środa, 2 grudnia 2020

Kalendarz adwentowy

Witam Was ciepło!

Nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, niestety z upływem miesięcy moja aktywność blogowa spada, nawet w takim przedświątecznym okresie, jak teraz... 

Sądziłam, że nowe mieszkanie, którego remont rozpoczęliśmy prawie rok temu sprawi, że postów będzie więcej, niestety nie udało mi się na bieżąco wszystkiego Wam pokazywać. W międzyczasie przyszła pandemia, praca zdalna, lekcje zdalne... 

Ale jestem, wracam i postaram się częściej wrzucać posty, niekoniecznie ze spektakularnymi metamorfozami:), ale takie codzienne, bieżące, z nową doniczką czy nową wystawką na komodzie:)

Pomimo tego, że mieszkanie kupiliśmy w listopadzie zeszłego roku, to dopiero tak naprawdę w tym roku po raz pierwszy przyszedł czas na świąteczne dekorowanie nowego M:)

Moje dzieci są już duże, mam w domu - dla przypomnienia-10,5-latka, prawie 14-latka i 16,5-latkę:) Dawno już przestali wierzyć w świętego Mikołaja i typowe zadania z kalendarza adwentowego nie są niestety dla nich atrakcyjne...:) Ale sam kalendarz owszem - jest fajny, bo zawsze czeka jakaś słodycz, czy drobiazg. Postanowiłam więc nie rezygnować z jego wykonania i wzorem poprzednich lat przygotowałam go i w tym roku.

Pomysł ten sam, co wcześniej-papierowe torebki, tak, żeby pomieściły drobiazgi dla całej trójki. W tym roku kupiłam gotowy zestaw torebek z naklejkami. Do środka oprócz naprawdę niewielu słodyczy wrzuciłam również różne herbaty, a dla Weroniki minikosmetyczne drobiazgi, typu mała odżywka do włosów, gumki, maseczka do twarzy itp. Frajda dla nich jest i kto pierwszy wstaje, ten otwiera kalendarz:)

Główkowałam, gdzie go powiesić, bo wyszedł objętościowy dość duży. Wymyśliłam więc, że na ścianie przy wejściu z kuchni do salonu powiesimy tablicę korkową w drewnianej ramie, którą kiedyś miałam w starej kuchni i teraz kurzyła się gdzieś w kącie. Tablica po wykorzystaniu kalendarza bardzo się przyda w tym miejscu na ściereczki, fartuch, czy listy zakupowe. Pomalowałam ją-jak widać-na czarno...:) Doszłam do wniosku, że będzie to ciekawy akcent, a że w sumie jest schowana i z pokoju jej nie widać, to nie będzie aż tak się rzucała w oczy.

Poprzypinałam do niej woreczki pinezkami, powiesiłam lampki i gotowe:)






 

A tak to wygląda od strony okna i zlewu, jak widać kalendarz nie przeszkadza, a i lodówkę spokojnie da się otworzyć na całą szerokość:)




Powoli, jak pewnie większośc z Was, wprowadzam też już świąteczne akcenty. W tym roku u nas klasyczne kolory-biel, zieleń i kropla czerwieni. Jakoś w tej całej szarzyźnie ta czerwień rozwesela i daje takiego kopa energetycznego:)

Na inne zestawienia kolorystyczne jeszcze przyjdzie czas w kolejnych latach:)

Moim zdaniem biało-czerwona kratka i biało-czerwone paseczki, to cudowny wzór na święta właśnie, ponadczasowy, nigdy nie wyjdzie z mody i zawsze dobrze wygląda. Oczywiście na stałe nie, ale na świąteczny czas jak najbardziej:) Ważne tylko, żeby nie przesadzić z tą czerwienią, wystarczy dosłownie kilka akcentów:)








 A jak Wasze kalendarze i dekoracje? Wystartowałyście już, czy czekacie jeszcze?:)

Ściskam ciepło!

Asia

19 komentarzy:

  1. Wygląda fantastycznie i stanowi dekoracje.😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny kalendarz adwentowy i całe mieszkanie w klimatycznej świątecznej aurze. Cieszę się bardzo na częstsze posty i dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny kalendarz i wspaniale dekoracje! Ślicznie się to wszystko prezentuje na tle tej bieli. Pięknego adwentu Wam życzę Asiu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przytulny klimat panuje w Waszym mieszkaniu. Podobnie myślę, że kropla koloru potrafi zdziałać cuda.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Asiu,śliczny jest ten kalendarz :). Ja - fanka bieli i pasteli w grudniu też wprowadzam czerwień, a w tym roku zaszalałam i kupiłam zasłony w kratę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj. Masz wspaniałego bloga i zawsze lubię czytać Twoje posty. Mam nadzieję, że nadal będziesz zachwycać swoich czytelników pięknymi zdjęciami i ciekawymi historiami. Powodzenia i twórczego nastroju.

    OdpowiedzUsuń
  8. Krásne je u vás doma, útulne a vianočne :-)
    Krásny advent,
    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. Asiu!pozdrowienia z grzybowa!u nas dzisiaj śnieg.zagladam prawie codziennie na Twój blog!Może kiedyś Cię rozpoznam i zapoznam w mirpolu.

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie bardzo ciekawy pomysł, w gruncie rzeczy wcale nie musi być tam słodyczy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie ,że piszesz. Sama zaniedbałam bloga z braku czasu. Pięknie mieszkacie. I takie cudowne dekoracje. Kalendarz wygląda super. U mnie też torebkowy dla młodszego syna. Starszy wyrósł i już się wyprowadził. Cudownego wieczoru, Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Przepraszam Cię Asiu, że jestem szczera ale bardziej podobało mi się stare mieszkanie, to jest jakieś zimne.
    Katarzyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tambo stare było dopieszczane tyle lat i już było wiadomo co i gdzie by było najlepiej tu Asia jeszcze pewnie doda tego pazura by było oryginalnie.

      Usuń
  13. Jest ładnie,tylko tak bezosobowo. Jak w katalogu. Wszystkie rzeczy ładne tylko bez indywidualności.Sterylnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie oryginalne kalendarze adwentowe <3 My zwykle przywieszamy woreczki z prezentami na długiej gałęzi w przedpokoju, a mała codziennie wyciąga sobie jeden upominek.

    OdpowiedzUsuń
  15. My też już jesteśmy w trakcie dekorowania mieszkania. Bardzo to lubię, bo wraz z dekoracjami od razu można poczuć klimat świąt. Poza tym zawsze pomagają mi w tym moje dzieci, więc to przyjemny sposób na spędzenie czasu z najbliższymi. Dekoracje już są to czas zabrać się za porządki, bo święta zbliżają się wielkimi krokami :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajnie napisane. Jestem pod wrażeniem i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń