Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia shabby chic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia shabby chic. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

Biała boazeria w kuchni


Witam Was serdecznie. Dzisiaj post o czymś, na co dawno miałam ochotę i na mojej liście wnętrzarskich planów było dość wysoko, i jak to w życiu bywa - dopomógł przypadek:) 

Biała boazeria w kuchni na ścianie ze stołem...

Pisałam już kiedyś tutaj, że chciałabym takie rozwiązanie zastosować w naszej kuchni, pokazywałam też kilka inspiracji z netu. O tym, ze ściana brudzi się w ciągu kilku tygodni od malowania, nie muszę wspominać rodzicom... U nas brudzi się trzy razy szybciej... Żadne kafelki ani tapeta nie wchodziły w grę na tej ścianie, tylko białe drewniane deski. Wiem, że niektórzy postukaliby się w głowę, bo kto w dobie nowoczesnych dizajnerskich wnętrz kladzie boazerię w kuchni....:) 

Nie planowałam tego projektu w najbliższym czasie, chciałam dokończyć malowanie podłogi w pokoju chłopaków, o czym wspominałam w poprzednim poście. Ale jak mówiłam - dopomógł przypadek... Byliśmy z Pawłem w jednym z marketów budowlanych i w oko, a właściwie w ręce wpadła mi paczka świerkowych desek boazeryjnych:) Szybka konsultacja z mężem, który i owszem miał wątpliwości (czyt. "...boazeria w kuchni?"), ale że to akurat był dzień moich urodzin, więc stanęło na tym, że będzie to mój prezent urodzinowy, hehe...:))


 Jeszcze tego samego dnia Paweł poprzycinał deski, a ja zaczęłam je mocować na ścianie. Mocowałam banalnie - klejem na gorąco. Chodziło o to, żeby deski nie zabrały za dużo miejsca w i tak dość wąskiej kuchni.





Później dwukrotne malowanie na biało

Na dół i górę, jako wykończenie, dodałam te same deski boazeryjne tylko położone wszerz. Do górnej deski dodatkowo zamocowałam kątownik, który stanowi ładne wykończenie.


I tym sposobem, po dwóch dniach pracy, mamy nową, odświeżoną kuchnię. Pomalowania wymagała też ściana u góry, wykorzystałam tutaj resztę farby pozostałą z malowania salonu, co pokazywałam tutaj. To Tikkurila, kolekcja Kolory Nastrojów, paleta Harmonia. Jest to farba Optiva, półmatowa (Semi Matt), odcień o nazwie Porcelain Thought. Wygląda cudnie przy białej boazerii. 

Czarno białe zdjęcia w ramach na razie tymczasowe, dopóki nie znajdę czegoś bardziej kuchennego:) Zegar i kolorowe puszki, to dzisiejsze nabytki z mojego ulubionego sklepiku "wszystko po 5 PLN" przy Al. Lotników. Co prawda nie kosztowały 5 zł, ale cena  była okazyjna:)

Pewnie wprawne oko niejednej z Was zauważy, że wybieliłam też przy okazji blat stołu. Zrobiłam to metodą mokrej gąbki:) Zwilżoną gąbką wtarłam akrylową farbę w blat i polakierowałam dwukrotnie bezbarwnym matowym lakierem.


**** 
Do dopracowania pozostało mi jeszcze kilka drobiazgów, poprawienie sufitu, czy wykończenie boazerii przy wejściu. Ale jużjJestem bardzo zadowolona z efektu, kuchnia pojaśniała i stała się bardziej stylowa i elegancka.  Polecam Wam takie rozwiązanie, bo jest tanie, praktyczne i ładne. A ja nie mogę się po prostu napatrzeć na moją odmienioną kuchnię:) 

Pozdrawiam serdecznie!









Jeszcze dla porównania kilka fotek, jak było wcześniej

PRZED                                                         PO 


poniedziałek, 11 lutego 2013

Anielska kuchnia


Witajcie Siostry, dzisiaj kilka kuchennych migawek. Pisałam ostatnio, że chodzą już za mną wiosenne kolory i akcenty. Wprowadzam więc takowe do domu małymi kroczkami, na ile czas pozwala, czytaj: w weekendy.
W sobotę właśnie odświeżyłam aranżację okna kuchennego. Na zasłonki wykorzystałam...2 poszwy:) Kupiłam kiedyś dwa ładne pastelowe komplety pościeli w TK Maxie i właśnie one zawisły na oknie. Tak mam, że wykorzystuję wiele przedmiotów, w tym również tkanin, niestandardowo. Poszwa może być zasłoną a zasłona obrusem. Ważne, żeby kolor, motyw i wzór były odpowiednie i pasujące. Poszwy zarzuciłam na karnisz i związałam sznurkami jutowymi - w TYM poście pokazywałam kiedyś, jak to dokładnie robię.


 Do zasłon chciałam dołożyć jakiś kraciasty akcent. Tajemnica dobrego zestawu okiennego:) polega na tym, żeby właśnie łączyć wzory kwieciste z kraciastymi czy z paskami. Ale ważne jest też, żeby taki zestaw miał wspólny mianownik w postaci np. koloru.  Idąc tym tropem dodałam u góry lambrekin w biało-niebieską kratę, na który wykorzystałam kawałek tkaniny kupiony w ciuchlandzie.
Do tego biało-różówa azalia i spleciony fikus beniamin w kutej osłonce i udało mi się uzyskać taki trochę ogrodowy pastelowy klimat:), który cieszy oko.

