Dobry wieczór!
Witam Was serdecznie po długiej przerwie, zniknęłam na trochę, ponieważ od końca stycznia walczyłam najpierw z grypą, a później z zapaleniem płuc... Tak naprawdę, to jeszcze dochodzę do siebie, męczy mnie kaszel i generalnie mam jeszcze mało sił, szybciej się męczę, ale powoli wracam do życia. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach przez chorobę i pogodę oraz temperaturę za oknem żyłam w jakimś kokonie, przez miesiąc nie wychodziłam prawie z domu. Nie sadziłam, że zapalenie płuc potrafi tak ściąć z nóg i osłabić człowieka. Dlatego cieszy mnie i słońce, i wiosenne temperatury, i to, że w końcu mam siłę na cokolwiek, w tym na nowego posta;)
Jakiś czas temu trafiłam na ogłoszenie z pięknym starym drewnianym zegarem wiszącym, który okazał się być w idealnym stanie, pomimo tego, że ma ponad 100 lat, bo jest datowany na 1924 rok. Zegar ma swój numer seryjny w katalogu zegarów Gustav Becker z tego roku właśnie, więc trafiła mi się naprawdę perełka.
Pierwotnie myślałam o powieszeniu go nad stołem, ale jak zawisł w tym kącie przy wejściu do kuchni, to już wiedziałam, że to jest jedyne słuszne miejsce dla niego:) Zegar dodał super retro klimatu, a jego czekoladowa obudowa fajnie kontrastuje z bielą i błękitami i dodaje jednocześnie takiego pazura;) Zegar wygląda ciekawie i z przodu, i z boku, ma piękne, ale delikatne zdobienia, no jest taki w sam raz.
Szukałam też od jakiegoś czasu dużego błękitnego wazonu, ale ponieważ nic ciekawego nie znalazłam, kupiłam emaliowaną błękitną kankę, która sprawdza się nawet lepiej niż wazon. Takie kanki znajdziecie np. na olx, jest dość dużo ogłoszeń, w różnych cenach i w różnym stanie. Ta moja była podobno używana, ale jeszcze z metką pod spodem i w idealnym stanie.

Do przedpokoju kupiłam na razie ikeowskie kinkiety Arstid. Ponieważ zobaczyłam na stronie, że są to ostatnie sztuki, zamówiłam od razu 6 sztuk, na pewno przydadzą się gdzieś w domu. Są ładne, dają dobre światło i cena też jest ok.
A na samej działce, jak to po zimie, jeszcze szaro buro, trawa zbrązowiała, ale już widzę zielone kępki. Wiem, że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej i ładniej. W sobotę rozpoczęłam sezon i wystawiłam trochę mebli ogrodowych, wywietrzyłam narzuty, koce, wsadziłam trochę prymulek i bratków do donic.
W domu zastaliśmy takie trzy stare krzesła, kute z drewnianymi siedziskami. Mają piękny kształt, są dość wygodne, wyszorowałam je więc porządnie i planuję je reanimować, bo są mocno zniszczone.
Mam już w głowie plan na nie i chciałabym uzyskać efekt podobny, jak na poniższych zdjęciach ze strony Loberon.pl;)
Dziękuję, że dotrwaliście do końca, trzymajcie się ciepło:)
Pozdrawiam serdecznie!
Asia
































Super,że jest post i że się zaczęło dziać, jesteś moim ulubionym użytkownikiem i tu i na IG.Bardzo martwilam się tą ciszą ale już wiem,że dopadlo cie chorobsko.Wracaj do zdrowia i sil bo Pawelek bez Ciebie jest osamotniony w tej remontowej walce.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPięknie, życzę zdrowia i dużo sił do prac ogrodowo- remontowych, bardzo lubię odwiedzać Twojego bloga i Ig.pozdrawiam 🥰
OdpowiedzUsuń