Wiem, wiem, że do Wielkanocy jeszcze miesiąc, ale u mnie powoli się zaróżawia i zażółca:)Od kwietnia wracam do pracy, więc nie będę miała później za dużo czasu na dekorowania wielkanocne.
Ostatnio przytargałyśmy z Weroniką ze spaceru suche gałęzie i mamy teraz minidrzewo w domu:)
Ławeczka z przedpokoju awansowała i teraz stoi w salonie:)
Do kremowych zasłon dołączyłam różowe i od razu zrobiło się przyjemniej. Do tego kwieciste poduszki i mamy wiosnę w domu:) Pozdrawiam was serdecznie i dziękuję za miłe komentarze i maile!
Uszyłam zasłony-pierwszy raz w życiu:)Uszyłam to chyba za dużo powiedziane, po prostu zszyłam kilka kawałków materiału. Miały być w odcieniach błękitu, takie sielsko-wiejskie. U góry są paski, na środku krateczka, a na dole biała bawełna. Powiesiłam je w salunie:), ale za bardzo kraciaste i takie kuchenne mi się wydały.
W związku z tym (że takie kuchenne - hahaha) przewiesiłam je do sypialni. Tam same też mi jakoś nie pasowały, dlatego połączyłam je z białymi gładkimi zasłonami i upięłam boki. Żeby już tak całkiem było sielsko-wiejsko, dodałam zazdroskę.A co mi tam, jak szaleć, to szaleć...:)
***
Ze spraw codziennych, to szykuję się do powrotu do pracy, na razie na część etatu. Dominik ma 8,5 miesiąca i siedzę z nim w domu najdłużej ze wszystkich trojga moich dzieci. W związku z tym ostatnie dni upływały mi na poszukiwaniu niani. Miałam ogromny dylemat- czy lepsza niania, czy prywatny żłobek. Niania wiadomo-poświęca czas tylko jednemu dziecku, przychodzi do domu, więc nie trzeb tracić czasu na odprowadzanie i przyprowadzanie dziecka, zaopiekuje się nawet w razie choroby dziecka. No ale jest jedno ale-zamykam drzwi i zostawiam swoje dziecko z obcą tak naprawdę osobą i nie wiem, co się potem dzieje. Ech, wole się nie nakręcać... Żłobek, też wiadomo-ileś tam dzieci pod opieką dwóch pań, większa możliwość złapania choróbska, no ale też panie patrzą sobie na ręce, w prywatnym żłobku jest dostępny monitoring dla rodziców, więc zakładam, że opieka jest tam ok. Dwójka moich starszych dzieci chodziła do państwowego żłobka i jestem z tego bardzo zadowolona-Weronika miała niecałe dwa lata jak poszła, a Mikołaj właśnie 8 miesięcy. Mam o tym żłobku bardzo dobre zdanie, panie-ciocie są przemiłe, uśmiechnięte, mają fajne podejście do dzieciaków. Na chorowanie też nie mogłam narzekać, kilka razy się zdarzyło jakieś przeziębienie i to wszystko. No ale nasze dzieci, odpukać, w ogóle są jakieś odporne na choróbska, alergie itp. Po wielu przemyśleniach zdecydowałam się w końcu na nianię i wczoraj udało mi się znaleźć odpowiednią osobę (przynajmniej taka mam nadzieję:), której powierzę opiekę mojego małego Miśka:)
Laurentino zaprosiła mnie do blogowej zabawy pt. "Moje małe tajemnice", czyli 10 rzeczy o autorce niniejszego bloga:) W związku z tym informuję, iż np.:
1.
Moje marzenie, do którego się co jakiś czas przymierzam, to rodzinny ogród działkowy, czyli po prostu działka:) W naszej okolicy jest dość dużo działek, szukam takiej blisko domu, z woda i prądem, może być zaniedbana i bez domku. I w dobrej cenie ofkors:) Już widzę, jak spełniam się na niej ogrodniczo:) No a dla dzieci jaka frajda:)
2. Pościel to moje małe zboczenie:) Ostatnio naliczyłam jakieś 30 kompletów w szafie:)
3. Przyznaję się do oglądania czasami Perfekcyjnej pani domu:) Zadziwiają mnie w tym programie ludzie, którzy mając piękne angielskie domy, mają w nich taki bajzel i nie potrafią tego docenić i wykorzystać ich potencjału, tzn. domów, nie bajzlu:)
4. Prawo jazdy zrobiłam w wieku średniozaawansowanym, tzn. w grudniu zeszłego roku:)
5. Nie umiem szyć. Podszyję to i tamto na maszynie, ale zdolności krawieckie u mnie marne. Żałuję bardzo, bo maszynę od teściowej mam i nie wykorzystuję jej tak bardzo, jak bym chciała. 6. Spóźnialstwo- strasznie tego nie lubię, sama staram się być zawsze punktualna.Nie cierpię, jak umawiamy się ze znajomymi a oni się spóźniają. Jeszcze jakoś mogę zrozumieć tych, którzy mają małe dzieci, ale najczęściej spóźniaja się ci bezdzietni:)
7. Jestem jedynaczką:) córeczką mamusi i tatusia:) Mam co prawda kuzynki i kuzynów, ale fajnie byłoby mieć "swojego" brata lub siostrę. Może dlatego sama mam trójkę dzieci:) I bardzo bym chciała, żeby w przyszłości tworzyli zgraną drużynę i mogli na siebie liczyć w dorosłym życiu. Tak właśnie chciałabym ich wychować.
8. Kocham morze. Jako rodowita kołobrzeżanka uwielbiam morze- i latem i zimą. Ale oczywiście najbardziej lubię wylegiwać się na gorącym piasku, wygrzewać się na słońcu i słyszeć szum fal. Co prawda latem w Kołobrzegu ciężko na plaży usłyszeć szum fal, raczej piski dzieci:), ale mam takie swoje miejsca, gdzie w ciszy i spokoju można poleżeć nawet w pełni sezonu.
9. I jak przystało na osobę pochodzącą znad morza - nie umiem pływać:) Boję się wody i już, jak wchodzę do morza, to dla ochłody, najwyżej do pasa:)
10. Lubię prać (oczywiście w pralce) i lubię zapach czystego prania. Lubię w związku z tym kupować proszki i płyny do płukania, dokładnie je wcześniej obwąchując w sklepie:)
To tak w skrócie o mnie:) A do dalszej zabawy zapraszam Kozę Agę Dag-esz Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za miłe komentarze.