środa, 10 czerwca 2015

Biała podłoga balkonowa





Witam Was serdecznie. Dzisiaj ponownie balkonowy post, ale po prostu muszę Wam pokazać moją nową - starą balkonową podłogę:) 
Białe balkony, tarasy i werandy urzekały mnie zawsze i zawsze mój wzrok przyciągały płoty, pergole i meble balkonowo-ogrodowe w tym kolorze. 
Dwa lata temu zrealizowałam plan obudowania balkonu drewnianymi sztachetami, oczywiście w jedynym słusznym kolorze, które zastąpiły wiklinową matę, a na podłodze zamiast sztucznej zielonej trawy pojawiły się  drewniane podesty. 
Wszystkie wersje balkonu możecie zobaczyć tutaj. 

Jednak nasz balkon nie jest zadaszony, a klimat mamy jaki mamy, więc po dwóch latach sztachety się podniszczyły, podesty spłowiały i zrobiły się brzydkie. Kilka tygodni temu pod biały pędzel poszło więc ogrodzenie, a w ostatni weekend podłoga. 

Muszę powiedzieć, że biała podłoga mnie oczarowała. Jest czyściutko, jasno, a biel jest idealnym tłem dla zielonych i pastelowych roślin. Wiem, wiem, to wszystko mało praktyczne, pewnie czeka mnie coroczne odnawianie balkonu, ale jeśli chodzi o poczynania dekoratorskie, to czasami warto zaszaleć, spełnić marzenia i wybrać coś mniej praktycznego, a po prostu ładniejszego:) Moim marzeniem jest biała podłoga w całym mieszkaniu... ech, może kiedyś...;)



 

 Sztachety i podłogę malowałam jedną z najtańszych farb dostępnych w markecie budowlanym, nie miałam czasu na jeżdżenie i szukanie profesjonalnych farb. To Śnieżka emalia olejno-ftalowa do drewna i metalu, biały połysk. Farba długo schnie i daje lekko błyszczącą powłokę, ale mam nadzieję, że przez to bardziej trwałą.










Pod pędzel poszły też metalowe brzydkie parapety i ściana pod parapetami, która była żółtawo-brudna...






Teraz tylko pozostało nam cieszyć się odnowionym balkonem:)




 

Pozdrawiam ciepło!




niedziela, 31 maja 2015

Mały biały balkon


 

Witam Was serdecznie. Za mną mega pracowita niedziela, którą postanowiłam poświęcić na prace balkonowe. Ciągle brak mi czasu na wszystko, od poniedziałku do piątku praca i powrót po południu oraz obowiązki domowe, nie dają szans na rozpoczęcie grubszych robót. Wczoraj z chłopkami spędziliśmy cały dzień na działce, również pracowicie, a dziś - piękne słońce, wiatr - idealnie, żeby pomalować balkon. Pomalowałam więc - balustrady, drewniany płot, pergolę oraz metalowe wstrętne parapety, na które nie mogłam patrzeć. Pod pędzel trafiły też drewniane podłużne donice oraz donice terakotowe, które wczoraj kupiłam do róży i szałwii.
Płot po 2 latach wymagał odnowienia, chciałam mieć znowu piękne białe sztachety jak na początku tutaj i tutaj. Różnice widać gołym okiem. Do pomalowania zostały mi jeszcze tylko drewniane podesty na podłodze, ale z tym, to już mam nadzieję, dam sobie radę w jedno popołudnie:)
Malowanie balkonu oznaczało demolkę w całym domu, niestety takie prace w niewielkim M4 to ogromne wyzwanie logistyczne i organizacyjne...Po wszystkim efekt wynagrodził mi całodzienną harówkę, jest biało, czyściutko, przyjemnie. Aż z tego wszystkiego przestawiłam z powrotem sofę na przeciwną do okna ścianę, żeby siedzieć i podziwiać...;)

Z niecierpliwością czekam na kolejny weekend, który zaczyna się już w czwartek:)
Miłego tygodnia dziewczyny!