niedziela, 23 sierpnia 2026

Wiejska sypialnia-początek


Cześć, witajcie!

Pisałam w ostatnim poście, że uzbierało mi się mnóstwo zdjęć z ostatnich prac w naszym wiejskim domku, których nie nadążam obrabiać i wrzucać. Miałam w planach w weekend pokazać Wam początki jednej z naszych sypialni, ale pogoda pokrzyżowała mi plany... Wichury nad Mazowszem w piątek w nocy sprawiły, że nie mieliśmy prądu przez 1,5 doby i przekonałam się na własnej skórze, co znaczy życie na wsi od tej gorszej strony... Brak prądu oznacza nie tylko brak światła, ale też brak internetu, brak ciepłej wody (terma na prąd), brak możliwości ugotowania czegokolwiek (płyta indukcyjna) i napicia się ciepłej herbaty... A zimą brak ogrzewania... Na szczęście dzisiaj po południu prąd wrócił, ale mam nauczkę, żeby przygotować się na takie sytuacje i skompletować różne rzeczy, które się w takich momentach przydadzą.

A propos ogrzewania, to wspominałam już pod którymś postem na Instagramie, że zdecydowaliśmy się na instalację ogrzewania gazowego z gazu LPG. Nie mamy w naszej wsi gazu ziemnego, więc to jedyna możliwość. Wcześniej myśleliśmy o ogrzewaniu kominkowym z DGP, czyli z dystrybucją gorącego powietrza po całym domu, ale jeśli mam wybór, to wolę coś bezobsługowego. Jako dziecko wychowane w mieście, w bloku, cenię sobie ciepłe kaloryfery bez rąbania drewna, wynoszenia popiołu, dymu, rozpalania itp.:) Umowę już podpisaliśmy, czekamy na projekt i przy dobrych wiatrach pod koniec września będziemy cieszyć się kaloryferami w każdym pokoju, nawet na strychu:) Nie jest to oczywiście tania opcja na początek, bo oprócz instalacji na zewnątrz musimy rozprowadzić całą instalację CO w środku, zdecydowaliśmy się też na zakup zbiornika na gaz, a nie dzierżawę, która jest tańsza, ale nie daje później wybór dostawcy gazu. Za to w eksploatacji taki typ ogrzewania jest dość ekonomiczny, oczywiście pod warunkiem, że dom jest dobrze ocieplony  a taki będzie nasz, mam nadzieję;)

Dzisiaj chciałam się z Wami podzielić kadrami z remontu pokoju, który jest jedną z dwóch sypialni w naszym domu. Trzecia będzie pewnie na poddaszu, ale to za jakiś czas... Pokój ma ok 11 m kw., druga z sypialni jest lustrzanym odbiciem. Postanowiliśmy ogarnąć sobie jeden pokój do życia, bo do tej pory od kilku miesięcy spaliśmy w malutkim pokoju przy kuchni, który będzie tak naprawdę dalszą częścią kuchni i gdzie już stoi lodówka, kredens, stół, ale to pokażę Wam w kolejnym poście;)

Jesienią kupiliśmy w Ikei nieduże łóżko i materac i w takim pokoiku przekoczowaliśmy kilka miesięcy. Pokój ogrzewaliśmy kamperowym ogrzewaniem, ale szczerze to oboje mieliśmy już dość tej klitki... 

 Sypialnia pierwotnie wyglądała tak, jak na poniższym zdjęciu, ale w rzeczywistości dużo gorzej;)

 
Sufit przykryty był kasetonami, pod którymi były oczywiście stare spróchniałe deski. Pod wykładziną była betonowa wylewka. Wszystko wyrzuciliśmy oczywiście, łącznie z deskami.

