środa, 18 listopada 2015

W czerwoną kratkę



Witajcie Dziewczyny! Na początku chciałam Wam podziękować za wszystkie komentarze pod poprzednim postem o jadalni starszej pani:) Cieszę się bardzo, że jadalnia Wam się podoba, tym bardziej, że pomysł na pokój i wykonanie wszelkich prac od A do Z pozostało w naszych rękach. 

Mój pobyt w Kołobrzegu to już historia, ale jak zwykle udało mi się co nieco wyszukać w moich ulubionych miejscach. Na szczęście ograniczyła mnie pojemność walizki i podróż pociągiem z Dominikiem, bo inaczej z pewnością wróciłabym z o wiele większym bagażem:)
Najbardziej zadowolona jestem z drewnianego konia na biegunach, który taki sam występował już w aranżacjach jadalni. Koń jest drewniany, zakupiony w sklepie Netto za naprawdę dobrą cenę.
 W chińskiej hurtowni wypatrzyłam piękną łyżwę i uzupełniłam zapas ścierek kuchennych, a z Pepco przytargałam biały koc w granatowe gwiazdy.

 

 
 

 

 

 

 

****
A nawiązując do tytułu posta, to w salonie zmieniłam białe zasłony na kraciaste biało-czerwone. Impulsem do zmiany było zdjęcie z okładki "Mojego Mieszkania", dzięki któremu przypomniałam sobie o zasłonach, które leżały na dnie skrzyni, bo jakoś czerwony od dawna nie należał do moich ulubionych:) Zrobiło się kolorowo, inaczej i jakoś tak przytulniej. Na pewno do początku grudnia ta czerwień mi się opatrzy i z przyjemnością wrócę do dekoracji świątecznych w bieli, szarościach i błękicie:) A swoją drogą kolejny raz przekonałam się o tym, jak niewielką zmianą, bo jedynie kolorem i wzorem zasłon, można zmienić charakter wnętrza.

 




Przyłapałam Tofiego na fotelu. Teraz już wiem, skąd tyle sierści na siedzisku...:) 
Pozwala sobie, jak nikt nie widzi:)








****
A już naprawdę na koniec wrzucam kilka migawek z naszego listopadowego pobytu nad morzem. Polecam Bałtyk o tej porze roku, było cudownie...Puste parki nadmorskie, puste plaże, słońce i szum fal...niemal jak w piosence:) O tej porze roku, w tygodniu, nawet w Kołobrzegu, który latem tętni życiem, można być jedynym człowiekiem na plaży. Szczególnie polecam plażę zachodnią, na której jest zawsze mniej ludzi. Mam to szczęście, że od domu mojej mamy jest tam dosłownie 10 minut drogi.
 
A kolejna wizyta na latarni morskiej utwierdziła mnie po raz kolejny w przekonaniu, że bycie latarnikiem, to moje powołanie;-))









A już w niedzielę wybieram się na świąteczny kiermasz "Mojego Mieszkania". W zeszłym roku byłam, widziałam, zakupiłam piękne świąteczne dekoracje od koleżanek blogerek. Tyle pięknych przedmiotów w jednym miejscu - to trzeba zobaczyć:))

Pozdrawiam Was ciepło!



wtorek, 10 listopada 2015

Jadalnia starszej pani

 

Witajcie Dziewczyny! Znowu mnie nie było trochę, mimo wolnego czasu, nie miałam chwili na blogowanie. Co robiłam, jak mnie nie było? Oczywiście działałam wnętrzarsko:) Tym razem na tapetę (w przenośni i dosłownie) poszła jadalnia mojej mamy - tytułowa jadalnia starszej pani:) Ostatni tydzień upłynął nam na wspólnym malowaniu, szlifowaniu, tapetowaniu, obmyślaniu i wyszukiwaniu dodatków oraz na burzy mózgów, jak dopasować meble, które mamy do nowego looku jadalni:) To był fajny, wspólny - mój i mamy-czas, taki babski, spędzony na tym, co lubimy robić obie najbardziej. 


Jak było "przed"?
Jadalnia jest dość duża (ok.16 m). Jest to pokój do którego wchodzi się z kuchni. Są tam aż 3 okna, z czego jedno ma wyjście na taras. Generalnie-pokój marzenie na jadalnię właśnie. Mebli nie jest dużo-owalny rozkładany brązowy stół, 6 krzeseł "do kompletu", biały sekretarzyk, szafka ze starej meblościanki pomalowana na biało, która pełni na razie funkcję kredensu oraz 2 komódki. Oprócz tego jest też elektryczna koza, która fajnie ociepla wnętrze wizualnie.

Stół i krzesła są zupełnie nie z mojej bajki. No może jeszcze stół by uszedł do białych krzeseł. Najsłabszym elementem są moim zdaniem właśnie krzesła, których kremowo-budyniowe obicie bardzo mi się nie podoba. No ale tak, jak napisałam-to jadalnia starszej pani 60+ :) i wszystko było kremowo-beżowo-budyniowe.... Moja mama jest jeszcze mniejszą minimalistką ode mnie:) Do tego zestawu kolorystycznego dopasowany był beżowo-kremowo-brązowy dywan, takowe zasłony, firanki i mnóstwo tzw. durnostojek. Nawet podłoga, sama w sobie z ładnym ciepłym, mimo tego, że ciemnym odcieniem, wydawała się nijaka i ginęła w tych budyniach.

Udało mi się przekonać mamę do szarości. Nie powiem, łatwo nie było, "bo to przecież zimny kolor", "a że będzie ciemno""jak w bunkrze...".... itd. Mamę przekonał argument tapety w sypialni (rok temu kupiłam jej w Leroy Merlin tapety do sypialni w szarościach - pokazywałam tutaj).

Najpierw wszystkie ściany miały być pomalowane na szaro, ale tapeta w paski tam nam się podoba, że postanowiłyśmy przykleić ją na centralną ścianę z oknem. Na pozostałych ścianach szary odcień Tikkurilli, ale wybrany z mieszalnika, więc nie pamiętam numeru.

No dobra, gotowe na serię zdjęc "przed" i "po"?
Zapraszam:) 

PRZED
PO

***


 ***


***




 
Wszystkie prace zrobiłyśmy same w ciągu 4-5 dni. Bałaganu oczywiście było co niemiara, ale remont pokoju w domku jednorodzinnym to i tak pestka w porównaniu do remontu w bloku.

Oczywiście jeszcze farba dobrze nie wyschła, a już robiłam przymiarki dekoracji i dodatków:)

Tapeta ułożona na jednej ścianie to był dobry pomysł, pokój zyskał na elegancji, a  pasy są świetnym tłem do szarych ścian, białych zasłon i białych dodatków. Przy suficie i podłodze położyłyśmy też białe listwy.

 


Nad jedną komódką zrobiłam galerię zdjęć, żeby ramki nie stały w różnych miejscach w całym pokoju, bo powstaje wtedy chaos. Te, które kolorystycznie nie pasowały, przemalowałam. 
Lampki wypatrzyłam na przecenie w Netto, nie podobają mi się podstawy, ale kupiłam je ze względu na czarne abażury. Doszłam do wniosku, że białe byłyby za oczywiste, a te czarne są kropką nad i :) Jak wynajdę jakieś ładne podstawy, to wymienimy je na inne.
Lustro też z Netto:)





 





A co do krzeseł -  wymyśliłyśmy obicie ich takim materiałem w szare paseczki (zdjęcie pochodzi z TEJ strony). Ewentualnie mama uszyje po prostu jasne pokrowce na całe krzesła.



Myślę, że ta zmiana wyszła jadalni zdecydowanie na dobre, zrobiło się jaśniej, czyściej, ale przede wszystkim nowocześniej. Zdecydowanie lepiej przy szarych ścianach wygląda podłoga. Oczywiście najlepiej byłoby wymienić przy okazji stół, krzesła, kredens, który jest w planach. Ale same wiemy, że to nie sztuka zrobić taką metamorfozę...:)
A co Wy co sądzicie o jadalni starszej pani?:)