Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ib laursen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ib laursen. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 czerwca 2013

Meble balkonowe

Witam Was serdecznie. Dzisiaj zanudzę Was nadal tematem balkonowym, a dokładniej mebli balkonowych, na które natknęłam się w Ikei. 
Pojechaliśmy wczoraj z Weroniką i Mikołajem, żeby obejrzeć na żywo biurko i komodę, które planowałam kupić chłopakom i ewentualnie zdecydować się na zakup, jeśli będzie ok. Biurko jest w porządku, Mikołajowi się spodobało, natomiast komoda na żywo mnie rozczarowała i wybraliśmy inną. Okazało się jednak, że wybranego przeze mnie blatu nie ma na stanie, więc wróciliśmy bez biurka, ale za to z meblami balkonowymi, na które natknęłam się przy kasach i które zawołały do mnie "kup nas, jesteśmy idealne na twój balkon...":) 
Właśnie o takich -  lekkich,  drewniano-metalowych mebelkach myślałam. Na dodatek są składane, w związku z czym dla mnie idealne, można je po prostu schować za zasłoną w pokoju. Również cena, jak na rodzaj materiału, z których są wykonane, jest atrakcyjna (stolik 49,99, krzesło 39,99 zł).

Meble trzeba zabezpieczyć i zapewne je też pomaluję, myślałam o jakiejś przecierce biało-błękitnej. Krzesło nie wygląda na zbyt wygodne, ale o dziwo, dobrze się na nim siedzi, jest dobrze wyprofilowane.


 







Dokupiłam też 2 miseczki - bardzo przypominają wzornictwo ceramiki Ib Laursena i mają ładny kolor


****
Mój mały prawie 3-latek;)





Pozdrawiam serdecznie i życzę Wam miłej, spokojnej niedzieli!


wtorek, 12 marca 2013

Kredens

No i mam - upragniony, wymarzony, drewniany, pachnący  KREDENS ;)
O swoim marzeniu w tym zakresie pisałam niedawno tutaj. I jakoś mnie ten post zmobilizował do działań i postanowiłam znaleźć mebel, który jest chyba kwintesencją stylu shabby-francusko - prowansalko-skandynawskiego:) 

Przed zakupem zrobiłam gruntowne rozeznanie na rynku, sprawdziłam różne aukcje internetowe oraz strony ze sklepami oferującymi tego typu meble. 
Wiedziałam, jaki ten kredens ma być, jakie powinien mieć rozmiary, kolor i jaki "charakter";) - to ułatwiło poszukiwania. 
Na początku myślałam o tym, żeby kupić stary sosnowy  i samemu go przerobić, jednak ceny takich kredensów (wliczając koszty dostawy) wcale nie są dużo niższe od nowych mebli, tym bardziej, że  szukałam mebla w miarę w dobrym stanie, a nie zupełnej ruiny. 
Wiem, że można upolować ładny mebel w dobrym stanie, ale kupując wirtualnie nigdy tak naprawdę nie wiemy, w jakim on jest stanie, gdzie stał, jak pachnie... 

Koniec końców znalazłam przez allegro stolarza, która wystawiał na aukcji ładny kredens, ale o wiele szerszy, bo 150 cm. szeroki. Mój mógł mieć maksymalnie 90 cm. 
Po wymianie kilku maili okazało się, że bez problemu stolarz zrobi mi kredens o takich wymiarach, jak chcę i za przyzwoitą cenę, wliczając nawet jego transport do Warszawy z południa Polski. Pierwotnie kredens miał mieć blat i półkę w środku w odcieniu drewna, ale również telefonicznie ustaliłam, żeby cały kredens był jasny.
Czas oczekiwania miał wynosić 4 tygodnie, mebel był gotowy po 3 tygodniach. Kontakt z właścicielem firmy świetny, z całą odpowiedzialnością zatem polecam jego meble. Firma nazywa się Oldstyl, TUTAJ znajdziecie na nich namiary. Oferta na stronie nie jest może imponująca, ale tak naprawdę każdy szczegół można indywidualnie dogadać z właścicielem, Panem Jackiem.

I tak oto w sobotę mój mąż Paweł z Panem Jackiem wnieśli to cudo na czwarte piętro. Kredens baaardzo mile mnie zaskoczył, jest bardzo starannie wykończony, ładnie i dokładnie pomalowany, no i przecudnie pachnie drewnem. Ten zapach od kilku dni roznosi się po naszym domu. Nie ma chyba nic przyjemniejszego....:) Nie da się porównać takiego mebla do jakichś paździerzowych, seryjnych mebli z MDFu...


Pierwotnie plan był taki, że kredens stanie w miejscu witrynki, przy oknie. Zaczęłam więc demolkę w postaci wyjęcia wszystkiego z niej i zdjęcia ze ściany samej witryny.


Pomocniik:)


Jednak ustawienie kredensu w tym miejscu jakoś mi nie grało, ginął w tym kącie, stwierdziłam, że taki piękny mebel musi być bardziej widoczny...


...przestawiłam go więc przy stole, ale z drugiej strony, przy wejściu do pokoju. I to był dobry pomysł, chociażby ze względu na liczne szufladki, do których możemy odkładać różne drobiazgi po wejściu do domu, a które zawsze leżały na wierzchu lub w koszykach.



No a później zaczęło się najprzyjemniejsze, czyli ustawianie i dekorowanie...:))
Cały weekend upłynął mi na ustawianiu kubków, miseczek, filiżanek, na myciu i przenoszeniu z kuchni nieużywanej zastawy ślubnej...:) Przy okazji wysprzątaliśmy z Pawłem szafki kuchenne, wymyliśmy je w środku i na zewnątrz. No niemal jak wielkanocne porządki...
Kredens jest bardzo pojemny, zmieściłam w nim wszystkie swoje skorupy i cały arsenał serwet, serwetek, obrusów i podkładek.


Co bardzo mi się podoba, to plecy kredensu, takie boazeryjne. Takie właśnie zawsze mi się bardzo podobały i takie mam:)


 


Tak wygląda w całości. 
Na górze postawiłam kosz wiklinowy, który podkręca wiejski klimat kredensu.
A co tam, wiejska chałupa w M 4 na IV piętrze:)

Na tym zdjęciu dobrze widać, że kredens nie jest biały, tylko kremowy, ale taki bardzo mi się podoba. Ten odcień jest bardzo przyjemny dla oka i taki ciepły, więc może zdecyduję się za jakiś czas odświeżyć malowane meble również tym odcieniem.




Szufladki tez zagospodarowane, w końcu wszystko mam w jednym miejscu i na swoim miejscu, ech...cudnie




A witryna  i biureczko póki co znalazły miejsce u Weroniki, docelowo zawiozę je do mojej mamy. Witrynę chciałabym zawiesić w kuchni nad stołem zamiast półki. 



****
Żadna sukienka, torebka, buty czy biżuteria nie sprawiłyby mi takiej radości, jak piękny mebel właśnie. Chyba coś jest ze mną nie tak...;)

 Pozdrawia Was szczęśliwa posiadaczka wiejskiego kredensu:)


niedziela, 10 marca 2013

W kolorze "minty"

To, że kolor miętowy jest na topie, można zauważyć juz od jakiegoś czasu na różnych blogach wnętrzarskich. Dziewczyny pokazują fajne dodatki i meble, które w połączeniu z białym i kremowym dają efekt świeżości, takiej wesołości i radości, szczególnie w zestawieniu z innymi pastelami.




Jakiś czas temu odkryłam bloga Ewy z Minty House oraz jej sklep pod tą samą nazwą. W Minty House można znaleźć piękne kolorowe i pastelowe przedmioty, ceramikę, metalowe zawieszki i tabliczki. Postanowiłam skusić się na małe zakupy i zamówiłam 2 miseczki Ib laursen - jedną w kolorze miętowym i drugą jasnoróżową. Spodobała mi się również tabliczka Good Morning:)








Miseczki wyeksponowałam na nowym miejscu, ale o tym w następnym poście...:))


*****
Pytacie mnie często, jak sprawuje się sofa, czy jest wygodna, czy dobrze się na niej siedzi i śpi. W odpowiedzi informuję, że sofa sprawuje się dobrze, bardzo lekko i wygodnie się rozkłada i stanowi naprawdę wygodne łózko. Te wszystkie ruchome poduchy, co do których miałam wątpliwości, jak to będzie z ich użytkowaniem, również sprawdzają się w praktyce. Sofa jest dość niska i głęboka, przez co również wygodnie się na niej siedzi. Nie sądziłam, że będę tak zadowolona z tego modelu. Póki co, jak widać, jest eksploatowana na maksa przez całą trójkę moich dzieci.


I zaproszenie od mojej córki do małego domowego SPA naklejone na drzwiach w jej pokoju:) Wczoraj testowała na mnie robienie makijażu, aż boję się pomyśleć, co będzie dzisiaj:)


Pozdrawiam Was serdecznie Moje Siostry i prawdziwie wiosennego tygodnia Wam i sobie życzę!