piątek, 12 sierpnia 2022

Miętowa półka


Witajcie Dziewczyny!

Dzisiaj chciałam Wam pokazać metamorfozę drewnianej półki łazienkowej, którą zrobiłam już kilka tygodni temu. Półkę kupiłam w zeszłym roku w stanie surowym i zaolejowałam ją bezbarwnym olejem. Jednak z czasem coraz bardziej raził mnie ten żółtawy odcień drewna i pomalowanie jej chodziło mi po głowie od dawna. Nie chciałam jednak malować jej na biało, tylko dać jej jakiś ciekawszy odcień.

Stanęło na miętowym:)

Kupiłam na próbę małą puszkę farby kredowej i odcień okazał się całkiem ok, to jest taka brudna mięta:) Farba to LuxDecor odcień Pistachio.

W łazienkowym sztucznym świetle kolor jest bardziej stonowany, w dziennym świetle widać, że jest bardziej intensywny.


Półka pierwotnie miała do wieszania zwykłe wkręty, które przy okazji malowania postanowiłam wymienić na żeliwne wieszaczki, które pozostały nam z remontu mieszkania jeszcze po starych właścicielach. Wieszaki machnęłąm również białą farbą;)

 

Tak prezentuje się odświeżona półka:)



Kolor półki pasuje do przemalowanej na miętowo ramki. 

A jeśli się znudzi, łatwo będzie go zmienić i przemalować;)


 













A z Kołobrzegu przywiozłam sobie takie dekoracje do łazienki;) 

Planuję powiesić je na ścianie w tej części z wc, która na razie straszy pustką i nie miałam pomysłu, czym ją zapełnić. Mam nadzieję, że będą tam dobrze wyglądały;)



 

****

Pozdrawiam serdecznie, miłego wieczoru!

Asia

niedziela, 17 lipca 2022

Letni balkon

 

Cześć, dzień dobry!:)

Nie da się ukryć, że mamy środek lata, chociaż pogoda kapryśna i zmienna. W związku z tym dużo u mnie ostatnio postów działkowo-balkonowych, ale wiem od Was, że szczególnie te balkonowe cieszą się dużą popularnością i chętnie oglądacie takie zdjęcia. Bo nie ma znaczenia, czy ktoś ma mały balkonik w bloku, czy duży taras w domu, bakcyla ogrodniczego można uprawiać w każdych warunkach:)  

Ja w tym roku sezon balkonowy zaczęłam już pod koniec marca, przemalowując białe pergole na szaro i obsadzając go pierwszymi roślinami. Jak zawsze są to bratki, stokrotki, w tym roku też żagwin, a później pelargonie i surfinie, które kwitną całe lato. Na stałe mam dwie wysokie tuje w dużych donicach pełniące namiastkę drzew;) oraz zimozielony bluszcz, który po zimie tegorocznej był już w takim stanie, że byłam w stanie go wyrzucić, ale obcięłam go dość mocno i pięknie odbił. Od marca wystawiłam też na stałe drzewko oliwne, któremu takie miejsce zdecydowanie służy. 


Posiałam też przy bluszczu maciejkę, która jakoś nie wyrosła obficie, ale za to to, co wyrosło pachnie pięknie wieczorami szczególnie:)

Zimę przetrwała też bez żadnego okrywania różyczka na pniu, która była obsypana kwiatami, a którą przesadziłam ostatnio na działkę z racji remontu balkonu, ale o tym na końcu...

Mam też w jednej donicy zioła i oczywiście pojawiają się zwykłe cięte kwiaty w jakimś wazonie od czasu do czasu.



 
Z mebli balkonowych, to bez zmian od zeszłego roku - korzystamy z zestawu kupionego w zeszłym roku z imitacji technorattanu - dwa fotele i stolik ze skrzynią, który pełni u nas rolę podnóżka. Ostatnio odkryłam takie zestawienie tych mebli jak poniżej i okazało się, że powstaje w ten sposób niezła leżanka:) Zestaw przetrwał zimę bez uszczerbku na niezadaszonym balkonie.

 
 
Kilka dni temu podczas upałów znalazłam rano na drzwiach balkonowych taką przyklejoną przez Dominika karteczkę:
😄
 


A wieczorami mamy takie klimaty:)

Wykorzystuję zwykłe choinkowe lampki i kurtynę na druciku, świetnie się sprawdzają na balkonie. Drucikowe zostawiałam na deszczu i nic się nie zadziało, te z żaróweczkami zdejmuję.

 





 


No i tak mieliśmy do zeszłego piątku, bo w piątek pojawiła się informacja, że spółdzielnia rozpoczyna remont balkonów w naszym pionie. 