 


Kolejnym etapem była wymiana malutkiego okienka na większe. Ale do tego konieczne było wstawienie betonowego nadproża pod nowe okno, które oczywiście wstawił, tak jak i okno, Paweł z Mikołajem. Pokój wypełniony był toną gruzu i pyłu, który chyba w 50 wiadrach wynosiłam na podwórko na tzw. kupkę z gruzem;)








 

Ponieważ okno zostało wstawione równo z zewnętrzną ścianą (bo później dojdzie grube ocieplenie domu z zewnątrz), to wnęka okienna w środku mocno nam się poszerzyła. Chciałam do niej szeroki, gruby, drewniany parapet, ale ceny takich parapetów, to ok. 2 tys... Dlatego parapet zrobiliśmy sami ze starych desek:) Tzn. zrobił mój mąż :) Oszlifował stare deski, skleił je, potem znowu oszlifował, zrobił frez, a ja pomalowałam taki parapet lakierobejcą. Parapet może ma jakieś szpary, czy niedociągnięcia, ale dla mnie jest idealny:)












Po wstawieniu parapetu przyszła kolej na kładzenie gładzi na ścianach. Na razie położone są dwie warstwy, bez szlifowania, które zostawiliśmy na koniec. Ale i tak już jest o niebo lepiej niż było, chociaż nieidealnie gładko...



 

No a potem przyszła kolej na kontakty i kinkieciki:) Wcześniej też zamówiłam na allegro wykładzinę pcv ze wzorem starych desek, ponieważ chciałam przykryć tę betonową wylewkę zanim położymy docelową podłogę za jakiś czas. Ta sypialnia ma dość duży spadek poziomu w stosunku do reszty domu, a ponieważ kiedyś będzie tu podłoga z drewnianych desek, to wyrówna się ją do poziomu reszty. Wykładzina sprawiła, że pokój od razu stał się przytulny i taki domowy. Wstawiliśmy tu łóżko, stolik i szafkę jako stoliki nocne oraz stół do pracy, jako biurko. Chciałabym jeszcze dokupić szafę, ale poczekam na rozprowadzenie instalacji co i montaż grzejnika.

Dodatki typu dywan, lampka, kwiaty i kilka haftowanych poduszek w kwiaty to taka kropka nad i:) W docelowej sypialni będzie więcej bieli i błękitów, póki co wykorzystałam to, co miałam zbędne w naszym warszawskim mieszkaniu.

No i co tu dużo gadać-już uwielbiam ten pokój:) Jest taki wiejsko-sielski, ma okno ze szprosami, drewniany sufit, który oczywiście będzie przed zimą ocieplony, bo to, co widać, to są deski dachowe. Łóżko docelowo będzie szersze, bo to ma tylko 120 cm. Myślę też mocno o metalowym kremowym łóżku;) Kupiłam do sypialni ceramiczne okrągłe gniazdka i włączniki, takie w stylu retro, które świetnie pasują klimatem do tego domu i jestem nimi zachwycona. Myślę jeszcze w najbliższym czasie o karniszu i powieszeniu jednak jakiś zasłon, żeby bardziej uprzytulnić pokój na zimę. Mam też do powieszenia komplet ramek z olx ze starymi grafikami domów wiejskich, które upolowałam za 60 zł:)

Zapraszam i pozdrawiam serdecznie!

Asia 
























4 komentarze:

  1. Pięknie, co eaz pięknej

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie😍

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega pieknie, ciepło i przytulnie. Czardziejką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pani Asiu teraz nazwa Pani bloga się materializuje w pełni. Muszę przyznać, że Pani blog jest dla mnie jedną z pierwszych inspiracji wnętrzarskich, jeszcze sprzed ery instagrama, z czasu kiedy mój syn był malutki a teraz już student. Oddaje Pani swój i mój klimat :). Za sprawą tego bloga zamarzyłam o swoim "mylitllewhitehome" i realizujemy z mężem ten plan, na wsi, też nad rzeką, choć mniejszą niż Bug ;). Rozumiem trudy przedsięwzięcia, weekendowe prace i nocowanki na budowie każdą komórką. Bardzo Wam kibicuję, widzę potencjał miejsca i wiem, że stworzy Pani cudeńko. Pozdrawiam z Wrocławia Gosia

    OdpowiedzUsuń