sobota, 26 listopada 2022

Prosty pomysł na kalendarz adwentowy



Dobry wieczór!

W sobotni wieczór zapraszam Was na szybkiego posta z pomysłem na kalendarz adwentowy dla dzieci - tych młodszych i tych starszych;)

Miałam sobie odpuścić kalendarz w tym roku, bo moje dzieci to już nastolatki, a jedno nawet dorosłe;) Ale stwierdziłam, że może jeszcze ostatni raz się pobawię;)

Wykorzystałam swój stary sprawdzony sposób, czyli papierowe torebki śniadaniowe. W tym roku kupiłam gotowy zestaw z ozdobnymi naklejkami z numerkami. Plus tasiemki do związania i pinezki do przyczepienia do tablicy korkowej w kuchni. 

Do środka, to już co kto uważa- u nas głównie słodycze i herbatki różne. Wszystko zaplanowane tak, żeby było podzielne na 3, bo trójka dzieci:)




Kalendarz powiesiłam na tablicy korkowej w kuchni przy lodówce. Nie rzuca się tutaj w oczy i nie przeszkadza. Dominik już nie może doczekać się otwarcia pierwszej torebki jutro:)

 




W kuchni już wprowadzam pomału świąteczny klimat, głównie światełkami, ale też czerwonymi elementami, które dodają energii w te listopadowe dni.


****

Pozdrawiam Was ciepło i życzę spokojnej niedzieli!

Asia

czwartek, 17 listopada 2022

Przymiarki świąteczne


Witam Was ciepło!

Niedawno co był koniec października i szykowałam się do wyjazdu do Kołobrzegu, a już mamy zaraz koniec listopada... Czy tylko mi tak dni przeciekają przez palce?? Chyba z wiekiem czas płynie jakoś szybciej...;)

Wypełnione dni, praca na pełen etat i obowiązki domowo-rodzicielskie powodują, że czasu wolnego prawie nie mam, szczególnie teraz, jak dni są najkrótsze i wracając z pracy jest już ciemno. Pocieszający jest fakt, że listopad mija szybko, a grudzień, to już wiadomo:)

Trzymając się więc wersji, że grudzień za pasem, pomału trzeba myśleć o Bożym Narodzeniu. My w tym roku planujemy święta u nas w domu, udało mi się przekonać mamę do przyjazdu do nas, z czego bardzo się cieszę;) Jakoś, pomimo obowiązków wszelkiego rodzaju, łatwiej mi zaplanować i zorganizować święta tutaj na miejscu, niż jechać 500 km. 

W sklepach już zalew dekoracji, w social mediach choinki, wieńce, mikołaje, nawet widziałam już w knajpce przy mojej pracy ubrane choinki...Nawet jak dla mnie, to przesada;) Ja trzymam się od wielu lat daty 6 grudnia, czyli Mikołajek, ale wcześniej bardzo małymi kroczkami wprowadzam bardziej zimowy, niż świąteczny klimat.

W weekend planuję powyjmować pudełka z dekoracjami świątecznymi, żeby zrobić inwentaryzację zasobów;) Mam tego trochę i nie mam zupełnie potrzeby dokupowania więcej, chociaż sklepy kuszą, wiadomo. Dlatego póki co skusiłam się jedynie na dosłownie kilka drobiazgów, w tym na poszewki świąteczne. 

Te pierwsze trzy z lewej strony  są z HM Home. Szczególnie polowałam na tę z czerwonym paskiem:) Ostatnia biała z prawej strony jest z Bodzio Meble, przywiozłam ją z Kołobrzegu akurat.


Poduszki musiałam przymierzyć, wyglądają bardzo fajnie, tak świątecznie, ale prosto. Na tle bieli czerwień ładnie się prezentuje i podkręca klimat. 

I tak naprawdę, zawsze to podkreślam, że wystarczy jakiś jeden czy dwa czerwony element (lub zielony/granatowy/złoty/srebrny), żeby podkreślić kolorystycznie wnętrze, pod warunkiem, że mamy neutralną bazę (np. białą) mebli, ścian. 

Często oglądając zdjęcia różnych świątecznych wnętrz widzę ,jak ich właściciele źle dobierają proporcje kolorystyczne. 

Czyli - jeśli ktoś chce mieć świąteczny pokój na czerwono, to leci z każdym elementem na czerwono. Czerwone są zasłony, wszystkie poszewki, mikołaje, bombki, talerze, obrus, świeczki... No wszystko. A to ma być tylko kropla i to najlepiej połączona z jakimś trzecim kolorem z tej samej gamy kolorystycznej. 

Jak chcemy mieć np. granatową kolorystykę na święta, to połączmy ją z błękitem, który doda lekkości stylizacjom i sprawi, że nie będzie nudno.



A z Kołobrzegu, z mojej legendarnej już hurtowni Mirpol:), przywiozłam sobie takie świąteczne puszki. Kosztowały grosze, a fajnie ożywią kuchnię w świątecznej odsłonie.


 

 

Wypatrzyłam też takie świeczniki, po 3,99 zł za sztukę, no aż żal było nie brać:) Mam jeszcze taki biały.

 

Jestem też już gotowa, jeśli chodzi o pakowanie prezentów:)


W salonie na razie rządzi beż i szarość oraz światełka. Kurtynę świetlną kupiłam w zeszłym roku, ma 2 x 2 m, bardzo ładnie wygląda rozwieszona w oknie, nawet teraz jeszcze przed świętami.
 

Zdecydowałam się też wymienić plakaty w ramach, które wiszą nad TV. Zanim zawisną typowo zimowe, dokupiłam takie w odcieniach beżu, ale jak dla mnie, to za dużo na nich brązu, chociaż pisałyście na IG, że są ok:)

 


A na koniec pomęczę Was widokami znad naszego Bałtyku. 

Takiej pogody w listopadzie w Kołobrzegu nie pamiętam... Byłam przez tydzień i przez tydzień było ciepło, niemal każdego dnia słonecznie, plaże puste, cudnie. Poniżej moja ulubiona zachodnia plaża.

 


 

 

****

Pozdrawiam Was ciepło!

Jutro już piątek, ach...:)

Asia

wtorek, 25 października 2022

Domek z Pepco i nowy stolik kawowy

Witam Was serdecznie!

Skończyłam właśnie smażyć naleśniki na jutrzejszy obiad i mam jeszcze chwilę, żeby wrzucić nowego posta:) 

Zauważyliście pewnie, że ostatnio bardzo popularne na wnętrzarskich profilach stały się lampiony-domki. Pomysł na dekorację sam w sobie najnowszy nie jest, bo pamiętam, że już w latach 90-tych XX wieku;) w akademiku miałyśmy z koleżanką domek na świece tealighty... Ale jak to w życiu bywa, "prawie taki sam" czyni dużą różnicę;) Aktualne dekoracje domkowe mają inny kształt, są w bardziej stonowanych kolorach niż te, które pamiętam z lat 90-tych, no i są chyba po prostu ładniejsze. Generalnie nie jestem fanką takich dekoracji, ale przy okazji wizyty w Pepco skusiłam się na taki domek, który - trzeba przyznać - po odpaleniu dodaje klimatu.

 

Tytuł posta i pierwsze zdjęcie nawiązuje też do nowego mebla w naszym salonie, ale o tym za chwilę poniżej:)




Z zakupów w Pepco wyszłam też z kocem w szarą kratę. Pomimo tego, że to polyester, to koc jest mięciutki i bardzo ciepły. Mam nadzieję, że po praniu również zachowa swoją puszystość. Mam z Pepco od dawna włochatą białą narzutę, która bardzo dobrze się sprawdza, prałam ją już kilka razy i nadal jest jak nowa. Wzór koca typowo jesienny, takiego w szarą kratę jeszcze nie miałam;)






A wracając do nowego mebla w salonie, to jak widać pojawił się u nas nowy stolik kawowy. 

Pomysł na zmianę tego kwadratowego, który był trochę w stylu hampton, już dawno chodził mi po głowie. Myślałam o czymś lżejszym, ciut mniejszym, trochę w innym stylu. 

Stary stolik, to bardziej stolik na taras, do ogrodu, no i po kilku latach już trochę po prostu się opatrzył. Wiedziałam, że nowy ma być okrągły, z toczonymi nogami, ale nie taki zwykły, z cienkimi nóżkami, tylko porządnymi, grubymi. No i oczywiście drewniany, a najlepiej od razu pobielony lub biały. 

No i znalazłam - to model Marie Antoinette duńskiej firmy Chic Antiue, w asortymencie której jestem zakochana...To taka elegancja, ale nie przesadzona, trochę z nutką stylu skandynawskiego, trochę francuskiego z elementami loftu, trochę kryształów, trochę "zardzewiałych" konewek, mówiąc obrazowo:) Warto obejrzeć sobie ich stronę ku inspiracji. W Polsce jest kilka sklepów w sieci, które sprzedają ich produkty.

Na stolik czekałam niemal miesiąc, ale było warto, bo jak widać, to cudeńko:) Toczone drewniane nogi, postarzany blat, przepiękne dekory poniżej blatu, stylowe, ale bez zbędnych zawijasów. Myślałam najpierw, oglądając zdjęcia, że zrezygnuję z kółek, ale to bardzo przydatna funkcja i w sumie nie tak źle to wygląda. 

Stolik zajmuje też zdecydowanie mniej miejsca, bo pomimo że ma podobne wymiary do starego (średnica 70 cm, stary miał 70x70 cm), to okrągłe meble jakoś są zgrabniejsze chyba;)

****

Dzisiaj to tyle, uciekam i pozdrawiam Was ciepło, trzymajcie się!

Asia