Przede wszystkim bardzo Wam dziękuję za wszystkie komentarze i zapisy na Candy, nie spodziewałam się tak dużego zainteresowania, tym bardziej mi miło:) Dokładnie za tydzień mamy komunię, ponieważ jednak przyjęcia nie robimy w domu, to na szczęście omijają mnie kulinarne przygotowania. Pomimo tego ten tydzień będzie dość pracowity, bo próby w kościele, pierwsza spowiedź i przyjazd gości w piątek i sobotę. Także będzie się działo...:) Na szczęście od czwartku idę na urlop, grafik na ostatnie dni przed komunią sobie rozpisałam, więc liczę, że wszystko przebiegnie bez zakłóceń:)
A póki co chciałam Wam jeszcze pokazać, co przywiozłam sobie z Kołobrzegu. Niestety drewniana skrzynka się nie zmieściła, a zegara z kukułką znowu zapomniałam zabrać:), ale przywiozłam inne skarby - m.in. kolejny zestaw porcelany, który kiedyś przywiozła mi do Kołobrzegu daleka ciocia mieszkająca w Bawarii:) Zestaw, to filiżanki, talerzyki mniejsze i większe plus dzbanek. Komplet odleżał swoje u mojej mamy w Kołobrzegu właśnie i w końcu postanowiłam go zabrać z myślą o błękitnych ścianach w salonie:)
W Kołobrzegu na starociach kupiłam też taki oto, cynowy chyba, świecznik. Oczywiście zostanie pomalowany na biało, jak tylko zakupię nową dostawę białej akrylowej farby do drewna i metalu, którą namiętnie maluję wszelkie takie przedmioty:)
Do świecznika dostałam od mamy taki cynowy dzbanuszek do kompletu, który zapewne też pomaluję. Chociaż akurat w takiej wersji też mi się podoba.
I jeszcze wiklinowa taca w stanie idealnym za całe 10 zł:) Jest dość duża i solidna, taka bardziej wersja tarasowo-ogrodowa:)
A na koniec kilka fotek z naszej niemal 8-godzinnej powrotnej podróży znad morza do stolicy...
Taka podróż z 3 dzieci, to generalnie mała masakra, dlatego staramy się zawsze wyjeżdżać wczesnym rankiem lub późną nocą (czyli 4-5 rano). Do Kołobrzegu tym razem wybraliśmy się o 3.00 w nocy, więc było ok, dzieci przespały większość drogi. Gorzej było z powrotem, wyjechaliśmy o 7.00 i nie obyło się bez kilku przystanków "w polu" dla rozprostowania kości i oczyszczenia atmosfery...:))
I ostatnie wspomnie z Majówki pt. lody w lodowatym Kołobrzegu:)
Pozdrawiamy serdecznie! :)
