Wróciliśmy wczoraj z tygodniowego pobytu u teściów, więc dzisiejszy dzień upłynął mi pod znakiem niemal generalnych porządków-kilka tur prania, gruntowne wycieranie kurzy, odkurzanie dywanów, mycie podłóg, itp.
Nie wiem, jak to jest możliwe, że nikogo nie było w domu, a sprzątania tyle.
Jak uporałam się już z tą fizyczną robotą, to poszłam za ciosem i pościągałam do prania wszystkie moje różowo-kratkowo-kwiatkowe poszewki:) W związku z tym na krótko znów zagościły beże i szarości. A że słońce dziś aż wlewało się do pokoju, nie mogłam nie zrobić kilku fotek.
Nie wiem, jak to jest możliwe, że nikogo nie było w domu, a sprzątania tyle.
Jak uporałam się już z tą fizyczną robotą, to poszłam za ciosem i pościągałam do prania wszystkie moje różowo-kratkowo-kwiatkowe poszewki:) W związku z tym na krótko znów zagościły beże i szarości. A że słońce dziś aż wlewało się do pokoju, nie mogłam nie zrobić kilku fotek.
Pozdrawiam Was zatem słonecznie i dziękuję za wszystkie miłe słowa, maile i komentarze:)