować albo dawać świeże surowe mięso ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Tofi - świetne imię dla tak uroczego psiaka :) I dobra decyzja o zakupie dwóch lampek - świetnie się prezentują! :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Śliczne lampki, wszystko śliczne jak zawsze u Ciebie. Często tu zaglądam. Dobrze wiedzieć, że nie jest się jedyną mamą próbującą przegonić czas:) u mnie podobnie- dzieci (wprawdzie już gimnazjum i liceum, ale nadal jestem potrzebna), sunia, która nie chce jeść, do tego kot z nieposkromionym apetytem i duży dom do ogarnięcia, o mężu nie wspomnę:) . WaszTofi jest wspaniały. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  36. Rośliny świetnie ożywiają pomieszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ah... Jakie piękne wnętrze! Pozazdrościć!!!

    OdpowiedzUsuń
  38. Tą komodę bym Tobie ukradła!Zapraszam na test do mnie!w pokoju syna cos sprawdzam!szalenstwa-panny-matki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Piękne ujęcia, cudowny ciepły domowy wystrój, pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  40. bardzo fajna komódka! wygląda jakby była zrobione metodą decoupage :)

    OdpowiedzUsuń
  41. kiedy w końcu nowy post?!?!?!?!?

    OdpowiedzUsuń
  42. Jak cena jest tych lampek z bazarku? i czy jeszcze zostały? z góry dziękuję za odpowiedź, bardzo mnie ciekawi bo takich poszukuję.a wnętrze piękne i przytulne.

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM