niedziela, 4 października 2020

Oswajanie przedpokoju


 

Witam Was ciepło!

Obserwatorzy z Instagrama wiedzą, że od kilku tygodni cieszymy się nowymi szafami w przedpokoju:)

Zabudowane szafy, zamówione na wymiar u stolarza, z montażem, to była podstawa w urządzaniu przedpokoju. Generalnie przedpokój w naszym nowym M jest ogromny, nie mierzyłam, ale myślę, ze pierwotnie miał ok. 10 m kw. Przebudowaliśmy go trochę, zabudowując szafami i dostawiając ściankę, bo poprzedni właściciele mieli tylko niewielką szafę przy wejściu do salonu, a tak naprawdę nie było gdzie odwiesić kurtek czy schować butów. Nam udało się na tej powierzchni wygospodarować miejsce na 2 szafy: jedna zaraz przy wejściu, o szerokości 95 cm, wysoka do sufitu, na kurtki i buty oraz druga, przy wejściu do salonu, o szerokości 220cm z ogromną ilością półek (dokładnie 19 i 2 nadstawki) oraz miejscem na odkurzacz, mopa, itp.Szczerze mówić jeszcze nie zapełniliśmy do końca tej dużej szafy, ale jestem spokojna, wszystko jest na dobrej drodze...:)

Szafy zamówiliśmy u stolarza znalezionego w necie, czekaliśmy prawie 2 miesiące, tanie nie były, ale było warto w nie zainwestować. Gotowych nie kupilibyśmy, bo wymiar niestandardowy, a frezowane fronty, które wybrałam są cudne-proste, ale eleganckie, dodają szyku przedpokojowi i były zdecydowanie wisienką na torcie.

Widok z łazienki na przedpokój 
 
 

A to widok na przedpokój od strony sypialni.

W rogu nad drzwiami wejściowymi mamy skrzynkę elektryczną i wisi jeszcze nie schowany router od internetu... W końcu nie muszę przypominać o tym mężowi co pół roku...;) Schowanie routera nabiera mocy sprawczej...

 

A to nasza mniejsza szafa, na kurtki i podręczne buty. Podręczne, bo w tych dwóch szufladach niewiele par się zmieści. Jest nas piątka, licząc tylko, że każdy ma dwie pary, to już jest 10 par... A buty Mikołaja to rozmiar 46, więc w sumie zajmują prawie całą szufladę...

Ale pozostałe, mniej używane buty, chowamy po prostu w drugiej szafie. Generalnie szafa na kurtki w tym miejscu, od razu przy wejściu,  sprawdziła się, wszyscy odkładają je na miejsce, a na dole mam jeszcze miejsce na torebki, parasolki, czy smycz psa...:)



Wspominałam też jakiś czas temu o nowym chodniku w przedpokoju. Zamówiłam go w necie (/www.rugvista.pl/), ma 3 metry długości, jestem bardzo, bardzo z niego zadowolona, to również był dobry, chociaż nie tani zakup. Jest jasny, lekko wzorzysty, ale zupełnie niebudzący. Od czasu do czasu wyczesuję jedynie z niego mokrą gąbką sierść psa... Szukając podobnego wpisujcie hasło chodnik ziegler, bo ten wzór tak się nazywa.  




W dalszych planach mam jeszcze wymianę tej konsolki pod lustrem, ale nie spieszę się, czekam, aż trafię na coś właściwego. Może zamiast konsoli jakaś komoda...? Myślę, że byłaby praktyczniejsza.

A na samej konsolce wystawka, którą często zmieniam:) 







Ostatnia zmiana w przedpokoju, to był zakup białych ramek na zdjęcia. Najpierw wymyśliłam sobie sześć takich samych dużych ramek, ale w Ikei okazało się, że dostępne w sklepie są tylko dwie, kupiłam więc 6 różnej wielkości. Ramki fajnie ociepliły tę ścianę, muszę jeszcze tylko wywołać więcej czarno-białych zdjęć. Brakuje mi tu jeszcze jakiegoś zegara i szafki/półki na klucze oraz lustra naprzeciwko dużej szafy, ale wszystko po kolei i swoim czasie:)

 

Pozdrawiam Was ciepło!

I byle do piątku...:)








niedziela, 20 września 2020

Wrześniowy balkon


Witam Was ciepło!
 
Dzisiaj kilka migawek naszego ogromnego, w porównaniu do poprzedniego, balkonu:)
Tak już się przyzwyczaiłam do tej dodatkowej przestrzeni, że można na luzie wyjść, posiedzieć na nim nawet w kilka osób, że nie wiem, jak korzystaliśmy z poprzedniego balkonu 80 x180 cm...:)
 
Jedyne, czego mi oczywiście brakuje, i to nawet bardziej, niż myślałam, to zieleń za oknem i bliskość brzydkiego bloku naprzeciwko. Bloki być może spółdzielnia w końcu odnowi, bo wiosną zaczęli od naszego, ale zieleni na pewno nie przybędzie.
Wspominałam już, że mam plan na zagospodarowanie tej przestrzeni pergolami i obsadzenie roślinami, ale muszę zacząć od podłogi. W tym roku już sobie odpuściłam balkon, ale na wiosnę zacznę działać. Na podłodze są brzydkie i zniszczone płytki, na razie przykrywam je dywanem. Uprzedzając pytania-jak pada, dywan zwijam:) Jak zmoknie, co zdarzyło się już kilka razy, to po prostu wieszam go i schnie.
Docelowo chciałabym położyć na podłodze podesty kompozytowe, może ciemnoszare, najlepiej podłużne deski, a z przodu i w części po bokach wysokie pergole z donicami. Myślę, że to by wystarczyło:)

A póki co na balkonie postawiłam białą ławeczkę, która stała przy stole. Do jesieni postoi na balkonie, później wywiozę ją z powrotem na działkę. 
Oprócz tego na balkonie stoi jeszcze leżak, krzesło i stolik.

