poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Kulinarnie

Witajcie, dzisiaj wyjątkowo post nie wnętrzarski, a kulinarny. W sobotę naszła mnie chęć na gotowanie i pół dnia spędziłam w kuchni. Generalnie kucharka ze mnie marna, owszem, umiem coś tam upichcić, ale nie robię tego często, głównie w weekendy, na zmianę z resztą z Pawłem. W naszym "teamie" :) to raczej mój mąż jest bardziej kulinarny niż ja, no ale jakaś równowaga w przyrodzie musi przecież być...:)


W sobotę,  oprócz faszerowanej cukinii na obiad, upiekłam babeczki i zrobiłam dżem truskawkowy. Zdziwiłam się zobaczywszy na bazarku truskawki o tej porze  ale widocznie to jakaś późniejsza odmiana. Z ok. 1,5  kilograma truskawek wyszło 7 słoików plus pół miseczki:) Taki dżem domowej roboty schodzi u nas jak świeże bułeczki, dzieciaki się nim zajadają, więc chyba dorobię jeszcze kilka słoików przed niemal 2-tygodniowym urlopem, który zaczynam w środę...:))





Babeczki z kruchego ciasta uwielbiam - robię takie, żeby było mało ciasta, a dużo budyniu i owoców. Przepis jest prosty, robi się je naprawdę szybko.

Składniki:
500 g mąki
120 g cukru
250 g masła
2 żółtka
4 łyżki zimnej wody

Ciasto zagniatamy, foremki do babeczek wysmarowujemy masłem. Z ciasta robimy kulkę, którą rozgniatamy na okrągły placek i wylepiamy nim foremki. Ja używam metalowych foremek, bo wychodzą ładniejsze babeczki, papierowe foremki są za delikatne moim zdaniem. Z powyższych składników wychodzi ok. 12-13 babeczek.
Tak wylepione foremki wkładamy na pól godziny do lodówki.
Pieczemy ok. 20 minut w 160 stopniach. Po wystudzeniu babeczki napełniamy gęstym, chłodnym budyniem, na wierzch układamy dowolne owoce. Można na koniec zalać tężejącą galaretką....mmmmm, pycha...:)

 


 

 

 





****
A na koniec coś z innej beczki. Moi teściowie znaleźli na swojej działce ogrodniczej różne gazety z początku lat 80-tych. W jednej z nich znalazłam poniższy artykuł. Jest to "Gazeta Handlowa" - pismo poświęcone sprawom rynku:) Gazeta z 8 listopada 1981 roku. Materiał wart poczytania...Doceńmy to, w jakich czasach żyjemy...






I cytaty z tej samej gazety z artykułu  pt. "W branży wyposażenia wnętrz handel zmiażdżony":

"...Co więc jeszcze można kupić swobodnie?
 W branży elektrycznej i zmechanizowanego sprzętu gospodarstwa domowego widać na salach sprzedażowych - głębokie wózki dziecięce, wentylatory, żarówki do latarek, malaksery, oprawy oświetleniowe i komplety choinkowe. To wszystko.

Przed czterema miesiącami z prognoz do końca tego roku wynikało między innymi, że powinny być w ciągłej sprzedaży poza wózkami i wentylatorami jeszcze elektryczne rożny, pochłaniacze oparów i kuchnie gazowe. Ale dziś okazało się, ze nawet te prognozy nie sprawdziły się. Kuchni gazowych i różnów elektrycznych nie ma już w zapasie, bieżące dostawy rozchwytywane są natychmiast. A pochłaniaczy oparów przy dostawach 932 sztuk w III kwartale, sprzedano do 22 października 830 sztuk i można na nie trafić tylko w niektórych sklepach województwa poznańskiego..."

I dalej....

"...Równocześnie rozszerzono siec sklepów prowadzących sprzedaż komisową artykułów pochodzenia krajowego i zagranicznego. Dotąd sprzedaż komisową prowadziły w    Poznaniu dwa sklepy. Obecnie podjęło tę formę dalszych siedem - po dwa ze sprzętem zmechanizowanym i radiowo-telewizyjnym, po jednym z wózkami dziecięcymi, meblami i zabawkami. Wytypowano też dwie placówki do prowadzenia skupu i sprzedaży dywanów, artykułów dekoracyjnych oraz firanek pochodzenia krajowego i zagranicznego..."

