Dzień dobry:) Znowu przerwa między postami wydłużyła mi się mocno, bardzo chciałabym odzywać się do Was częściej, ale... Wpadłam w jakiś nieustający wir obowiązków i powinności, przede wszystkim domowych. Szkoła rozkręciła się na dobre, co oznacza dla mnie zupełne wyłączenie się w ciągu tygodnia ze spraw wnętrzarskich i brak czasu i sił na najmniejsze nawet wnętrzarskie poczynania. Mikołaj rozpoczął 3 klasę, Weronika 6, w tym roku szkolnym czeka nas więc egzamin kończący podstawówkę i wybór gimnazjum, a oprócz tego Mikołaj przystąpi w tym roku do I komunii św. Czas po pracy spędzam więc z dziećmi na odrabianiu lekcji, ćwiczeniu modlitw, wizytach u logopedy, odbieraniu Wery z gimnastyki, bo kończy późno, czy zaprowadzaniu Mikołaja na zajęcia dla dzieci komunijnych... Oprócz tego standard-zakupy, pranie, sprzątanie, czyli kumulacja spraw i sprawek domowych... I tak codziennie od 6.00 rano do późnego wieczora... Nie narzekam, lubię swoją pracę, kocham moją szaloną trójcę, która jest moim największym skarbem i nie wyobrażam sobie bez nich życia, chociaż wiadomo-często dają popalić ;) Ale wiecie jak to jest-czasami chciałoby się odpuścić, po prostu poleżeć na kanapie, a nie można... Bo np. trzeba jeszcze psu ugotować jedzenie...;)
****
Ostatnio nabyłam dwie nowe lampki (bazarek, Aleja Lotników). Kosztowały niewiele, mają ładne białe abażury i "kryształowe":) podstawy. Jak je zobaczyłam, pomyślałam sobie, że takich lampek jeszcze nie mam. Kupiłam od razu dwie, bo wiedziałam, że na parapecie czy komodzie lepiej będą wyglądały w parze.
Dodałam też do białych zasłon beżowe, takie zwiewne w lekko jesienny wzór. Włochate poduchy i pled podkręciły jesienny klimat.
Lampki dają przyjemne światło i pięknie świecą wieczorem
Nasz Tofi jest już z nami prawie 8 miesięcy. Z tej perspektywy czasu muszę powiedzieć, że nie żałuję tej decyzji. Jest to oczywiście dodatkowy obowiązek, głównie dla Weroniki, która wychodzi z nim najczęściej i dla mnie, bo to ja go karmię i po nim sprzątam. Pies nie chce jeść suchej karmy, próbowaliśmy już różnych marek, potrafił przez kilka dni nic nie jeść. Zrobił się już tak chudy, że postanowiłam mu zacząć gotować jedzenie-ryż lub kasza, mięsko, warzywa... Moje jedzenie pochłania błyskawicznie...
Niestety też brudzi, przede wszystkim dużo jest jego sierści, więc odkurzanie codziennie, najrzadziej co drugi dzień. No i wiadomo-jak pada lub jest mokro-brudzą się dywany, chodniki, pomimo wycierania łap przed drzwiami i tak jakaś część zostaje w domu. Ale-daje nam dużo radości, jest kompanem do zabaw dla dzieci, przytulanką, członkiem rodziny:)
Dziewczyny, dziękuję Wam za wszystkie komentarze pod ostatnim postem o malowaniu szafek w kuchni i płytek, dziękuję też za maile. Wiele z Was zainspirowałam do działania-super! Te Wasze komentarze, maile, to dla mnie największa nagroda i motor do dalszych działań i dzielenia się z Wami moimi pomysłami, ale i drobiazgami z dnia codziennego. To chyba największa nagroda dla każdego blogera:)
Dziękuję Wam, że jesteście i że zaglądacie do mojego małego białego domku już od tylu lat!
Pozdrawiam Was serdecznie Moje Panie!