To oznaczało konieczność zdemontowania i wyniesienia wszystkiego...

Z przykrością to zrobiłam, ogałacając balkon do zera...;((

Pergole i rozłożone meble oraz donice znieśliśmy do piwnicy, część roślin pojechała na działkę, a część na parapetach na klatce. Niestety obawiam się, że remont potrwa ok. 2 miesięcy, patrząc na sąsiednie piony, co oznacza, że balkon odzyskamy w okolicach września...Od tygodnia nic się nie zmieniło, skuli tylko podłogę i to wszystko...

Ech...zostaje mi teraz tylko działka.

Pozdrawiam, miłego tygodnia!

Asia



wtorek, 12 lipca 2022

Działkowe pomieszczenie

 
 

Witam Was ciepło!

Dzisiaj post działkowy, ale nie będzie o roślinach i werandach, czy altanach, ale o nietypowym, ale bardzo potrzebnym pomieszczeniu, a mianowicie działkowym, czy ogrodowym WC;)

Po kilku latach użytkowania działki, w związku z tym, że spędzamy tu ostatnio dość sporo czasu, postanowiliśmy dobudować małe WC. Oczywiście są gotowe drewniane toalety, które można kupić w sklepach budowlanych, czy zamówić przez internet, głównie tzw. sławojki, ale mój domowy inżynier zadecydował, że sam zaprojektuje i zbuduje prawdziwą toaletę, która będzie miała  podłączenie do wody ze zbiornika na zewnątrz:) Jak powiedział, tak zrobił:) 

Prace trwały od maja, cały proces budowania uwieczniłam na poniższych zdjęciach. Do posadzki wykorzystaliśmy gruz, który pozostał po rozwaleniu betonowej budowli, którą mieliśmy kawałek dalej jako pozostałość po poprzednich właścicielach. Rozbity na drobno gruz Paweł z Mikołajem zalali cementem, a następnie rozpoczął się bardziej twórczy proces, czyli stawianie konstrukcji z drewna i obijania jej deską elewacyjną.

Do zadaszenia wykorzystaliśmy resztki blachy, która nam pozostała z budowy werandy oraz-jako "okno dachowe";) kawałek pleksy, któa super rozświetla to pomieszczenie. Na podłodze Paweł położył terakotę z naszej łazienki, a na ściany do wysokości 1 m obitej wcześniej płytą osb dokupiliśmy najtańsze płytki w Bricomanie za 18 zł:) Górę ponad płytkami pomalowałam na szaro, a pionowe deski konstrukcyjne na biało. Oprócz drewna najdroższym elementem było wc (muszla ze spłuczką). 

Również drzwi zrobiliśmy sami z paczki boazerii:) Bardzo mi się podobają, bo są takie vintage:)

Na zewnątrz ułożyliśmy płyty, również z odzysku, ponieważ trawę podczas budowania po prostu wydeptaliśmy i dopóki nie odrośnie, to podczas deszczowych dni całe wc z zewnątrz jest bardzo ochlapane błotem. Z niecierpliwością więc czekam aż trawa całkowicie odrośnie, ponieważ cały czas mam wrażenie, że budowa jeszcze trwa, ale po kilkunastu dniach i tak jest o niebo lepiej, jak było zaraz po skończeniu prac.

Na koniec dodałam kilka drobiazgów-okrągłe lustro i gwiazdę ze starej ikeowskiej lampki z działkowego domku, a także drewnianą dekorację, którą kiedyś Dominik kupił sobie do pokoju, a już mu się znudziła:) Na drzwiach zawisła kuta kołatka-kura, kupiona dawno temu na wyprzedaży chyba w Obi i stara metalowa zawieszka z wanną:)

Oczywiście nie jest to idealne pomieszczenie, bo drewno nie było I gatunku, a duża część materiałów z odzysku. Do odmalowania pozostała mi jeszcze pozostała część elewacji domku, bo po kilku latach wymaga ona już odświeżenia. Ale i tak cieszę się ogromnie, bo małymi kroczkami upiększamy tę naszą działkę i coraz chętniej i dłużej chce się tu przebywać. W przyszłym roku mamy już plan na wyrzywnik, teraz już nie daliśmy rady czasowo.

A skoro WC już jest, więc teraz kolejny krok, to wnętrze domku:) Waham się cały czas nad tym, czy pomalować go w środku, bo wiem, że wymaga to dużo pracy, Paweł mówi, żeby nie ruszać, ale ja mam ochotę przemalować to drewno na coś jaśniejszego...No zobaczę jeszcze:)


Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na fotorelację:))

Asia