"Starania poszły także w kierunku usprawnienia zakupów. Pomyslano o tym, że zimą klienci nie powinni stać w długich kolejkach. Od sierpnia wprowadzono więc przedpłaty na niektóre artykuły wyposażenia wnętrz..."
"...Teoretycznie wszystko jest jasne i precyzyjne. W praktyce cała operacja zapisów okazała się bardzo trudna do przeprowadzenia i niezwykle wyczerpująca załogi sklepów. 
Pan Waligóra, kierownik największej placówki z meblami w Poznaniu po przyjściu do pracy zastał przed sklepem cztery tysiące osób..."
--------------------
W dobie powszechnych zakupów na allegro, ebayu, dostępności mebli i sprzętów wszelakich, Ikei, BRW, internetowych sklepików wnętrzarskich i innych, powyższe artykuły czyta się jak groteskę... A ja jestem z tego rocznika, co niestety jeszcze pamięta tamte czasy...ech...

Pozdrawiam Was serdecznie!

34 komentarze:

  1. ale mi zapachniało truskawkami:) chyba też jeszcze poszukam i coś z nich zrobię.

    A gazety z tamtych lat to fajna sprawa- za sprawą dziadka chomika mam stertę gazet od roku 1931 do 1981:) Lubię je czytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, zgadzam się z Tobą Martusik-te gazety to rewelacja! Na działce teściów jest większy zbiór, dla mnie-politologa z wykształcenia, to istne skarby:)Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja w tym roku mam niedosyt truskawek, ale chwała Bogu zaczęły się malinki i muszę jakoś nadrobić.

    Babeczki wyglądają apetycznie.

    ps teraz już wiem czym będę ozdabiać słoiki, niezły pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmm.. Dżem truskawkowy... Pycha!
    :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam... patrząc na Twoje słoiki z dżemem, coś mi się wydaje, że w końcu i ja się do tego zabiorę.
    A babeczki z truskawkami wyglądają bardzo apetycznie :)
    Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też ostatnio kupiłam kobiałkę truskawek, ale moja rodzina pochłonęła je na surowo, zanim zdążyłam się zastanowić co z nich zrobić :)
    A artykuł super, lubię czasem poczytać takie starocie.

    OdpowiedzUsuń
  6. równowaga,jak najbardziej wskazana;)słodkie lato;)to rozumiem:))

    i jakie śliczne dekoracje z wazoników:)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mogę Ci przybić piątkę bo kucharzyć to ja też nie lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pyszności... Mniam :)
    Jutro wpadnę na te słodkości...
    Pozdrowionka...

    OdpowiedzUsuń
  9. Babeczki wyglądają apetycznie a przepis rzeczywiście jest prosty, spróbuję mu podołać samodzielnie :) Faktycznie takie pisma to prawdziwe skarbnice, gdzie dziś można zobaczyć kolejkę na cztery tysiące osób? Na otwarciu supermarketu nawet się tyle nie nazbiera.
    Pozdrawia również "politolożka" ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak pysznie :) u nas już dawno po zaprawianiu tego smakołyku, ale za to zajadamy się nimi cały czas, bo na wiosnę kupiłam dwa krzaczki pnącej/wiszącej truskawki i cały czas ma owoce :) pewnie jutro na blogu znajdą się ich fotki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ahoj, košíčky sú super. Máš krásnu rodinu i bývanie po vašom mieškanie. To viem, lebo mám zaťa z Polska - Rumia.
    Emily

    OdpowiedzUsuń
  12. Jejku, faktycznie groteskowo :)
    Ja w sumie z 89' ale w gruncie jeszcze pamiętam, jak się doceniało małe rzeczy w życiu :)


    Wypróbuję babeczki napewno! Ja się w kuchni poruszam ostatnimi czasy bardzo, więc się przyda przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale swietny pomysl na ozdobienie sloiczkow!!!! Napewno kiedys wykorzystam:)
    Babeczki apetyczne oj bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Babeczki super na pewno zrobię sama:) i muszę też jakieś konfiturki zrobić jak ty:)
    pozdrawiam ciepło mimo okropnej pogody:(
    PS. Zapraszam na moje pierwsze Candy
    http://domnagorce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. ..pamietam te czasy lat 80-tych...piekne czasy...
    Zylo sie wszystkim dobrze i bez dzisiejszego stresu!!
    Mimo,ze sklepy byly puste wszystko bylo w domu...

    A jesli chodz o Twoje babeczki.....Wygladaja tak smakowicie...!!!!!!!!!!!!
    Pieczenie to dlamnie trudny temat....nigdy mnie nie pociagalo pieczenie...moze wreszcie trzeba to zmienic...
    A moze okaze sie ze jestem w te klocki dobra! (...??.. :))
    Milego dnia zycze!!!