Taką namiastkę zieleni tworzą póki co dwie duże tuje, kwitną mi jeszcze pelargonie, które teraz się rozszalały, a już myślałam, że przekwitną i posadzę coś zimozielonego:)
 






Nie pokazywałam Wam jeszcze tego żeliwnego kwietnika, który przywiozłam sobie z Kołobrzegu:)

Urzekł mnie ten kranik, który jest oczywiście atrapą, ale wygląda bardzo fajnie:)



Z nowości, które ostatnio przybyły, to jeszcze te dwa świeczniki, które wypatrzyłam w Obi. 

Miałam się już powstrzymywać od zakupu takich durnostojek, ale stwierdziłam, ze w sumie takich świeczników, to jeszcze nie mam:)

Teraz na zdjęciu zobaczyłam, że chyba muszę umyć okna, haha...:)



 

I działkowa nawłoć w wazonie - uwielbiam takie bukiety:) Nie potrzeba niczego więcej:)

Pozdrawiam Was serdecznie i byle do piątku:)



poniedziałek, 14 września 2020

Ławka-siedzisko przy stole

Witam Was ciepło!

Pisałam ostatnio, że nie wyobrażam sobie urządzenia nowego domu, czy mieszkania od razu, tak od ręki, w krótkim czasie, bez pomieszkania w nim trochę. Gdy ostatecznie zamieszkaliśmy w naszym nowym M całą rodziną, tak mniej więcej od połowy kwietnia i gdy przywieźliśmy wszystkie meble, to dopiero wtedy mogłam tak naprawdę zacząć urządzać salon i naszą wspólną przestrzeń.

I tak np. stół, dla którego w głowie miałam pierwotnie zaplanowane inne miejsce i nawet wyprowadzone kable w suficie do zwisającej lampy, stanął w zupełnie innym miejscu. 

Kąt ze stołem jest teraz większy niż w poprzednim mieszkaniu, jest luźniej i docelowo myślę o jakimś trochę większym, rozkładanym stole. Co za tym idzie jest też więcej miejsca do siedzenia, nie trzeba się cisnąć z krzesłami między meblami, dlatego pod ścianą przy stole na początku stała nasza biała ławka z działki. 

Generalnie pomysł z ławką przy stole okazał się trafiony, ale sama ławka nie była już tak wygodna, pomimo siedziska z gąbki. Wymyśliłam więc, że przecież mogę zamienić ją na coś wygodniejszego, tapicerowanego, większego i ładniejszego:)

Najlepszą opcją byłaby taka ławka-sofa, z oparciem, trochę wyższa niż zwykłe sofy, ale to co znalazłam albo mi nie odpowiadało wizualnie, albo cena zwalała z nóg. Zdecydowałam się więc na zwykłe siedzisko, bez oparcia, ale tapicerowane. Znalazłam takie na vidaxl.pl. Jakość pozytywnie mnie zaskoczyła, bo kupiona również tam kilka lat temu konsolka z przedpokoju jakością i wykonaniem nie powalała. Ławka okazała się porządna, nogi ładne, toczone, drewniane, a siedzisko starannie tapicerowane, generalnie całość stabilna i warta swojej ceny.

Do wyboru był jeszcze jaśniejszy kolor siedziska, taki jasny beż, ale stwierdziłam, że ta szarość będzie zdecydowanie bardziej praktyczna. 

I tym sposobem mamy przy stole fajne, długie siedzisko, na którym spokojnie zmieszczą się nawet 3 osoby, bo długość ławki, to 150 cm, a z boku nie ma żadnego oparcia.






Odcień drewna przy siedzisku dobrze komponuje się z blatem stołu, docelowo chciałabym jeszcze zamienić ikeowskie białe krzesła z krzyżakami na drewniane, w takim odcieniu, jak ten stylizowany fotel. Myślę, że ciekawie wyglądałyby np. 3 różne krzesła medaliony, ale w podobnym stylu.






I widok z drugiej strony stołu:) Jak widzicie, miejsca do siedzenia jest dość, naprawdę w tym kącie siedzi się bardzo wygodnie. Gdy pokazałam siedzisko na IG jakiś czas temu, to podpowiadałyście, żeby ustawić je z drugiej strony, żeby było bardziej wyeksponowane, ale ono jest długie i nie da się wsunąć go pod stół. Z kolei krzesła ustawione pod ścianą są mało praktyczne, trzeba by dużo więcej wysunąć stół na pokój, dlatego takie ustawienie jest optymalne.

****

Przy okazji - wiecie już, że zdecydowałam się wymienić nasz kredens na coś większego i pojemniejszego i niestety, z bólem serca, postanowiłam oddać go dalej w dobre ręce:)

Wymiary: wysokość 200 cm, szerokość 87 cm, głębokość 50 cm

Kredens jest na sprzedaż, zainteresowanych zapraszam do oglądania:) 


Pozdrawiam ciepło!