czwartek, 14 czerwca 2012

Odwiedziny w Ikei

Witajcie, na początku serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia zdrowia pod ostatnim postem. Nie udało mi się jednak uciec przed choróbskiem, w poniedziałek i wtorek poszłam jeszcze do pracy, ale od dwóch dni jestem na zwolnieniu i kuruję się. Bardzo rzadko choruję, można powiedzieć, ze prawie wcale, więc kaszel jaki mam od kilku dni i ogólne osłabienie, męczą mnie bardzo. Kto by pomyślał - czerwiec, a ja tu smarczę, kaszlę i zakładam ciepłe swetry...ech...

***
W weekend pierwszy raz od wielu miesięcy odwiedziłam Ikeę. Zakupiłam przy okazji kilka upatrzonych wcześniej rzeczy - różano-kraciaste ściereczki, serwetki papierowe i wiszące metalowe białe donice, które już dawno wpadły mi w oko i miałam na nie chrapkę:)









Małe co nieco dostało się też dzieciom:)



 ***
Chciałam jednak przede wszystkim obejrzeć sofy, ewentualnie narożniki, które nadawałyby się do codziennego rozkładania, ponieważ przymierzam się do wymiany naszej sofy. Znalazłam dwa typy (zdjęcia ze strony Ikei):

Sofa rozkładana z leżanką HÄRNÖSAND
 
Sofa narożna z pojemnikiem MÅNSTAD

 Oba meble mają możliwość ustawienia narożnika z prawej i lewej strony, co dla mnie jest kluczowe, jako że często jeżdżę z meblami:) Pierwszy typ ma zdejmowane pokrycie, jest jaśniejszy i bardziej mi się podoba, poza tym jest mniejszy, co też jest istotne. Jednak nie mogłam znaleźć tej sofy na żywo w Ikei i obejrzałam tylko drugi typ. Co do rozkładania, to naprawdę można go rozłożyć jedną ręką, a czegoś takiego właśnie szukam.
 
Stąd też moja prośba do Was - czy macie jakieś doświadczenia z którąś z tych dwóch sof, czy warto się nad nimi zastanawiać, jak sprawują się w codziennym użytkowaniu?  Ewentualnie może któraś z Was ma sofę/narożnik, którą rozkłada codziennie, zajmuje niewiele miejsca i może ją polecić? Będę wdzięczna za podzielenie się Waszymi opiniami, Moje Drogie Siostry:)

A póki co pozdrawiam serdecznie:)

piątek, 8 czerwca 2012

Taki sobie tydzień

Witajcie Siostry, ostatni tydzień upłynął mi pod znakiem chorób, syropów, kropli, lekarzy... Zaczęło się w zeszły weekend od wysokiej gorączki, kataru i kaszlu u Dominika plus zapalenia spojówek. We wtorek rano okazało się, że młody zaraził starszego i Mikołaj też złapał zapalnie spojówek, a że strasznie boi się zakrapiania oczu, więc działy się u nas dantejskie sceny... Po kilku dniach spędzonych sam na sam z chorymi i marudzącymi dziećmi jestem, delikatnie mówiąc, lekko zmęczona... Wczoraj Weronika obudziła się z bolącym gardłem, a dzisiaj ja....Na szczęście jeszcze weekend przed nami i mam nadzieję odpocząć i dojść do siebie...

****
Z tematów dekoratorsko-wnętrzarskich -  piwonie pięknie rozkwitły w wazonie i wydają cudny zapach, który roznosi się po całym pokoju. 

 
 

Znalazłam ostatnio wiklinowy wazon, który przywiozłam z majówki w Kołobrzegu-schowałam go do schowka w przedpokoju i zupełnie o nim zapomniałam.


Przypadkiem trafiłam też w ciuchlandzie na marynarskie zasłony, które znajdą miejsce w pokoju chłopaków. Są troche za krótkie, ale mają dośc duże podszycie, więc da się je wydłużyć.

 
 Moje zdziwienie było ogromne, jak po wypraniu spojrzałam na metkę - okazało się, że to moja ulubiona Laura Ashley...:)  3 lata temu byłam przez kilka dni w Dublinie i trafiłam na sklep  Laury Ashley - chodziłam po nim z pół dnia, jak w jakimś amoku, nie mogąc się napatrzeć na meble, tkaniny, dodatki...Ceny niestety mają iście "wyspiarskie", ale sam sklep, ich strona i katalog, to źródło niesamowitych inspiracji, zobaczcie same 



Szybka przymiarka :)


A póki co, jest tak


Jak zwykle Pan Dominik pierwszy przed obiektywem:)





A to rzadka chwila tylko dla mnie złapana obiektywem - popołudniowa kawusia, gazetka i chwila ciszy... Szkoda, że tak nieczęsto się przydarza...;)





I portrety rodzinne:) 
Mimo, że ze mnie fotograf-amator i na robieniu zdjęć za bardzo się nie znam, uwielbiam uwieczniać moje dzieci i dokumentować to, jak rosną i się zmieniają. Fajnie ogląda się takie zdjęcia szczególnie po kilku latach. Mikołaj na zdjęciu poniżej pozował od razu po zjedzeniu lazanii:), stąd ta brudna buzia i podkoszulka...;)





Pozdrawiam Was serdecznie, odpocznijcie w weekend:)

sobota, 2 czerwca 2012

Powiew lata


Witajcie Siostry, znowu odpłynęło mi się z naszego blogowego życia, niestety codzienne życie jest nieubłagane, a doba ma tylko 24 h...Jakoś przy dwójce dzieci miałam więcej czasu na wszystko, trójka dzieci, to jednak spore wyzwanie...czasowe, logistyczne, organizacyjne itd. itp...:)

***
Ostatnie dni nie rozpieszczają nas pogodowo, to deszcz, to zimno, to wieje, więc na przekór temu postanowiłam wprowadzić atmosferę lata w nasze cztery kąty. Mój sprawdzony sposób na letni klimat w domu, to biały wiklinowy kosz na parapecie z kwitnącymi balkonowymi kwiatami, zasłony w pastelowe paski i kwieciste poduchy. Już któryś sezon z rzędu stosuje taki zabieg w okolicach czerwca:)




Zasłony w paseczki uszyłam z ogromnej poszwy zakupionej w ciuchlandzie za całe 12 zł:)
Uszycie polegało na obszyciu materiału i zrobieniu tunelu na karnisz.



Kolejny sezon nie mogę oprzeć się białym pelargoniom - wyglądają cudnie na letnim balkonie i parapecie, szczególnie w białym koszyku czy donicy.



Różowe pelargonie też lubię, nie mają u mnie stałego miejsca, wędrują z balkonu na parapet i z powrotem:)



Z czerwcem najbardziej kojarzą mi się piwonie, pamiętam, jak kwitły zawsze na koniec roku szkolnego w ogródku mojej babci:) Uwielbiam ich zapach, a najładniejsze są bladoróżowe. Dzisiaj kupiłam 3 nierozwinięte sztuki, mam nadzieję, że nie padną przed rozkwitnięciem.


Tak jak pisałam wcześniej, kute siedzisko/stolik zniknęło z balkonu i stoi pod biurkiem. Niestety, muszę poczekać aż dzieci podrosną i bez stresu będę mogła je wystawić na balkon.


I na koniec szybka dekoracja z recyklingu - jako wazon - kubek ze zbitym uchem, w roli kwiecia-złamane przez wiatr gałązki surfinii z odrobiną gipsówki:)



Pozdrawiam Was serdecznie:)