Witam Was serdecznie i serdecznie dziękuję za wszystkie Wasze dobre słowa, życzenia i gratulacje dla nas.
Nabycie działki, to rzeczywiście było spełnienie moich ogrodowych marzeń, od kilku lat robiłam przymiarki do tematu. I macie rację-marzenia się spełniają:) Odkąd zapadła decyzja o kupnie działki miska mi się śmieje od ucha do ucha na samą myśl o tym, co możemy tam zdziałać i jaka fajna przygoda przed nami:) No i oczywiście pracy też sporo, za nami pierwsze koszenie trawy, pierwsze sadzenie, ale też pierwsze jedzenie pieczonej kiełbasy ... :) Na działce jest sporo ściętych drzew i pozostały po nich niskie pieńki, na które non stop się nacinamy, dlatego chcemy je wszystkie wykopać dla bezpieczeństwa. Jest też sporo dołków do zakopania, nierówności.
Mamy z Pawłem dużo planów, pomysłów i chęci, właściwie niemal codziennie wpadamy na działkę coś przywieźć, zrobić, chociaż niestety pogoda w tym tygodniu nie dopisuje. Na dodatek we wtorek rano Dominik obudził się z opuchniętą szyją i policzkiem - czytaj "świnka". Moją diagnozę potwierdziła pediatra. Na szczęście po 2 dniach po opuchliźnie i gorączce nie było śladu.
Za każdym razem jak wchodzimy na działkę jestem zachwycona zielenią, drzewami, czy kwitnącą jabłonią.
Co do domku na działce, to chcemy postawić nowy, większy. Ten domek, który teraz stoi umieszczony jest na dużo większym fundamencie o wymiarach 5x 5 m i taki właśnie domek planujemy postawić.Tzn. mój domowy inżynier się przymierza:) Zrobił sam meble kuchenne, to zbuduje i domek:) Ten drewniany będzie na narzędzia i inne działkowe akcesoria. Roboty ruszą może jeszcze w tym miesiącu:) Nowy domek będzie oczywiście z dużą zadaszoną werandą z obu stron domku, z pergolami i wiszącymi donicami i wiklinowymi białymi fotelami...ech...:)))
Byli właściciele próbowali ułożyć coś a la werandę ze starych desek. Tak wyglądało to wcześniej.
Wyrzuciłam część desek, wykorzystałam kilka palet, które były w domku i ułożyłam z nich na razie taki podest
Nie mieliśmy na działce totalnie żadnych mebli - ani do siedzenia, ani stołu, ani parasola. Temat mebli ogrodowych nie interesował mnie wcześniej za bardzo, bo nie było takiej potrzeby. Wiedziałam mniej więcej, co mi się podoba i jakie meble chciałabym mieć. I jak to podobnie z meblami do mieszkania było, większość oferty w sklepach ogrodniczych to zwykłe plastiki, a jak już coś mi się spodobało drewnianego, to cena powalała.
Przez allegro znalazłam Pana wikliniarza, u którego zamówiłam dwa białe wiklinowe fotele. Wczoraj kurier je przywiózł i w zimnie i deszczu zawoziliśmy je od razu na działkę. Są cudne, takie jak chciałam białe i bardzo wygodne. W gratisie były 2 białe poduchy, ale marzą mi się jakieś w błękitną lub różową krateczkę...
Drewniany stół, to też spory wydatek, dlatego nasz będzie z palety. Nogi już czekają na przybicie w cieplejszy dzień. Paletę pomaluję na biało, wcześniej lekko przeszlifuję i będzie ok.
A w Ikei wypatrzyłam wczoraj drewniane krzesełka za połowę ceny na kartę Ikea Family. Od razu kupiłam 2, w promocji były tylko zielone, ale w sumie będą nawet lepiej pasowały niż białe.
Nie może być ogrodu bez hamaka:), dlatego takowy też już mamy:)) Wczoraj wypróbowany, na letnie, ciepłe dni idealny....:))
:))
Ale najlepszym meblem na przyszłą wymarzoną werandę będzie poniższy wiklinowy fotel bujany:)) Zamówiłam go również u Pana wikliniarza z allegro. Na razie stoi w domu, bo nie zmieścił się do samochodu.
Fotel może być nawet 3-osobowy:) Od wczoraj u nas w domu trwa podsiadanie siebie nawzajem i kłótnie, kto ma na nim siedzieć:)
Przydługi ten dzisiejszy post i monotematyczny, ale ostrzegałam:)
Dziewczyny, pisałyście pod poprzednim postem, że marzenia się spełniają i to prawda. Trzeba tylko działać. Mnie ta działka dodała mnóstwo energii, nie tylko do dekorowania, aranżacji, sadzenia, ale przede wszystkim takiej życiowej. Po świętach zaczęłam jeździć do pracy rowerem - 7 km w jedną stronę, w tym rano pod długaśną górkę:) Ale za to nic mnie nie łamie w kościach, nie strzyka, spodnie jakby luźniejsze...:) Po pracy jeździmy na godzinkę, na dwie na działkę, wracamy padnięci, dzieci wymęczone, czas płynie błyskawicznie, nie wiadomo kiedy. No i samo obcowanie z przyrodą, grzebanie w ziemi, patrzenie jak rośnie - bezcenne.
Pozdrawiam Was serdecznie:)