Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boże narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boże narodzenie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2020

Magiczny czas


Witajcie!

Nie wiem, czy tylko ja mam takie wrażenie, że grudzień pędzi jak szalony... Dopiero była końcówka listopada, początek grudnia, a tu mamy już połowę miesiąca i Boże Narodzenie już już... 

Od początku grudnia małymi kroczkami wprowadzałam świąteczny klimat do naszego M - a to jakieś lampki, światełka, a to jakiś wianek, a to poduszka w czerwieni, czy gwiazda w oknie... I tak mimochodem zrobiło się u nas bardzo świątecznie:) 

Mamy też już choinkę. Chciałam dużą, żywą, ale święta spędzamy u mojej mamy, a poza tym perspektywa znoszenia sypiącej się choinki z trzeciego piętra po kilku tygodniach jakoś mnie zniechęciła. Kupiłam więc na szybko sztuczną, taką bez szału, nie za miliony, bo uważam, że żywe drzewko, to jest to i w przyszłych latach będę chciała mieć tylko taką, więc nie chciałam inwestować kilkuset złotych w sztuczną:) A w tym roku ubraliśmy z Dominikiem taką pannę, która stanęła w kącie przy regale:) I to chyba jest dobre miejsce na choinkę w naszym nowym M, za rok dużo większa może tu spokojnie stanąć:)

Uwielbiam nasze M w tej świątecznej odsłonie, właściwie od rana świecą się u nas lampki i światełka, szczególnie w takie dni, kiedy od rana jest szaro za oknem przez cały dzień. Wieczorem dochodzą świece i niczego więcej nie trzeba:) 

Cieszę się, że zdecydowałam się na biel i czerwień w świątecznych dodatkach. Pisałam już, że czerwony jest najlepszym kolorem, najbardziej kojarzy się ze świętami i wystarczy dosłownie jeden, dwa elementy i mamy klimat. Błękity i pastele zostawiam na pozostałe pory roku, na pewno fajnie będzie do nich wrócić po świętach:)







W oknie w salonie mam proste dekoracje. Główną rolę grają rozwieszone światełka na druciku o odcieniu warm white, które uwielbiam i polecam. Do tego papierowe gwiazdy - u mnie wiszą dwie i jedna stoi, mają już kilka lat i od kilku lat się sprawdzają.

Ponieważ nie mam firan, tylko zasłony, chciałam upiększyć ciemne szyby - nakleiłam na nie gwiazdki różnej wielkości, nie za dużo i nie za duże, miały imitować śnieg...:) Takie naklejki kupiłam jakiś czas temu w Obi za 5 zł/komplet, tutaj wykorzystałam 1 komplet, drugi na lustrze w przedpokoju.

Jako uzupełnienie dodałam dwa dzwonki z Pepco, były dostępne też jakiś czas temu. Czerwony akcent w oknie, to dwie świece i gałązka z czerwonymi kulkami, tyle wystarczy:) W rogu natomiast, jako zielony akcent, ustawiłam cyprysa i sztuczna kulę bukszpanową.












No i nasz król Tofi, najbardziej fotogeniczny pies na świecie:) Uwielbiam tego sierściucha, chociaż pracy mam przez niego mnóstwo, szczególnie o tej porze roku. Wycieranie łap po każdym spacerze, to standard, często też po prostu kąpiel lub mycie łap pod prysznicem... Plus częstsze pranie białych pokrowców sofy i fotela, czyszczenie dywanów, wyczesywanie sierści na mokro itd.... Jedyne pomieszczenie, gdzie pies ma zakaz wstępu, to nasza sypialnia;) Mam tam jasny supełkowy dywan i jasne obicie łóżka, więc nie chciałam, żeby pies tam wchodził. Na samym początku dostał zakaz wchodzenia i wyobraźcie sobie, że tego nie robi:) Potrafi położyć się w progu, ale do samej sypialni nie wejdzie. 

Pies brudzi, to na pewno, ale ile radości daje, wiedzą tylko psiarze:) Tofi ma prawie 6 lat i widzę już, że się starzeje, posiwiał na pysku, nie jest też już taki szalony i wielokilometrowe spacery bardziej go męczą. Mam nadzieję, że będzie z nami jeszcze długo w dobrej formie:)


 

****

Lubię ten aktualny magiczny czas...Pomimo tego, co się dzieje za oknem, na ulicy, na świecie, przytulny, ciepły dom, to baza i podstawa spokoju. 

Trzymajcie się ciepło!

Asia

środa, 2 grudnia 2020

Kalendarz adwentowy

Witam Was ciepło!

Nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, niestety z upływem miesięcy moja aktywność blogowa spada, nawet w takim przedświątecznym okresie, jak teraz... 

Sądziłam, że nowe mieszkanie, którego remont rozpoczęliśmy prawie rok temu sprawi, że postów będzie więcej, niestety nie udało mi się na bieżąco wszystkiego Wam pokazywać. W międzyczasie przyszła pandemia, praca zdalna, lekcje zdalne... 

Ale jestem, wracam i postaram się częściej wrzucać posty, niekoniecznie ze spektakularnymi metamorfozami:), ale takie codzienne, bieżące, z nową doniczką czy nową wystawką na komodzie:)

Pomimo tego, że mieszkanie kupiliśmy w listopadzie zeszłego roku, to dopiero tak naprawdę w tym roku po raz pierwszy przyszedł czas na świąteczne dekorowanie nowego M:)

Moje dzieci są już duże, mam w domu - dla przypomnienia-10,5-latka, prawie 14-latka i 16,5-latkę:) Dawno już przestali wierzyć w świętego Mikołaja i typowe zadania z kalendarza adwentowego nie są niestety dla nich atrakcyjne...:) Ale sam kalendarz owszem - jest fajny, bo zawsze czeka jakaś słodycz, czy drobiazg. Postanowiłam więc nie rezygnować z jego wykonania i wzorem poprzednich lat przygotowałam go i w tym roku.

Pomysł ten sam, co wcześniej-papierowe torebki, tak, żeby pomieściły drobiazgi dla całej trójki. W tym roku kupiłam gotowy zestaw torebek z naklejkami. Do środka oprócz naprawdę niewielu słodyczy wrzuciłam również różne herbaty, a dla Weroniki minikosmetyczne drobiazgi, typu mała odżywka do włosów, gumki, maseczka do twarzy itp. Frajda dla nich jest i kto pierwszy wstaje, ten otwiera kalendarz:)

Główkowałam, gdzie go powiesić, bo wyszedł objętościowy dość duży. Wymyśliłam więc, że na ścianie przy wejściu z kuchni do salonu powiesimy tablicę korkową w drewnianej ramie, którą kiedyś miałam w starej kuchni i teraz kurzyła się gdzieś w kącie. Tablica po wykorzystaniu kalendarza bardzo się przyda w tym miejscu na ściereczki, fartuch, czy listy zakupowe. Pomalowałam ją-jak widać-na czarno...:) Doszłam do wniosku, że będzie to ciekawy akcent, a że w sumie jest schowana i z pokoju jej nie widać, to nie będzie aż tak się rzucała w oczy.

Poprzypinałam do niej woreczki pinezkami, powiesiłam lampki i gotowe:)






 

A tak to wygląda od strony okna i zlewu, jak widać kalendarz nie przeszkadza, a i lodówkę spokojnie da się otworzyć na całą szerokość:)




Powoli, jak pewnie większośc z Was, wprowadzam też już świąteczne akcenty. W tym roku u nas klasyczne kolory-biel, zieleń i kropla czerwieni. Jakoś w tej całej szarzyźnie ta czerwień rozwesela i daje takiego kopa energetycznego:)

Na inne zestawienia kolorystyczne jeszcze przyjdzie czas w kolejnych latach:)

Moim zdaniem biało-czerwona kratka i biało-czerwone paseczki, to cudowny wzór na święta właśnie, ponadczasowy, nigdy nie wyjdzie z mody i zawsze dobrze wygląda. Oczywiście na stałe nie, ale na świąteczny czas jak najbardziej:) Ważne tylko, żeby nie przesadzić z tą czerwienią, wystarczy dosłownie kilka akcentów:)








 A jak Wasze kalendarze i dekoracje? Wystartowałyście już, czy czekacie jeszcze?:)

Ściskam ciepło!

Asia

sobota, 1 grudnia 2018

Kalendarz adwentowy



Dobry wieczór:)
Na dzień przed rozpoczęciem adwentu, w ostatniej chwili, przybywam z postem na temat kalendarza adwentowego. Może którejś z Was przyda się mój pomysł na przygotowanie go w ostatniej chwili:)
Nie wiem jak to się stało, ale mając trójkę dzieci, nigdy nie przygotowywałam kalendarza adwentowego dla nich...
W tym roku postanowiłam, że zawiśnie:)
Nie chciałam wydawać pieniędzy na żadne gotowce, które może i ładniejsze, ale jakieś takie malutkie te kieszonki, a mój musiał pomieścić w sumie 72 drobiazgi (24 dni x 3 dzieci...).
Zrobiłam go minimalnym kosztem dosłownie - wykorzystałam m.in. papierowe torebki śniadaniowe (kosz. paczki ok. 5 zł), naklejki-cyferki (koszt 1 arkusza ok. 2 zł), sznurek, tasiemka (koszt ok. 4 zł), naklejki (ok. 5 zł/arkusz). Plus oczywiście koszt drobiazgów - drobne słodycze, ale też np. mininotesy, bańki, kartki świąteczne, a dla Weroniki minikosmetyki, kolczyki.


Zawiązane woreczki powiesiłam na kuchennym relingu nad stołem. Chciałam, żeby wisiał w jakimś miejscu, gdzie można go wyeksponować, ale też gdzie nie będzie przeszkadzał. I tadam - jest, mój pierwszy w życiu kalendarz adwentowy:)


Do każdego woreczka włożyłam też wydrukowaną karteczkę z zadaniami. 
Zadania "dopasowałam" do naszej rodziny i do tego, że mam trójkę dzieci, a nie jedno, tak, żeby ten czas adwentu wykorzystali na robienie różnych rzeczy wspólnie.
Nasze zadanie, to m.in.:
Napiszcie list do Świętego Mikołaja
Zadzwońcie do babć i dziadka
Udekorujcie świątecznie swój pokój
Wyślijcie kartki świąteczne
Dzień rodzinnego oglądania świątecznych filmów
Przygotujcie śniadanie dla rodziców
Zróbcie razem jak najdłuższy łańcuch na choinkę
Nagrajcie rodzinny filmik pt. przygotowania do świąt
Nauczcie się życzyć wesołych świąt w 3 językach
Zróbcie porządek w swoich zabawkach
Kupcie i ubierzcie choinkę

Myślę, że większość zadań im się spodoba i będzie przy tym dużo śmiechu i zabawy, ale też na pewno oczekiwania na rozpakowanie każdego woreczka:) Chyba już każdy woreczek został zbadany przez Dominika, który ciągle sie mnie pyta, co w nich jest:)











Chciałam się z Wami jeszcze podzielić kilkoma fajnymi i niedrogimi zakupami świątecznymi.
Np. w HM Home wypatrzyłam taką piękną ściereczkę świąteczną, chyba pobiegnę po jeszcze jedną, bo bardzo mi się podoba:)
Cena - 14,99 zł


Niezawdone jak zawsze jest Pepco, uważam, że ceny mają b. dobre i wzornictwo większości artykułów bardzo ok. Lubię też to, że często wymieniany jest asortyment i niemal zawsze można coś wypatrzeć ciekawego.
U nas w tym roku będą święta z kroplą czerwieni, podobnie zresztą jak w ubiegłym roku.
Takie bombki z Pepco np. 6 sztuk - 14,90 zł, 3 sztuki-7,90 zł.
Tanie, a piękne są:)



I jeszcze trochę droższy zakup, ale wart swojej ceny - kurtyna świetlna z Tchibo. Ma 8 sznurów z lamkami o długości 110 cm, które przyczepia się do szyby okiennej na przyssawki. Boska jest:)
Cena regularna-99,99 zł, ale trafiłam na -30%.




Odmeldowuję się Drogie Panie, miłej niedzieli!

Pozdrawiam ciepło!