 

 

Zmieniłam też przy okazji aranżację nad kuchenką - żeby podkręcić ten wiosenny delikatny klimat w kuchni zawiesiłam tam obrazek z aniołkiem;)
Obrazek zrobiłam na szybko sama - pomalowaną białą drewnianą ramę przetarłam papierem ściernym i... tarką, żeby uzyskać efekt mocniejszego postarzenia. Środek wyłożyłam kawałkiem niebieskiej bawełny i przykleiłam ceramicznego anioła. Anioł co prawda patrzy na kuchenkę z dziwnej pozycji, ale inaczej nie dało się go przykleić, bo płaski spód tylko tak pasował do ramy.



A w Biedronie udało mi się upolować fajne kuchenne babeczkowe ściereczki. Były jeszcze koszyki na pieczywo w ten deseń i żałuję trochę, ze nie kupiłam do kompletu.



 Pólka nad stołem i jej okolice, to również pole moich nieustających eksperymentów. Chyba nie da się zliczyć, ile razy zmieniałam już na niej ustawienie, przestawiałam dodatki... Co sprzątanie, to coś inaczej zawsze ustawię, coś zabiorę, coś dodam...Chyba nigdy nie skończę z tym nałogiem:) Uwielbiam takie meble i takie miejsca w mieszkaniu, które pozwalają na szybkie bezkosztowe zmiany. Wy też tak macie?


Podobnie rzecz ma się z tablicą korkową z Armonii wisząca przy oknie - ciągle coś na niej przewieszam, dowieszam, ustawiam i dostawiam...;)





Pozdrawiam Was serdecznie!

środa, 19 września 2012

Post instruktażowy - okno kuchenne

Witam Was ciepło. Dzisiejszy post postanowiłam napisać w odpowiedzi na maile z pytaniami, których ostatnio jakoś sporo dostałam, a dotyczące dekoracji okna kuchennego. Ponieważ pytacie, skąd biorę tkaniny na zasłony, jak je upinam i łączę, to postanowiłam krok po kroku pokazać jak to robię.


Okno kuchenne rozpracowywałam dłuższy czas:) Na samym początku wisiał koronkowy lambrekin i zazdrostka na tzw. patykach w połowie okna - czyli standardowa aranżacja kuchennego okna w 99 % polskich domach:)  
Podobały mi się zasłony upięte po bokach, ale tak powieszone w naszym oknie za bardzo odstawały na blat i trochę przeszkadzały. 
Po jakimś czasie znalazłam jednak na to sposób. 
Ale po kolei...:)

****
Zaczynam od tego, że długą zasłonę lub kawałek tkaniny, który chcę upiąć przerzucam po prostu przez karnisz. Z żabek i tego typu dodatków już dawno zrezygnowałam we wszystkich pomieszczeniach, jakoś nigdy nie podobały mi się tak powieszone zasłony, czy tym bardziej firany. Uważam, że ładniej wygląda zasłona powieszona na karniszu na tzw. tunelu, czy szelkach. Ponieważ okno w kuchni sięga do blatu, oczywiście nie wchodzi  w grę długa zasłona, a że wszystkie zasłony mam długie, to stąd to przerzucanie przez karnisz:)


Po powieszeniu poprawiam jeszcze tkaninę u góry na karniszu, żeby była ładnie i równo pomarszczona.


Następnie tak powieszoną zasłonę zbieram w dłoni i związuję najzwyklejszym jutowym sznurkiem



Po  związaniu robię kokardkę:) 


Istotne jest również, żeby zasłonę trochę "napuszyć" w miejscu związania - ładniej wtedy wygląda i całość nie ma wyglądu takiego powieszonego cienkiego lizaka:)


I mój patent na upięcie związanych zasłon po bokach tak, żeby nie przeszkadzały na blacie - zaczepiam zasłonę haczykiem do okna:) 
Robię to tak, że z jednej strony haczyk przyczepiam z tyłu zasłony o sznurek, a z drugiej strony do samoprzylepnego wieszaczka na zazdrostkę.
Haczyki są z Ikei kupione do relingów powieszonych nad kuchenką, a w tym przeznaczeniu sprawdzają się idealnie.



Tej misternej konstrukcji nie widać zupełnie od przodu, a upięta zasłona ładnie się trzyma, nie fruwa przy otwartym oknie i nie przeszkadza.




Czasami dodaję jeszcze lambrekin - biały z koronką na dole lub cały koronkowy, w zależności od zasłon. Lambrekin układam po prostu na karniszu.





... i zrobione:)

Powyższe upięcie zasłon, to jeden z kilku sposobów, jakie wykorzystuję. Postaram się obfotografować i pokazać Wam również inne aranżacje, które gdzieś tam przewijały się w niektórych postach na blogu:)

****
Przy okazji, że udało mi się w środku tygodnia wyrwać chwilę na blogowanie, chciałabym bardzo bardzo podziękować Wam za każdy komentarz i dobre słowo, jakie do mnie piszecie. Zaczynając pisać bloga nie sądziłam, że poznam dzięki temu tyle świetnych dziewczyn, zakręconych podobnie jak ja na punkcie szeroko pojętego "wnętrzarstwa" i tak wsiąknę w ten nasz blogowy światek:) Dziękuję Wam za to mocno:)

Pozdrawiam!