piątek, 7 września 2012

Tekstylia z Ikea

Moje Drogie, kilka postów temu, o TUTAJ, wspominałam o nowym katalogu Ikei i o prezencie, jaki otrzymałam w postaci narzuty na łóżko. Oferta Ikei na 2013 rok, to "miękka strona życia", czyli tkaniny i tekstylia wszelakie. 



Co tu dużo gadać, na naszym polskim rynku nie ma zbyt dużego wyboru ładnych, przyjaznych dla oka tekstyliów. Pościel, zasłony, poszewki, czy tkaniny na metry ogólnodostępne są w większości krzykliwe, ze sztucznych tkanin, w tzw. bazarowe wzory. Graniczy niemal z cudem trafienie na ładną tkaninę w krateczkę czy paski. W tym zakresie Ikea jest niezawodna. Sama u siebie mam mnóstwo tekstyliów z tego szwedzkiego sklepu na I...:) Szczególnie lubię zasłony i tkaniny na metry. Zasłony są fajnie uszyte, można je powiesić na różne sposoby i na różne karnisze, no i mają taśmę do samodzielnego skrócenia, co dla mnie jest super ułatwieniem.

 


 






 

 I jeszcze dwa archiwalne zdjęcia z ikeowskimi zasłonami:)




****
W związku z powyższym chciałabym Wam zaproponować udział w  zabawie, jaką zaproponowała blogerom i ich czytelnikom Ikea. 

Nagrodą jest:
 torba (wzór do wyboru) z katalogiem
oraz 
bon do Ikei na 100 zł
 


Zadanie jest proste, ale wymagające chwili zastanowienia:

Wyobraź sobie, że otrzymujesz pokój, w którym są tylko same meble (np. regał, sofa, fotel,, łóżko, szafa, stolik, itp.) oraz  oświetlenie, ale w ogóle nie ma w nim  tekstyliów.
Jakimi tekstyliami IKEA go urządzisz, by czuć się w nim dobrze?

Dla ułatwienia wrzucam filmik instruktażowy:)
 
Proszę o odpowiedzi w komentarzach, nie musicie odwoływać się do konkretnych nazw tkanin, chociaż są mile widziane. Tradycyjnie - autorka najciekawszej, moim zdaniem, odpowiedzi otrzyma nagrodę:) 
Na zamieszczanie komentarzy macie 7 dni, czyli do piątku 14 września.

Zatem zapraszam i pozdrawiam serdecznie:)

wtorek, 4 września 2012

Jesienny już balkon

Witajcie Siostry, dzisiaj tylko kilka balkonowych zdjęć. Nie da się ukryć, że jesień tuz tuż, dni coraz krótsze, o 5.30, jak wstaję jeszcze niedawno budziło mnie słońca, a teraz jest szarawo. Pomimo tego, że na balkonie kwitną jeszcze pelargonie, to mam też już typowo jesienne kwiaty - chryzantemę i wrzosy.
Kupiłam tez dwa kwiaty na zdjęciu poniżej - jeden biały, drugi fioletowy, ale nie wiem, jak się nazywają i co to za kwiecie - czy balkonowe, czy pokojowe.

 


 


 




 ****
Wczoraj mieliśmy debiut Dominika w państwowym żłobku. Ja, zahartowana psychicznie matka, której już dwójka dzieci przeszła edukację żłobkową myślałam, że wczoraj, lekko mówiąc, wymięknę i oddam Dominika z powrotem do prywatnego klubiku. Przez prawie godzinę trzymał się kurczowo mojej nogi, popłakując, a żadna z 3 opiekunek nie miała chwili, żeby się nim zająć, zagadać i jakoś wprowadzić, ponieważ ok. 20 pozostałych dzieci zachowywała się tak samo. W końcu po jakimś czasie zabawy kiwnął głową "na tak", jak powiedziałam mu, że już idę i zapytałam, czy zostanie sam. Podobno później było ok, zjadł obiad, zasnął, ale dzisiaj rano oczywiście był płacz. Wiem, że takie dwulatki gorzej się adaptują niż kilkumiesięczne dzieci, ale mam stresa ogromnego przez to i wyrzuty sumienia, że go tam zostawiam. Ech...

Bardzo proszę również o kontakt Anonimową Beatę, która uczestniczyła w zabawie Tchibo "Komfortowe mieszkanie" umieszczając komentarz, a która jest jedną ze zwyciężyń. Beato, jeśli nie podasz adresu, to będę musiała wysłać nagrodę do kogoś innego!

Pozdrawiam Was serdecznie!

czwartek, 30 sierpnia 2012

Marzenia się spełniają


Witajcie Moje Drogie, chciałabym zacząć dzisiaj od ogłoszenia zwycięzców zabawy związanej z nową kolekcją Tchibo "Komfortowe mieszkanie". Przepraszam oczekujących, że dopiero dzisiaj, ale nie miałam totalnie czasu na blogowanie od początku tygodnia. Bardzo Wam dziękuję za tyle komentarzy, w których podzieliłyście się swoimi przemyśleniami, co oznacza dla Was właśnie komfortowe mieszkanie. Wybór miałam niezmiernie trudny, bo musiałam wybrać dwie wypowiedzi z niemal 70! Generalnie jednak, niemal każdej  z nas komfort w mieszkaniu kojarzy się z przytulnością, ciepłem, dobrą atmosferą i miejscem, do którego chce się wracać.

Wybrałam dwa komentarze - Anonimowej Beaty z Torunia oraz Oli_83 – bo ich rozumienie komfortowego mieszkania jest podobne jak moje - oznacza wygodę i to, że każdy z domowników ma w domu swoje miejsce. Dlatego to je postanowiłam nagrodzić.


Beata pisze m.in:   "Komfortowe mieszkanie dla mnie oznacza ...........wygodę. Mam czworo dzieci i szczególnie dlatego jest to ważne.Do tej pory mieszkaliśmy na 54 metrach,my 6 osób + bokser i było mega ciasno.Nie mieściliśmy się ani z ubraniami,ani z zabawkami,których wszędzie było pełno i mimo ciągłego sprzątania panował nieład.Teraz mamy większy metraż,maluchy mają swój pokój,starsze każdy swój i my w dużym salonie wydzieliliśmy miejsce na sypialnię.Jest bosko,mimo,że sprzątania więcej to jest luz i już nie wstydzę się gdy niespodziewanie ktoś zapuka do moich drzwi.(...)

A Ola_83:  "(...)komfortowe mieszkanie, to takie w którym po prostu wygodnie się mieszka:-) Gdzie każdy ma swój kąt,dopasowany do swoich potrzeb, np. mnie brakuje kącika do pracy i z książkami ciągle siedzę w salonie(...)"


Postanowiłam również dodatkowo nagrodzić Jenouvelle14, która naukowo podeszła do terminu „komfort”, ale też jej rozumienie komfortowego mieszkania jest jak najbardziej zbieżne z moim:) Zatem pojedzie do niej również mała niespodzianka:)

****
A teraz wyjaśnienie tytułu posta, czyli historia o tym, jak marzenia się spełniają. 

Otóż jednym z moich "wnętrzarskich" marzeń, oprócz białego domku z ogródkiem ofkors:), był piękny regał na książki, najlepiej taki od podłogi do sufitu, w angielsko-prowansalskim stylu, z zabudowanym tyłem, drewniany, pobielony z jakimiś ładnymi dekorami. 
Oczywiście można znaleźć takie cuda w stylowych sklepach lub zamówić u stolarza, jednak moje wstępne rozeznanie w temacie skończyło się na sprawdzeniu cen... Brakowało mi w naszym M właśnie takiego mebla i cały czas kombinowałam nad substytutem, że tak powiem...:) 
 Taki regał własnej roboty odpadał, bo sama nie umiem, a mąż nie okazał zainteresowania i chęci do współpracy:), poza tym w naszych warunkach lokalowych ciężko byłoby taki mebel samemu zrobić, złożyć itd. Pomyślałam o kupnie jakiegoś najprostszego zwykłego białego regału, np. Billy z Ikei i "ztuningowaniu" go:), czyli dorobieniu pleców z boazerii i doklejeniu drewnianych dekorów. 
Aż tu nagle, kilka dni temu,  znalazłam na allegro aukcję, na której jedna przesympatyczna Pani sprzedawała chyba z 7 regałów właśnie takich, jak szukałam. Były to regały ze sklepu z włoskim jedzeniem, tzn. służyły do prezentacji towaru - makaronów, win itp.:) Cena - 300 zł/sztukę! Po wymianie kilku maili i telefonów okazało się, że takie same regały można obejrzeć na żywo w tymże sklepie, który mieści się niedaleko mnie, obok centrum handlowego Sadyba.  W realu wyglądały o niebo lepiej, niż na niewyraźnych fotkach z allegro. Sprzedająca była na tyle miła, że zorganizowała mi dodatkowo bezpłatny transport i wczoraj dwóch sympatycznych panów wniosło na czwarte piętro do mojego małego domku dwa poniższe regały:)) Jestem w nich zakochana od pierwszego wejrzenia:) i sama się nie mogę nadziwić, jakie miałam szczęście...:) 


 Od razu zaczęłam je ustawiać i szukać idealnego miejsca, poniżej foty z placu boju...



 Niestety musiałam zdjąć witrynkę, żeby zrobić miejsce na szafę, której nigdzie indziej nie dało się wcisnąć. Witrynka póki co stoi na komodzie i czeka na zagospodarowanie. Sama szafa w tym kącie przy oknie nie wygląda tak źle, jak myślałam.



A tak wygląda po jako takim ogarnięciu i ustawieniu części książek i drobiazgów. 
Cieszę się, że zmieścił się też telewizor, musimy tylko zrobić z tyłu otwór na kable.













 Pozdrawiam Was serdecznie Moje Drogie Siostry!