    OdpowiedzUsuń
  16. ja właśnie jestem z tym czasów.. siermiężne lata komuny były straszne, szare i przygnębiające, jedyny pozytyw, to ,ze mieliśmy więcej czasu dla siebie nawzajem - to było i jest piękne!! no i jednak czasami udało się "zdobyć" jakąś perełkę, która cieszyła nasze oczy i duszę :)), serdeczności, ania.
    Ps. Babeczki wyglądają cudnie wód tych kwiatów i kubeczków :))

    OdpowiedzUsuń
  17. 4tys.ludzi przed sklepem:( żeby pod moim sklepem czekała choć jedna osoba, kiedy otwieram:( a tu ja musze czekać:( towaru max, a ludzie wybrzydzają:( brak słów, chyba to wydrukuję i powiększę i powieszę w swoim sklepie:) też pamietam te czasy, kiedy ja, mama i siostra stałyśmy w kolejce po sznur papieru toaletowego:( i inne tego typu rzeczy, a teraz ludziom się w głowach przewraca od dobrobytu:( sorry za ten sarkazm, ale ja akurat z tego żyję:(
    Babeczki:) na pewno upiekę, wyglądają mniamniuśnie:) mówisz, że nie umiesz gotować:( hmmmmmm.....to ciesz się, że masz takiego chłopa co Ciebie wyręczy, wiele bym za to dała, mój to nawet budyniu nie ugotuje:( bo nie umie:(..............przecież do cholery tam jest przepis, ale po co:( miłego urlopu Edyta

    OdpowiedzUsuń
  18. Aż mi krew w żyłach zmroził ten artykuł, a widok tej wystawy made in prl bezcenny i widzę, że mój ulubiony stół ma jeszcze mniejszego krewniaka.

    OdpowiedzUsuń
  19. baardzo, bardzo, bardzo Ci dziękuję za przepis na babeczki, widziałam je już wczesniej na Twoim blogu i nie śmiałam zapytać o przepis (myślałam, ze już wcześniej podawałaś i ja znowu kolejna "zamotana" będę po raz 10ty pytać o to samo)! stare gazety genialne, też znalazłam parę na wsi, tylko Trybunę Ludu z lat 80, rzeczywiście czyta się z zapartym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  20. aha i jeszcze coś: fajna zmiana nagłówka:)dla mnie to jeszcze "czarna magia" hihihihi

    OdpowiedzUsuń
  21. Pysznie, smakowicie, kolorowo i pięknie!!! Broszka się sprawuje?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  22. widać, ze umiesz czerpać radośc, nawet z robienia dżemu czy babeczek

    OdpowiedzUsuń
  23. Jejku, rozbawiłaś mnie do łez tymi artykułami. Pewnie dlatego, że i ja te czasy pamiętam:-)))) Zdjęcia z Twoich kulinarnych wyczynów są tak piękne, że coś Ci nie wierzę, że z Ciebie marna kuchareczka;-) Pozdrawiam Cię blogowa siostrzyczko:-)

    OdpowiedzUsuń
  24. witaj:) ale pysznie u Ciebie:))) te słoiczki wyglądają niesamowicie i tak elegancko:) świetnie je przystroiłaś.
    podziwiam Twój stół... marzy mi się taki:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Babeczki upiekłam, wyszły smakowite:) tylko ja zamiast budyniu, dałam krem do tortów:) pozdrawiam Edyta:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, jak te Twoje babeczki wyglądają!!!!!I w ogóle cała aranżacja przesłodka!!!Ja nie robiłam w tym roku dżemiku truskawkowego bo zostało mi sporo z ubiegłego roku....
    pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  27. Pamiętam czasy z tych artykułów doskonale, bo lata 80-te to czasy mojej młodości.Stałam całą noc w kolejce za upragnioną pralką aut.(dwoje małych dzieci..rozumiesz :))... a kupiłam maszynę do szycia, bo gdy dotarłam do lady została tylko jedna, więc wzięłam.I to był strzał w dziesiątkę!!!Służy mi do dzisiaj.
    To by ciężkie czasy, ale wyzwalały niesamowitą kreatywność.
    Twoje babeczki są tak smakowite, że na pewno upiekę na weekend. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  28. Zdecydowanie cieszę się, że żyję w takich czasach a nie 30 lat wcześniej.Co do babeczek uwielbiam i aż się dziwię, że dostałaś gdzieś truskawki ;p

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja kucharzyć bardzo lubię i przepis na babeczki już zapisałam :)
    a na truskawki jakoś się w tym roku nie załapałam...

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierwsza połowa postu- bardzo słodka !
    A druga- trudno uwierzyć , że kiedyś tak było...
    Ale poczytać i docenić co mamy teraz - fajna sprawa !
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  31. uwielbiam przetwory bwłasnej roboty ozdobione w ten sposób.Przywołują wspomnienia z dzieciństwa - spokój i bezpieczeństwo!ślicznie prezentuja się na stole w prowansalskim wydaniu:)ach jak ja lubię tu zaglądać:)

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM