środa, 19 listopada 2014

Generator pary Tefal - testujemy!


Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić moimi wrażeniami z testowania generatora pary Tefal model Pro Express Total GV8960.
Powiem szczerze, że z rezerwą podeszłam do tego ustrojstwa. Pewnie tak jak i większość ludzi, stwierdziłam, że to po prostu trochę lepsze żelazko… W praniu, a  właściwie w prasowaniu;) okazało się, że różnica jest ogromna. A podstawowa różnica jest taka, że prawdziwe generatory pary posiadają ukryty w podstawie bojler, który – podobnie jak mały garnek do gotowania na parze – zamienia wodę w „gotową do użycia” parę pod wysokim ciśnieniem.
Generator pary Tefal wygląda w realu tak:



Najpierw  trochę teorii, czyli podstawowe różnice między zwykłym żelazkiem, a generatorem pary:


Żelazko parowe jest łatwe do wyjaśnienia:

  • Para nie jest wytwarzana pod wysokim ciśnieniem i nigdy nie przekracza poziomu 60g/min. 
  • Ma wbudowany mały zbiornik na wodę. 
  • Zimna woda ze zbiornika trafia do komory parowej w stopie żelazka, gdzie nagrzewa się w kontakcie z wysoką temperaturą stopy. Tworzy się para, która rozluźnia włókna na powierzchni materiału, a gorąca stopa żelazka osusza je.

Generator pary: 

  • Wytwarza parę pod wysokim ciśnieniem w bojlerze ukrytym w podstawie, która przenoszona jest przewodem parowym do stopy żelazka. Podczas prasowania para wnika w głąb tkaniny i rozprostowuje włókna ułatwiając rozprasowanie zagnieceń  w znacznie krótszym czasie niż tradycyjne żelazko. 
  • Ciśnienie pary mierzone jest w barach. Im więcej barów, tym wyższe ciśnienie (do 6,5 barów). 
  • Duży zbiornik na wodę.

Określenie “generator pary” jest często potocznie używane w odniesieniu do innych urządzeń jak żelazka z generatorem pary, które w rzeczywistości są zwykłymi żelazkami parowymi z dużym zbiornikiem na wodę:

  • Para nie jest wytwarzana w podstawie, gdyż urządzenie nie ma bojlera.
  • Przewód łączący podstawę ze stopą żelazka przewodzi zimną wodę, a nie parę. Woda nagrzewa się w kontakcie ze stopą żelazka, tak jak w przypadku żelazka parowego, w efekcie czego tworzy się para, ale nie pod wysokim ciśnieniem.
  • Poziom barów podawany na tego typu urządzeniach nie odnosi się do pary wytwarzanej pod wysokim ciśnieniem, lecz do pompy, która przewodzi wodę ze zbiornika do stopy żelazka.
  • Urządzenia tego typu są bardzo podatne na powstawanie kamienia i wymagają zakupu wymiennych wkładów antywapiennych, a podstawa z dużym zbiornikiem na wodę upodabnia je jedynie wizualnie do prawdziwych generatorów pary.



*****

A teraz moje przemyślenia z kilkakrotnego użytkowania.
Generalnie wielkość zwykłego żelazka i żelazka generatora jest taka sama, ale na poniższym filmiku widać najważniejszą różnicę między tymi urządzaniami - w mocy i sile użycia pary. 
Generator wytwarza parę o ciśnieniu 6 barów i uderzeniu pary 340 g/min. Podczas eksperymentu ustawiłam swoje stare fioletowe żelazko na maksymalny wyrzut pary.
Różnicę pomiędzy zwykłym żelazkiem a generatorem - widać i … słychać.

video




O jakości i przewadze nad zwykłym żelazkiem decydują również detale i szczegóły,  które jak dla mnie-bardzo ułatwiają użytkowanie:

Po pierwsze - duży zbiornik na wodę przy generatorze pary – 1,8 litra, a nie jak w standardowym żelazku 1 litr. Wodę wlewa się do pojemnika, który doczepia się do podstawy generatora, a nie samego żelazka, w związku z tym nie muszę „dźwigać” w rękach cały czas tej wody. 



Druga sprawa, to ogólnie mówiąc „okablowanie”. Jestem zachwycona tym, że kabel zasilający można automatycznie, jednym przyciskiem schować w stacji parowej, tak jak np. w odkurzaczu. W normalnym żelazku, które zawsze stawiałam w naszym schowku na półce, kabel notorycznie spadał i wisiał nad głowami.


video

Gruby przewód parowy łączący żelazko ze stacją również można sprytnie schować. Ten patent jak dla mnie to mistrzostwo świata. Kabel składa się na pół i wciska lekko w obudowę.



No i trzecia rzecz, to samo przenoszenie generatora – w prosty sposób umieszcza się je na gumowej podkładce i jednym ruchem zaczepia. System jest na tyle stabilny i mocny, że jedną ręką można unieść i przenieść kilkukilogramowy generator.
Również panel sterując jest bardzo prosty i intuicyjny w obsłudze, właściwie nie trzeba nawet czytać instrukcji.



video


Dlaczego generator pary ułatwia życie? 

 

Najprostszy przykład z naszego gospodarstwa domowego  - ponad rok temu, po awarii pralki, kupiliśmy pralkosuszarkę. Zalety suszarki są ogromne, po wyjęciu jeszcze ciepłych ubrań i porządnym ich złożeniu, większości ubrań można nie prasować. Dlatego generalnie prasuję tylko rzeczy „wyjściowe” lub mocno wygniecione.   

Ale dość często zdarza mi się zapomnieć wyjąć od razu wysuszone pranie - bo to właśnie trwa odrabianie lekcji, czy kąpiel dzieci. Wtedy niestety zagniecenia są mocne i bardzo trudno je rozprasować, szczególnie na bawełnianej pościeli, czy ścierkach kuchennych. 

Mamy też fotel - popularny ikeowski Ektorp z wymiennymi pokrowcami. Pokrowców mam  3 i zmieniam je w zależności od nastroju i wystroju. Ich zaletą jest to, że można je zdjąć, wyprać i założyć czyściutkie, co przy całej trójce moich dzieci jest nieocenioną zaletą i pozwala mi być posiadaczką białego fotela:)
Niestety pokrowce po praniu i suszeniu trzeba porządnie wyprasować, z czym moje stare tradycyjne żelazko słabo sobie radzi. Cisnęłam zawsze taki wyprany, wygnieciony niemiłosiernie pokrowiec zwykłym żelazkiem. Kto choć raz próbował wyprasować pokrowce z Ektropa, wie o czym mówię…
Tefalowski generator pary jest do takich spraw idealny. Opcja jeans, czyli do silnych zagnieceń pozwala na wyprasowanie pokrowca lekko i szybko, a deska do prasowania już się nie ugina pod ciężarem mojego nacisku:)


video




No i na koniec moja dzielna córka przy desce do prasowania:)

video

Post powstał w ramach współpracy z marką Tefal

49 komentarzy:

  1. Nudne... Połowa obserwowanych przeze mnie blogerek pisze dzisiaj o tym żelazku... A u mnie takie stoi od kilku lat i się kurzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to może warto zakasać rękawy i zabrać się za prasowanie- wtedy żelazko nie będzie się kurzyć, a Pani nie będzie zmuszona czytać nudnych postów ;-)
      Jak dla mnie- informacje bardzo przydatne :-)
      Pozdrawiam, Baśka

      Usuń
    2. Basiu, mam 2 inne żelazka, które się nie kurzą... Ile blogów obserwujesz? Od rana czytałam już 6 razy o Tefalu...

      Usuń
    3. Oj, Dziewczyny, dajcie spokój. To żadna tajemnica, że Tefal postanowił rozpromować generator pary na blogach. Zgodziłam się na testowanie, bo oprócz czystej ciekawości, organizator zaoferował atrakcyjną nagrodę dla moich czytelników - czyli Was:) w postaci identycznego urządzenia.
      Pozdrawiam!

