piątek, 8 listopada 2024

Lampy retro

 



Cześć, witajcie!

W ostatnim poście pisałam o powolnych zmianach, do jakich mnie ciągnie, do ciemniejszych kolorów, naturalnego drewna i bardziej stylu retro/vintage;) Małymi krokami, przy różnych okazjach wypatruję dodatki w tym stylu. Nie mam określonej i spisanej listy przedmiotów, czy mebli, jakich szukam i to w sumie jest najlepsze, bo po prostu "TO" musi mi wpaść po prostu w oko;)

Jedną z takich rzeczy była ostatnio lampa retro, wypatrzona na urysnowskich starociach za całe...70 zł:) Takie lampy bardzo często są kropką nad i w skandynawskich retro wnętrzach, które pokazywałam Wam jako inspirację w poprzednim poście. Wcześniej wydawały mi się te modele za bardzo 'babcine", ale po zawieszeniu jej nad stołem muszę przyznać, że ten stary, chyba już klasyczny model ma coś w sobie i bardzo uprzytulnia wnętrze. 

Lampa, którą kupiłam jest dość mała i mało ozdobiona w porównaniu do innych modeli, ale właśnie to mi się w niej podoba. U nas wisi jako atrapa, tak...bo pierwotnie stół miał stać w innym miejscu i tam był przygotowany kabel do lampy, a kucie sufitu teraz jakoś mi się nie uśmiecha, więc póki co musi tak zostać. Być może za jakiś czas, gdy uda mi się znaleźć jakiś ładniejszy model, wymienię ją na ciut większą.

 


 

W temacie retro oświetlenia, to trafiłam też na taki kinkiecik. Bardzo spodobało mi się połączenie złota i szklanego klosza, oraz to, że mogę go podłączyć do gniazdka i ma pstryczek, więc nie ma potrzeby podłączania go do prądu jak zwykły kinkiet. Ta lampka daje piękne światło i akurat w tym kącie przy kuchni pasuje u nas idealnie.





 






 

****

A ponieważ ja od tygodnia walczę z zatokami i przeziębieniem, to nasz salon ma tymczasowo takie legowisko w postaci rozłożonego narożnika;) Okazało się, że na listopadowe wieczory, to super miejscówka dla całej rodziny i przez jakiś czas tak pewnie zostanie:)

A w kolejnym poście pokażę Wam kolejny retro element w salonie, który się pojawił;)


Trzymajcie się ciepło i zdrowo, pozdrawiam!

Asia


 

sobota, 2 listopada 2024

Zasłony do salonu

 



Cześć, witajcie!

Zauważyłam, że w ostatnich tygodniach i miesiącach moje upodobania wnętrzarskie"odrobinę" ewoluują;) Z bieli, pasteli i błękitów, które towarzyszyły mi przez wiele, wiele lat, bliżej jest mi coraz bardziej do ciemniejszych kolorów, naturalnego, ciemnego drewna, złota i miedzi w dodatkach, a także do retro wzorów. 

Zdecydowanie nowoczesne, modne wnętrza nie są dla mnie, nie czułabym się dobrze w takim domu. Wyszukiwanie perełek na starociach, przerabianie mebli, łączenie różnych elementów sprawia, że jest ciekawiej, niebanalnie i naprawdę po naszemu, chociaż kosztowo czasami drożej niż przy zakupie seryjnych mebli czy dodatków z sieciówek. I może jakiś spec od stylów wnętrzarskich krytycznie by ocenił  np. 8 różnych lamp i żyrandoli w naszym salonie;), ale jakoś w ogóle się tym nie przejmuję, bo ostatecznie to mi ma się tu podobać:)

Jestem zauroczona wnętrzami skandynawskimi, ale w stylu "cozzy", z botanicznymi tapetami Boras czy Sandberg, drewnianymi meblami i lampami retro z elementami starego złota. No coś w ten deseń:

 

 

Źródło

 

Źródło

 Źródło

Źródło

Te wnętrza to najczęściej stare skandynawskie domy, gdzie np. jadalnia jest osobnym dużym pokojem z oknami na kilku ścianach, więc ciężko ten klimat przenieść do ursynowskiego mieszkania, nawet 5-pokojowego;) Ale uważam, że cała zabawa w tym, żeby gonić króliczka... więc trzeba trochę pogłówkować i małymi krokami wprowadzam podobne elementy do siebie. 

Najprościej zmienić tekstylia, dlatego zaczęłam od neutralnych poszewek, a w Jysku znalazłam zasłony w ładny botaniczny wzorek w odcieniu zieleni, który przypomina trochę ten ze skandynawskich tapet.

Elementem, który się często pojawia w skandynawskich cozzy salonach jest plisowany abażur w lampkach czy lampach. Znalazłam takie dwa na starociach, większy i mniejszy, właściwie nowe, bo zafoliowane były jeszcze;)

Zasłony z tym abażurem fajnie zagrały, pomimo tego, że pastelowe, to zrobiło się tak retro;)


 

Ale kilka dni temu wypatrzyłam na półce w ...Pepco (tak!), takie fajne grube dwustronne zasłony też w botaniczny większy wzór, ale nieco ciemniejsze, chociaż druga strona ma odwrócone kolory i jest jaśniejsza.

 

 
Przy okazji czarną podstawę lampy potraktowałam złotym sprayem:) Ten złoty odcień dobrze tonuje się z kolorem zasłon i oliwkowo-beżowymi poduszkami








W głowie mam kolejne większe i mniejsze zmiany, chciałabym wprowadzić więcej drewnianych elementów i ciemniejszych odcieni do salonu. Baza zostaje ta sama, jasna sofa, meble, chociaż chodzi mi po głowie nowy kolor kredensu...;) I baaardzo podobają mi się te skandynawskie tapety, ale to chyba jeszcze nie ten moment;)

****

I jeszcze muszę zostawić tu widok naszego jesiennego balkonu. Bluszcz w tym sezonie ma zdecydowanie swoje 5 minut, rozrósł się i zagęścił ogromnie, ma dużo młodych pędów, mam nadzieję, że przetrwa kolejną zimę.

Kończę tego przydługiego posta, dziękuję tym, którzy dotrwali do końca:)

Trzymajcie się ciepło

Asia


 

 Zobaczcie różnicę kilku miesięcy: