poniedziałek, 9 marca 2026

Stary zegar i przedwiośnie na wsi


 

Dobry wieczór!

Witam Was serdecznie po długiej przerwie, zniknęłam na trochę, ponieważ od końca stycznia walczyłam najpierw z grypą, a później z zapaleniem płuc... Tak naprawdę, to jeszcze dochodzę do siebie, męczy mnie kaszel i generalnie mam jeszcze mało sił, szybciej się męczę, ale powoli wracam do życia. Mam wrażenie, że w ostatnich tygodniach przez chorobę i pogodę oraz temperaturę za oknem żyłam w jakimś kokonie, przez miesiąc nie wychodziłam prawie z domu. Nie sadziłam, że zapalenie płuc potrafi tak ściąć z nóg i osłabić człowieka. Dlatego cieszy mnie i słońce, i wiosenne temperatury, i to, że w końcu mam siłę na cokolwiek, w tym na nowego posta;)

Jakiś czas temu trafiłam na ogłoszenie z pięknym starym drewnianym zegarem wiszącym, który okazał się być w idealnym stanie, pomimo tego, że ma ponad 100 lat, bo jest datowany na 1924 rok. Zegar ma swój numer seryjny w katalogu zegarów Gustav Becker z tego roku właśnie, więc trafiła mi się naprawdę perełka. 

Pierwotnie myślałam o powieszeniu go nad stołem, ale jak zawisł w tym kącie przy wejściu do kuchni, to już wiedziałam, że to jest jedyne słuszne miejsce dla niego:) Zegar dodał super retro klimatu, a jego czekoladowa obudowa fajnie kontrastuje z bielą i błękitami i dodaje jednocześnie takiego pazura;) Zegar wygląda ciekawie i z przodu, i z boku, ma piękne, ale delikatne zdobienia, no jest taki w sam raz. 



 





Szukałam też od jakiegoś czasu dużego błękitnego wazonu, ale ponieważ nic ciekawego nie znalazłam, kupiłam emaliowaną błękitną kankę, która sprawdza się nawet lepiej niż wazon. Takie kanki znajdziecie np. na olx, jest dość dużo ogłoszeń, w różnych cenach i w różnym stanie. Ta moja była podobno używana, ale jeszcze z metką pod spodem i w idealnym stanie.




 
****
W weekend po bardzo długiej przerwie zawitałam w końcu do naszego wiejskiego domku. Przez te zimowe tygodnie niewiele zrobiliśmy, nieogrzewany dom przy tych mrozach, jakie były nie nadawał się do jakichkolwiek prac. Kiedy ja chorowałam, Paweł dzielnie podłączył tymczasowo zlew w kuchni, przy okazji okazało się, jak to w starym domu, że rura w łazience doprowadzająca wodę do kuchni przecieka, więc trzeba było wykuwać kawałek ściany i wymienić fragment rury. 
Zlew kupiliśmy już jakiś czas temu i jest identyczny, jak mamy w domu. To ceramiczny zlew Lusitano firmy Deante, polecam go z całego serca, bo użytkuję taki sam już szósty rok i wygląda niemal idealnie. Oczywiście trzeba o niego dbać, ja czyszczę go na co dzień mleczkiem cif i raz na kilka dni zalewam Domestosem. Baterię kupiliśmy na Aliexpresie, ale identyczne, tylko droższe można kupić na allegro, czy w marketach budowlanych. Co do jej jakości będę się mogła wypowiedzieć za jakiś czas.
To niby tylko zlew w zmontowanej na szybko szafce z płyty osb, ale dla mnie to duże udogodnienie w remontowanym domu, nie trzeba już myć naczyń w starej i małej umywalce łazienkowej;) No i to trochę namiastka prawdziwej nowej kuchni;)
 
 
 


Ponieważ zrobiło się cieplej ruszyliśmy z dalszymi pracami w środku, Paweł kończy wymianę kabli w przedpokoju i na ganku. Jak uda się wszystkie rozprowadzić, trzeba ogarnąć ściany i sufity, położyć gładź, itd. Na razie robimy tę część domu z kuchnią, przedpokojem i gankiem. Pokoje i strych czekają na później. W międzyczasie ja dokupuję różne większe i mniejsze rzeczy, typu okap kuchenny, czy kinkiety i plafony do przedpokoju. Niestety w przedpokoju i na ganku jest bardzo nisko, tylko 220 cm, więc znalezienie ładnego i płaskiego plafonu graniczy z cudem.
Oczywiście w tym roku czeka nas przede wszystkim wymiana dachu, ale zanim to nastąpi, działamy w środku z pracami, które można zrobić niezależnie od dachu.
 

Do przedpokoju kupiłam na razie ikeowskie kinkiety Arstid. Ponieważ zobaczyłam na stronie, że są to ostatnie sztuki, zamówiłam od razu 6 sztuk, na pewno przydadzą się gdzieś w domu. Są ładne, dają dobre światło i cena też jest ok.

 

 

A na samej działce, jak to po zimie, jeszcze szaro buro, trawa zbrązowiała, ale już widzę zielone kępki. Wiem, że z każdym tygodniem będzie coraz lepiej i ładniej. W sobotę rozpoczęłam sezon i wystawiłam trochę mebli ogrodowych, wywietrzyłam narzuty, koce, wsadziłam trochę prymulek i bratków do donic.




 

W domu zastaliśmy takie trzy stare krzesła, kute z drewnianymi siedziskami. Mają piękny kształt, są dość wygodne, wyszorowałam je więc porządnie i planuję je reanimować, bo są mocno zniszczone.



 

 

Mam już w głowie plan na nie i chciałabym uzyskać efekt podobny, jak na poniższych zdjęciach ze strony Loberon.pl;) 

Dziękuję, że dotrwaliście do końca, trzymajcie się ciepło:)

Pozdrawiam serdecznie!

Asia 

 Krzesło Iker

 Krzesło Iker

 Krzesło Iker

Krzesło Iker 

2 komentarze:

  1. Super,że jest post i że się zaczęło dziać, jesteś moim ulubionym użytkownikiem i tu i na IG.Bardzo martwilam się tą ciszą ale już wiem,że dopadlo cie chorobsko.Wracaj do zdrowia i sil bo Pawelek bez Ciebie jest osamotniony w tej remontowej walce.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie, życzę zdrowia i dużo sił do prac ogrodowo- remontowych, bardzo lubię odwiedzać Twojego bloga i Ig.pozdrawiam 🥰

    OdpowiedzUsuń