      Usuń
    4. oddaj potrzebujacym z p .Gosia

      Usuń
    5. Jak się Pani nudzi tzn,że ma Pani strasznie jałowe życie.Mnie takie posty i informacje wiele dają wolę info z pierwszej ręki od uzytkowników niż od sprzedawcy,który próbuje mi wcisnąć produkt tylko po to aby nabić sobie na premie

      Usuń
  2. Ja mam grube pokrowce na krzesła z ikei, fatalne do prasowania i mam dokładnie te same spostrzeżenia;) Fajne filmiki, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie, rzeczywiście do tych pokrowców generator nadaje się bardzo. Zawsze miałam problem z rozprasowaniem ich. U Ciebie piękne zdjęcia:)

      Usuń
  3. Sprzęty super!Mam i chwalę swoje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa nowosc. Wierze, ze prasuje szybko i skutecznie.
    Po obejrzeniu Twoich fimikow mam jednak kilka uwag (obaw):
    1. dosyc glosne to urzadzenie
    2. w trakcie prasowania widac wyrzucane wokol ogromne ilosci pary :-@ czy nie meczy takie przebywanie w obloku goracej pary?
    Czy (po dluzszym prasowaniu) nie powoduje to zawilgocenia pomieszczenia (sama kiedys pisalas, ze jednym z motywow zakupu pralko-suszarki byla chec ograniczenia wilgoci z suszacego sie prania, no a teraz tyle tej pary :-/
    3. czy ta goraca para nie stwarza ryzyka poparzen (wiem, wiem, Weronika parsowala wiec w sumie ok, ale jednak dosyc 'parowo' tam jest)
    A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się ustosunkowuję:)
      1. generator podczas pracy od czasu do czasu wydaje różne dźwięki, które jednak nie powodują dyskomfortu i można spokojnie rozmawiać czy oglądać tv lub słuchać muzyki
      2. Chyba od dawna i dokładnie czytasz moje posty, bo rzeczywiście o tym pisałam w poście o pralkosuszarce:) Różnica jest taka, że pasuje się krótko-pół godziny, godzinę, w zależności od ilości rzeczy, a suszarka z praniem stała u nas właściwie non stop. Para szybko się ulatnia w powietrzu, nie stanowi to żadnego utrudnienia.
      3. Parowo jest:), ale sama sobie właściwie odpowiedziałaś:) Nie dmucham sobie parą w twarz, ani po rękach, tylko na ubrania. Ze zwykłym żelazkiem tez trzeba zachować ostrożność, generator więc nie różni się w tym.

      Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że rozwiałam twoje wątpliwości. Opisałam i pokazałam Wam testowanie tak, jak to w rzeczywistości wygląda.

      Usuń
  5. Takie generatory pary to nie nowość często są używane w zakładach krawieckich. Ja jestem ich wielką fanką tak jak i suszarki na pranie.
    SWIETNE patenty na chowanie kabli...to szczegół ale dla mnie bardzo ważny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tym chowaniem kabla to super sprawa.
      Salony krawieckie odwiedzam rzadko, więc to była dla mnie nowość.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Na pewno świetny sprzęt, Niestety cena zabójcza jak dla mnie.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. dla takiej pedantki jak ja która musi mieć wszystko idealnie uprasowane taki generator pary byłby idealny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda, że kolejna reklama

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajna sprawa z takim żelazkiem, niestety nie udało mi się zakwalifikowac do kampanii streetcom, w tkórej ponad rok temu można było testować te żelazka

    OdpowiedzUsuń
  10. A jednak nie uchroniłaś się od reklam, szkoda

    OdpowiedzUsuń
  11. jako facet doceniam raczej zmysł ergonomii - ktoś tutaj świetnie zaprojektował to małe cacko, zobaczcie jak wszystko jest idealnie poukładane i na swoim miejscu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Smutne, ze wkrecilas sie w kolejna reklame ;(

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda Asiu, że tak powtarzasz w kółko, że nie masz czasu na nic, że z braky czasu nie odpowiadasz na komentarze a za parę złotych miałaś czas napisać głupie posty. Nie chcę Cię absolutnie obrazić, ale czuję niesmak. Potwierdza się teoria, że każdego można kupuć. Tylko czy warto sprzedać bloga za żelazko? Widzę, że wiele z nas jest zawiedzionych ttm faktem.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj Asiu, Asiu, brak słów :(, może bardziej subtelnie powinnaś opowiadać o tym żelazku, bo niestety, ale jak dla mnie to brak Ci warsztatu, reklama to raczej nie Twoja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Żeby rozwiać wszystkie Wasze wątpliwości - dopisałam na koniec posta, że powstał on w wyniku współpracy z marką Tefal, co nie było żadną tajemnicą. Nie rozumiem zarzutów: "że reklama", "że post sponsorowany", że "wkręciłam się w kolejną reklamę"... Bardzo rzadko decyduję się na współpracę z firmami, a jeśli już to staram się, żeby znalazło się też coś dla Czytelników. I tak było tym razem, gdzie można było wygrać taki sam sprzęt o dość dużej wartości. Napisałam o tym we wcześniejszym komentarzu. Dziewczyny, bez urazy, ale jeśli temat Was nie interesuje, uważacie, ze to nachalna reklama, widzicie jaki jest tytuł posta, to może po prostu nie trzeba go czytać...
    Z formuły współpracy z marką wynikał konkurs i przedstawienie swojej recenzji z testowania, co starałam się zrobić rzetelnie i zgodnie z rzeczywistością.
    Może zanim Anonimowe osoby napiszą, że sprzedaję bloga za żelazko, zastanowią się, co piszą, bo jest to bardzo krzywdzące i nieprawdziwe stwierdzenie.
    I może trochę odwagi, bo oprócz jednej osoby, pozostałe osoby pozostają anonimowe...
    Nic więcej nie mam do dodania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, ze masz duzo racji w tym co piszesz, ale moj komentarz nie byl po to, zeby Cie obrazic, ot drobna refleksja nad tym co przeczytalam. Wyobraz sobie, jakie bylo moje zdziwienie, kiedy zobaczylam te reklame... szczerze powiedziawszy wygladalam juz swiatecznych postow, a tu nagle ni stad, ni zowat to nieszczesne zelazko ;)
      Glowa do gory, sam blog jest bardzo sympatyczy ;)
      Pozdrawiam ze selonecznej Australii.

      Usuń
    2. Ja tam nie widze w tym nic niewłaściwego!
      To dla mnie był bardzo ciekawy post-taki poglądowy. Kto nie chce czytac niech nie czyta!
      Fajnie dzielić się takim nowinkam, wiele osób jest przeciez ich ciekawych!
      Dajcie spokój Asi bo to jej blog i jej sprawa co na nim robi!
      Szkoda, że słowa krytyki...jak zwykle od anonimowych w większości...

      Pozdrawiam autorkę bloga!
      Ja w kazdym razie bardzo dziękuję za ten post!

      Usuń
  16. A ja od siebie chcę Cię usprawiedliwić. I nie wiem, czy te zarzuty to taka brzydka zazdrość. Mam eksperyment, jakbyś tym osobom, które krytykują Cię za reklamę, dała taki generator w prezencie, jak szybko zmieniłyby zdanie? Moim zdaniem bardzo dobrze, że firmy z reklamą wyszły na blogi, jest to coś nowego, są jakby bliżej nas, bardziej możemy przyjrzeć się tym produktom, bo kto ogląda reklamy w telewizji? A ja się pochwalę, że wygrałam taki generator na innym blogu i jestem bardzo szczęśliwa;-)))) i oby jak najwięcej takich akcji:-PPP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaka zazdrość? Zazdrościć to można komuś zdrowia, a nie żelazka. Jakoś nigdy nie byłam "łasa"na blogowe rozdawajki. W konkursie u Asi też nie brałam udziału-bo NIE CHCIAŁAM ! Zdania nie zmienię :) Na chwilę obecną jestem zawiedziona tym, że blog który uwielbiałam poszedł w marketing. Tyle w temacie.
      P.S. Żelazko w domu posiadam - Philips Easy Care i jestem z zakupu ogromnie zadowolona. Przez prawie 2 lata działa bez zarzutu. Prasuje idealnie.
      Tylko.... Nie lubię kiedy ktoś nie ma szacunku do Czytelnika i za 800 zł wciska mu kit w wielkim pudle, bo jest za darmo.
      Straciłam zaufanie do bloga i jego autorki.
      W
      Czy tylko ja? Wątpię. Zbyt mało komentarzy pod tym postem świadczy o tym,że Czytelnicy swoje myślą.
      Pozdrawiam wszystkich serdecznie

      Usuń
    2. To wyjdź i nie wracaj :)

      Usuń
  17. Blog je stále, zaujímavý a inšpirujúci aj z reklamou. Vela dobrých nápadov.
    Sylvia

    OdpowiedzUsuń
  18. Blog to ciężka praca. Miejsce, które rodzi się z pasji. Dla siebie, dla potomnych, dla setek ludzi, którzy zaglądają... Nie od dzisiaj wiadomo, że niektóre posty są sponsorowane. Tak to już jest. Zajrzałam, zobaczyłam. Odczuwam raczej szacunek do Asi niż jego brak. Pozdrawiam serdecznie.
    Benia Ps. nie prowadzę bloga, nie kupię generatora pary...

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mówię o zazdrości o żelazko a raczej zazdrości kreatywności:-) Że można pasję połączyć z czymś pożytecznym dla siebie. Wiadomo, że pewna część jest sponsorowana ale ni jak się to ma do jakości bloga. Czy dobry film traci na wartości tylko dlatego, że jest sponsorowany? Czy raczej każdy film jest sponsorowany, bo inaczej by nie powstał? I nikt się nie dziwi, bo nie ma nic z niczego. Nie ma nic za darmo. Fajnie, że ktoś dzieli się swoją pasją z nami. A jeżeli ktoś inny ma zamiar mu za to płacić, to jeszcze fajniej!

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam jeszcze jedno porównanie. Czy przestaliśmy oglądać tv tylko dlatego że są w nim reklamy?
    Jedni reklamy oglądają, inni nie, ale każdy odbiornik ma w domu, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, ja nie mam. Żeby nie być zalewaną niechcianymi, pustymi informacjami, żeby nikt nie mówił czego pragnę, co w życiu jest mi niezbędne ect.

      Usuń
    2. I ja też telewizora w domu nie mam. Programy telewizyjne i zachowania ludzi z ekranu budzą we mnie żal. Nie chcę, aby moje dzieci brały za przykład to, co pokazuje dzisiejsza telewizja. W dzisiejszych czasach w telewizji jest wszystko oprócz etyki.

      Usuń
    3. Tak, laptopa, dostępu do sieci też w domu nie macie. Ale bez kłótni, szczególnie na nieswoim kawałku internetu;-) W każdym razie to jest blog p. Asi i ona decyduje co tu będzie. A wszystkim życzę powodzenia w znalezieniu niekomercyjnych informacji:-)

      Usuń
  21. Niezbyt fajnie wyszło z tym postem. Szkoda
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie rozumiem takich komentarzy Anonimków ale to pewnie dlatego,że ja też prowadzę bloga i też raz przy współpracy z pewną firma organizowałam konkurs dla czytelników. Ja z tego nie miałam nic-żadnych że tak powiem upominków,jedynie moje czytelniczki mogły zgarnąć fajne nagrody. Dlatego nie uważam żeby to było coś złego! Wiadomo ,że taka współpraca wiąże się z zareklamowaniem danej marki czy produktu ale dlaczego mam tego nie zrobić skoro inne osoby mogą na tym skorzystać.
    Poza tym Anonimki te zapewne nie prowadzą blogów.Ciekawe czy gdyby ktoś zaproponował im taką współpracę odmówiły by bez zastanowienia!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Czytam od dawna, jednak pierwszy raz zdecydowałam się dodać komentarz.Osoby dodające dziwne opinie, że Asia "sprzedała się", to cios poniżej pasa! Prowadzenie takiej strony wymaga niezwykłej kreatywności i daru, nie tylko w kwestii urządzania, również w temacie robienia zdjęć. Joanna zachwyca nas jednym i drugim, do tego od bardzo dawna oraz regularnie, za co należy jej się pochwała. Ma kobieta talent i wiecie co? Fantastycznie, że może w ten sposób "zarobić" lub brać udział w różnego rodzaju promocjach. Brawo! to świadczy tylko o tym, że jest obrotna i zaradna. Gratuluję Ci tego z całego serca! Anonimki odsyłam do słownika i sprawdzenia znaczenia słowa "sprzedać się" (dokładnego!!). Pozdrawiam, Gosia

    OdpowiedzUsuń
  24. jak można o żelazko tak kogoś pojechać szok i wstyd
    jak się komuś nie podoba można nie czytać:-)
    Aśka pzdr ciepło:-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Asiu, ja również jestem zaskoczona, ale... ilością anonimowych komentarzy.... Chyba jeszcze nigdy tak dużo ich nie było... Ciekawe dlaczego te wszystkie anonimowe osoby są anonimowe? Czytają bloga regularnie (to widać po dobrym poinformowaniu na tematy poruszane na Twoim blogu), więc pewnie mają jakąś drogę "pozyskiwania" nowych postów... Może to profil na bloggerze albo google+? Jeżeli tak jest, to dlaczego są anonimowe? Bo chcą nimi być! Bo brak im odwagi podpisać się pod komentarzem swoim nazwiskiem, albo chociaż loginem... Szkoda, że tak mało w Was cywilnej odwagi Państwo Anonimowi. Ale to już jest temat rzeka... Internet jest świetnym miejscem dla wszelkiej maści frustratów, którzy mogą tutaj pisać to co im zawiść na palce wyciśnie... Są bezkarni społecznie... Kilkanaście lat temu, w erze "przedinternetowej", "przedblogowej", trzeba było mieć odwagę wypowiedzieć swoje zdanie i firmować je swoim nazwiskiem albo twarzą. Teraz tej odwagi już nie trzeba mieć... Teraz można sobie ulżyć... Pozdrawiam Cię Asiu i jak dla mnie możesz oceniać kolejne produkty :) tylko następnym razem wolałabym nie przeoczyć takiego posta... teraz to zrobiłam, a taki generator pary tak by mi się przydał... :) jeszcze raz ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytam i nie wierze :( jakie to smutne....

    Asiu nie przejmuj się nie warto :)
    pozdrawiam
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  27. Widzę, że masa ludzi wchodzi na czyjś blog tylko po to aby coś skrytykowac. Ja osobiście na takie zaczepki bym nie odpowiadała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  28. O mamo....brak słów.Asia,ja uważam,że super są takie akcje,ponieważ dziewczyny do któych mam zaufanie dzięki takim testom,mogą nam przybliżyć produkty.Nie widze w tym nic złego,przecież wolę wysłuchać Twoje zdanie niż jakiegoś sprzedawcę w sklepie.Nie rozumiem tych dziwnych komentarzy dot.sprzedania się.Zupełnie nie wiem,o co chodzi.Bardzo dziwne osoby widać czytają blogi,pisanie bloga to nie misja społęczna tylko własna pasja i każda z nas robi to co chce na nim.Przecież są blogerki,które głównie pokazują produkty od firm współpracujących i dużo osób z tych opinii korzysta.Asia,jesteś dla nas autorytetem i ja chętnie czytam jakie masz zdanie na różne produkty.Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. Witam serdecznie,
    uwielbiam tego bloga, jestem zafascynowana gustem i wyczuciem smaku jego autorki. Bardzo lubię tutaj zaglądać, inspirować się. Bloga piszę się po to, by dzielić się z kimś swoją pasją, zainteresowaniem, opinią na jakiś temat. W tym poście jest akurat opinia na temat generatora pary - i świetnie, bo ktoś, kto akurat ma ochotę zmienić sobie żelazko ma TUTAJ szansę na to, aby zobaczyć bez cenzury jaki to jest sprzęt. Cieszę się, że powstają takie posty. Proszę się nie przejmować anonimową krytyką pisaną z ukrycia. Pozdrawiam serdecznie! Klaudia.

    OdpowiedzUsuń
  30. Asiu, czy nadal jesteś tak zadowolona z tego żelazka? Właśnie zastanawiam się nad zakupem a jednak to spory wydatek i ciągle mam wątpliwości czy warto. Mam trójkę dzieciaków, więc sama wiesz, góry prasowania non stop zalegają..... Czy faktycznie prasuje się nim szybciej? Czy czasem nie jest awaryjny? A przede wszystkim, czy nie zalega Ci gdzieś w kącie a prasujesz najczęściej starym zwykłym żelazkiem?

    pozdrawiam serdecznie
    Marzena

    ps. Bardzo fajnie czyta się Twojego bloga, wydajesz się bardzo ciepłą i życzliwą osobą a o takich ludzi ciężko już w tym świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzena, jestem zadowolona i używam, nawet częściej niż zwykłe żelazko.
      Generator postawiłam w szafie na dole i wystarczy go wyjąć i podłączyć. Działa bez zarzutu. Prasuje zdecydowanie lepiej niż normalne żelazko, ma po prostu więcej mocy. Cena rzeczywiście dość wysoka, ale myślę, że warto, na allegro widziałam takie modele za ok. 800 zł.

      Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję Ci za miłe słowa:)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za poradę :)) W takim razie klikam.

      Marzena

      Usuń
  31. NIE KUPUJCIE TEFALA - PRZECZYTAJCIE DO KOŃCA I SAMI WYCIĄGNIJCIE WNIOSKI NT PRODUKTU I OBSŁUGI KLIENTA
    Od samego początku z żelazka wydobywał się kamień - duże kawałki jak i piasek. Po około dwóch tygodniach użytkowania po włączeniu generatora przy pierwszym wyrzucie pary ze stopy zaczęła wydobywać się duża ilość pary a w zasadzie wody. Na materiale robiła się duża mokra plama. Po wyschnięciu pozostawały delikatnie żółte plamy. Jednocześnie stopa żelazka a w zasadzie całe żelazko wyglądało tak jak na załączonym zdjęciu. Tak zachowywało się żelazko co drugie, trzecie prasowanie na początku po włączeniu. Później takie historie zaczęły pojawiać się w również w trakcie prasowania.
    Wniosek: kupiłem nowe niesprawne żelazko, w którym należało od razu dokonać poważnej naprawy - wymiana boilera. Jeżli ktoś chce zobaczyć jak to wygladało, zapraszam do kontaktu - mam zdjęcie przesłane do serwisu.
    Ale najlepsze na koniec. Poprosiłem o wyjaśnienie przedstawiciela TEFAL na Polskę, Grupę SEB. Załączam dokładną, oryginalną, nieedytowaną odpowiedź:
    Szanowny
    Szanowny Panie,
    bardzo dziękuję za skontaktowanie się z Grupą SEB.
    Uprzejmie informuję, że przykro nam że nie jest Pan zadowolony z produktu marki Tefal.
    W przypadku dalszych pytań, zapraszam do kontaktu.
    Serdecznie pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM