niedziela, 19 kwietnia 2026

Biało-zielony balkon

 


 

Dobry wieczór!

Sezon balkonowy trwa, dlatego dzisiaj migawki z naszego balkonu w bloku na trzecim piętrze:) 

Niestety tegoroczne mrozy ścięły mój piękny rozrośnięty bluszcz, który tworzył zieloną ścianę, ale nie poddaję się jeszcze. Na początku nic nie zapowiadało, że bluszcz tak przemarzł, co prawda liście zbrązowiały, ale w zeszłą zimę było podobnie, a później, wiosną pięknie się zazieleniły. Niestety teraz po prostu zaczęły usychać i opadać, musiałam więc wszystkie liście wytrzepać z tego gąszczu. Bałagan przy tym był ogromny, ja podrapana, przy okazji mocno go przycięłam. Chat gpt podpowiada mi, że bluszcz odbije, kupiłam nawet odżywkę Obudź i odżyw;). Mam nadzieję, że tak będzie, bo łodygi po zdrapaniu kory są w większości zielone w środku, także nie pozostaje mi nic innego, jak cierpliwie czekać na zielone pączki. 

W tym roku stawiam również na zielone rośliny i krzewy z kroplą białego. Takie połączenie wygląda prosto, elegancko i zawsze się sprawdza. Wczesną wiosną posadziłam trochę fioletowych bratków, ale powoli przewożę je na naszą wiejską działkę;) Pojawiły się już pelargonie, posadziłam kilka białych, no i zakochałam się w miniaturowych białych i kremowych różyczkach, które bardzo ładnie rosną wsadzone do ziemi. Żeby mieć jakiś większy zielony akcent zanim bluszcz odbije, kupiłam wierzbę, zobaczymy jak się sprawdzi na balkonie w donicy. Okazyjnie trafiłam też na dość duże sadzonki trzmieliny po 12 zł, więc też zobaczę jak się sprawdzą. Nie mogłam się też oprzeć margerytce na pniu, chociaż jest kapryśna i trzeba obrywać ciągle suche kwiaty i pilnować, żeby zawsze miała wilgotną ziemię, inaczej liście stają się szybko oklapnięte. 

Zapraszam na nasz balkon:)

Pozdrawiam!

Asia 






  

 





















poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Prace ziemne

 

 

Cześć, cześć, witam Was serdecznie!

Nazbierało mi się trochę zdjęć z ostatnich tygodni z naszego wiejskiego podwórka, postanowiłam więc wrzucić tutaj ku pamięci, żeby z nostalgią za kilka lat obejrzeć, ile pracy włożyliśmy i jak się wszystko zmieniło (mam nadzieję;).

Wczesna wiosna nie zachęcała ani do prac ogrodowych, ani do remontowych, było zimno, dodatkowo ja po miesięcznej chorobie i zapaleniu płuc też jakoś nie mogłam zebrać sił, no ale szkoda było każdego wolnego weekendu, każdej godziny, każdego popołudnia, dlatego małymi krokami zaczęłam działać na działce. 

Dla przypomnienia - robimy remont domu i ogrodu własnym sumptem, własnymi siłami, samodzielnie, bez wsparcia fachowców. Nie spieszy nam się, to nie jest nasze główne miejsce do mieszkania, i wiemy, że remont i ogarnianie całości potrwa... 

Pewnie, że można wziąć ekipy od wszystkiego, które w 3 miesiące zrobią dach, położą podłogi, wygładzą ściany, zamontują ogrodzenie, przywiozą i rozplantują ziemię... Ale my chcemy i lubimy robić to sami:) Wiem, że pewnie dla niektórych to dziwne, po co się męczyć, tracić czas, ale dla nas to po prostu przyjemność;) 

Oboje pracujemy na pełne etaty za biurkami, spędzamy wiele godzin przed komputerem, dlatego grabienie liści, czy przekopanie grządki pod kwiaty, to dla mnie fajna aktywność, połączenie przyjemnego z pożytecznym i ogromna satysfakcja, że zrobiło się samemu kawał dobrej roboty. Pomijając aspekt finansowy i ceny usług wszelakich, to dochodzi jeszcze jakość wykonania przez tzw. wykonawców... Wiem też, że nie każdy mąż potrafi tyle, co mój;) Bo i okno wstawi, i dach naprawi, i elektrykę rozprowadzi...no wiem, że mam szczęście;) Dlatego zdecydowaliśmy się na zakup tego wiejskiego domu, w pełni świadomi, ile pracy (no i pieniędzy) wymaga, bo wiemy, że "kiedyś" będzie pięknie;)

A dzisiaj naprawdę dużo zdjęć i krótko opiszę, co na nich zobaczycie:)

1. Sąsiadka z boku wycięła drzewa na swojej działce, w związku z tym mamy teraz o wiele więcej słońca (bo sąsiadujemy z nią od południa). Działka i jej, i nasza dostały oddechu, zrobiło się jaśniej, czyściej, jest mniej gałęzi i liści. W planach mamy wspólną wymianę siatki, a my dodatkowo w rogu chcemy postawić duży garaż drewniany z wiatą. 

 

 PRZED i PO


 

 

2.  Przygotowałam sobie miejsce z tyłu pod płotem na rabaty kwiatowe. 

Pomimo tego, że do wymiany jest jeszcze dalsza cześć siatki (a wstrzymuje nas tu wielki pień po wyciętym dębie), to chciałam już mieć miejsce, gdzie będę mogła sadzić i siać kwiaty, a to miejsce jest optymalne dopóki nie zakończymy prac na i wokół domu. 

Wyznaczyłam sobie najpierw wzdłuż ogrodzenia miejsce na rabatę o szerokości 2 m i długości ok. 20 m. Później przekopałam ten fragment, następnie oczyściłam go z kęp trawy, tony korzeni, wygrabiłam. 

Kolejnym krokiem było zamówienie ziemi ogrodowej-zamówiłam 4 metry sześcienne, co dało w przybliżeniu 5 ton. I jak się okazało, nie jest to duża ilość, bo po prostu niewielka kupka ziemi...;) Ale na rozprowadzenie i uzupełnienie rabaty wystarczyło, nawet jeszcze spora część mi została i wykorzystam ją w innych miejscach. Wszystko zrobiłam sama, z niewielką pomocą starszego syna przy oczyszczaniu z trawy;) 

Rabatę wygrabiłam i przygotowałam na sadzenie roślin, posiałam już trochę kwiatów z nasion i czekam aż wykiełkują:) Paweł przebił się też z wodą na podwórko i mamy w końcu kranik na zewnątrz, dzięki czemu mogę podlewać wężem, a nie konewkami...;)  I w planach mam zrobienie obrzeża rabaty ze starych cegieł, których muszę poszukać, jak na załączonych inspiracjach z Pinteresta;)













3. Mój syn zrobił mi wielki drewniany stół ogrodowy:) 

Chciałam mieć taki porządny drewniany wielki stół, który będzie sobie stał na zewnątrz przez cały czas. Mikołaj spisał się na medal, stół wymaga oczywiście jeszcze oszlifowania, bo jest zrobiony ze zwykłych desek z tartaku, zaimpregnowania i pomalowania, ale już mi się podoba;)








4. Zimą obkupiłam się w nasiona różnych kwiatów jednorocznych i wieloletnich, więc teraz je wykorzystuję i obsadzam kąty na działce;) 

A za każdym razem, gdy przyjeżdżamy tutaj, przywożę kolejne krzaki, byliny, bo kwiatów tu nie mieliśmy żadnych.

 

  

  




5. Przemalowałam drewnianą ławkę na błękit:)




 6. No i na koniec nasza nowa drewniana huśtawka wykonana oczywiście przez mojego wspaniałego teścia:)

 


  






I wiem, że jeszcze nie wygląda wszystko pięknie, jest szaro, buro, trawa wydeptana, rozkopy, zieleni i kwiatów brak, ale wierzę, że za jakiś czas będzie pięknie, jak chatgpt mi pokazuje;)

Pozdrawiam Was ciepło i dziękuję za uwagę:)

Asia