poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Prawie wakacyjny klimat

 Witajcie dziewczyny, dzisiaj wyszedł mi post tasiemiec, z dużą ilością zdjęć wszelakich:)

Chciałam zacząć jednak od podziękowań za wszystkie Wasze głosy, lajki i komentarze... Tak, tak, zostałam Kobietą z Pasją 2014 w konkursie "Mojego Mieszkania":) I to dzięki Wam! Dzięki serdeczne, że nie zawiedliście. Dla mnie to niezmiernie ważne i mogę powiedzieć nawet, wzruszające, że mogę liczyć na swoich Czytelników - tak naprawdę anonimowe dla mnie osoby z różnych zakątków Polski, które jednak od ponad 4 lat zapraszam wirtualnie w swoje skromne progi. 
I myślę, że wygrać w tak zacnym gronie, z takimi kobietami, które przecież wszystkie mają pasję, to po prostu ogromny zaszczyt. A w najbliższą środę będę brała udział w Gali Kobieta z Pasją i liczę na spotkanie z innymi pasjonującymi babkami:)

Dziękuję!!!


****
Święta minęły szybko, pobyt w Kołobrzegu również, ale zdążyłam sobie kupić co nieco nad morzem:) W mojej chińskiej hurtowni zaopatrzyłam się w duży bawełniany pasiasty obrus w stylu marine za niecałe 25 zł... Wystarczyło położyć go na stole i mam prawie wakacyjny klimat w kwietniu:)



I jakoś tak pasiasto mocno mi się zrobiło w pokoju, bo i obrus, i zasłony i pokrowiec na fotel w białe i granatowe pasy... 
Po głowie chodzi mi też lifting łazienki. Bardziej chodzi mi o poprawienie jej funkcjonalności, dlatego wystawiłam wysoką szafkę, która mimo, że praktyczna, to z deka przeszkadzała. Mam już pomysł na zagospodarowanie wnęk pod umywalką, ale to pokażę za jakiś czas. Szafkę myślałam, żeby wywieźć na działkę, ale na razie znalazła swoje miejsce w kącie obok stołu. I swoimi żaluzjowymi drzwiczkami podkręciła wakacyjny klimat:)





Z Kołobrzegu przywiozłam też dwa ładne miętowe kubasy, złapane w przelocie w kwiaciarni...


...oraz drewnianą skrzynkę, którą pokazywałam już w wielkanocnej aranżacji.
Uwielbiam takie przedmioty, są ładne, proste i praktyczne.









****
A w sobotę rzuciłam się jak szalona w wir prac na działce. Było ciepło, drzewa zakwitły, kwiaty cebulkowe posadzone jesienią zaraz zakwitną, no po prostu cud miód... Ogarnęliśmy z Pawłem dużo rzeczy, chociaż mój dzielny mąż od wielu tygodni prowadzi sam prace ziemne, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Ogarnęłam grządki, posadziłam mieczyki, lilie, różę pnącą. I zainaugurowałam sezon hamakowy:)









**** 
A na koniec fotki z 7 godzinnej podróży autem. Dla naszego psa to był debiut, chociaż zniósł go dzielnie. Jednak to zdecydowanie towarzyski i rodzinny pies - od leżenia w samotności w bagażniku wolał głowę Mikołaja:)




:))

piątek, 3 kwietnia 2015

Wesołych!

Życzę Wam, aby te Wielkanocne Święta upłynęły Wam ciepło i spokojnie, na rodzinnych, pełnych śmiechu i radości spotkaniach. 
Wesołych Świąt Moi Drodzy!


 






****
Od wczoraj jesteśmy w Kołobrzegu, dzisiaj zabraliśmy Tofiego na spacer nad morze, chociaż zimno i wiało, za to plaża puściutka. Oczywiście był szał ciał, pies biegał za każdym i w każdą stronę:) Ale fajnie było...:)






Pozdrawiam serdecznie!

poniedziałek, 30 marca 2015

Nieidealnie

 Hmmm, wczoraj uraczyłam Was pięknymi wiosennymi ujęciami, a dziś... no cóż - pokażę codzienność ... Pierwsze dni po zmianie czasu z zimowego na letni są dla mnie masakryczne, chodzę nieprzytomna, rano nie mogę podnieść, po południu padam... Całą sobotę poświęciłam na wysprzątanie naszych kątów, umyłam okna, wywietrzyłam i zmieniłam pościele, odkurzyłam wszystkie kąty, czyli typowe przedświąteczne porządki. Dziś wróciłam do domu i zastałam to, co poniżej.
Wiele razy pytacie mnie w mailach, komentarzach, jak to możliwe, że u mnie zawsze jest tak czysto, ładnie, posprzątane, jak ja to robię... Otóż  nie zawsze tak u nas jest i taka jest niestety codzienność. 
Po powrocie z jednego etatu wracam do domu na drugi, gdzie czekają porozrzucane w przedpokoju i łazience ubrania, skotłowana na łóżkach, dopiero co świeżo zmieniana pościel, sterty kubków, misek i talerzy we wszystkich pomieszczeniach, śmieci, które ktoś zapomniał wynieść, brudny odcisk dłoni na odnawianej kilka miesięcy wcześniej ścianie, siuśki psa w przedpokoju, skórka po bananie i pusta rolka po papierze toaletowym na bieliźniarce (skąd ona się tu wzięła...?), okruchy na stole, brudna patelnia po porannej jajecznicy i ... mogłabym tak w nieskończoność....
Na dodatek okazuje się, że muszę powtórzyć z córką na sprawdzian z polskiego tematy oboczne i oboczności (co to były te oboczności...???), a syn musi zrobić do szkoły na jutro kwiatka z zielonej tektury, której nie mamy w domu.... Znacie to...?;)












Wystarczy jednak piękne serce na powitanie od mojego przedszkolaka, który mówi "Mamo, to dla ciebie narysowałem" i ten drugi etat nie straszny:) 
A bałagan, talerze, niewyrzucone śmieci przy dobrej organizacji można łatwo ogarnąć:)


****

Dziewczyny, pomęczę Was jeszcze konkursem Kobieta z Pasją, który trwa do jutra
Głosować można TUTAJ do końca jutrzejszego dnia.
Za wszystkie głosy - wielkie DZIĘKUJĘ!