poniedziałek, 13 marca 2017

Zazieleni się...



Witam Was serdecznie! 
Chyba wszyscy czekamy już na prawdziwą wiosnę... Tak już mi się chce zielonej trawy i zielonych drzew, że znoszę do domu cały czas różne kwiecia i gałęzie. No muszę mieć zielone w wazonie:)
A takie gałązki z pączkami i listkami są piękną, delikatną, wiosenną dekoracją.




Dzisiaj kilka migawek z przedpokoju.
Stół kuchenny w roli biurka sprawdza się doskonale, często tu przysiadam, nie tylko ja z resztą, zdarza się, że i Paweł z lutownicą coś tam przylutuje :)
Cały czas myślę nad zagospodarowaniem ściany, na razie są tymczasowe ramki i jeszcze świąteczna gwiazda, którą chyba pora zdjąć... Nie mam chwili, żeby na spokojnie zastanowić się nad koncepcją tej ściany i poszukać inspiracji, po głowie chodzi mi po prostu galeria zdjęć, może jeszcze jakieś małe lustro. 



:)




*****
Chciałam Wam jeszcze opowiedzieć o pewnym spotkaniu w zeszłą sobotę, kiedy to miałam przyjemność spotkać się osobiście z moją Czytelniczką Elą:) Ela przyjechała do mnie po maszynę do szycia. Maszynę wylicytowałam kiedyś na allegro za parę złoty, wielokrotnie pokazywałam ją w różnych aranżacjach, ale od jakiegoś czasu stała tylko na kredensie i się kurzyła, więc postanowiłam ją oddać w dobre ręce za tabliczkę czekolady:) 


Ze względu na wagę w grę wchodził tylko odbiór osobisty, a Ela pofatygowała się po nią... aż 100 km...:)) Szalona kobieta...
Oprócz tabliczki czekolady, dostałam jeszcze 3 piękne pastelowe kubki, drewniany kalendarz i pastelowy bukiet tulipanów. Prezent dostał nawet Toffi w postaci psich przysmaków;)

To bezpośrednie spotkanie z odbiorczynią mojego bloga -  przemiłą, otwartą, kontaktową babką, która jechała 100 km pociągiem po starą maszynę do szycia sprawiło mi wiele radości oraz dało "kopa" i motywację do dalszych działań:) 
Bloga zaczęłam pisać dla siebie, ponad 6 lat temu, ale tak naprawdę, to Wy jesteście najważniejsi. To dla Was - moich Czytelników "chce mi się chcieć:)" i ciągle dokumentować te moje zmagania wnętrzarskie na naszych 54 metrach kwadratowych:)

Dziękuję Wam za to z całego serca!
I pozdrawiam prawie wiosennie!













wtorek, 28 lutego 2017

Porządki w kredensie

Witam Was serdecznie! W ostatnią sobotę tak pięknie świeciło słońce, że postanowiłam zabrać się za wiosenne porządki. Do południa byliśmy z Pawłem na działce na przeglądzie naszych "hektarów", ale tam jeszcze zalega śnieg i błoto i do wiosennych prac jeszcze trochę. W domu postanowiłam zmierzyć się z zawartością mojego kredensu, gdzie ostatnio tylko dokładałam rzeczy i upychałam drzwiczki...:) Pisałam już wielokrotnie, że to mój ulubiony mebel, bardzo pojemny, praktyczny i ładny. Nie zajmuje zbyt wiele miejsca, a mieści naprawdę sporo, bo właściwie cały zasób moich skorup, bibelotów i dodatków. Górna część, którą widać na zdjęciach jest przeszklona, ustawiam tu zawsze bardziej reprezentacyjne przedmioty:) Jest jeszcze pojemny dół, w którym trzymam ciężkie talerze, półmiski, świeczniki itp.
Całe wnętrze wymagało porządnego odgruzowania, poukładania, a naczynia umycia. Opróżniłam całą zawartość z góry i dołu, pomyłam wszystko, powycierałam i poukładałam na nowo. Od razu zrobiło się luźniej.








Kredens odkąd go mamy, czyli od kilku już lat, stał zawsze przy stole, w przekątnym kącie pokoju, tzn. zaraz przy wejściu. Ponieważ znowu przestawiłam stół pod okno, na próbę przestawiłam również kredens. Okazało się, że dobrze tu wygląda, a w wejściu jest więcej miejsca.


Jest też lepszy dostęp do szafy, bo kiedy stała tu sofa, to drzwi otwierały się na styk i ciągle trzeba było ją przesuwać kolanem w stronę okna ... 
ech, uroki blokowych salonów...








Miłego dnia!
Pozdrawiam Was ciepło!:))

środa, 22 lutego 2017

Mięta w kuchni



Witajcie! Dzisiaj kilka kuchennych migawek. Zafiksowałam się na miętę i turkus i ciągnie mnie do dodatków w tym kolorze. Po szarościach i gwiazdkach w kuchni przyszła pora na pastele. Zmieniłam zasłony i dodatki na turkusowe, miętowe, błękitne i różowe.


Moją ulubioną miejscówką w kuchni jest kąt przy oknie z ikeowską półką. Bardzo ją lubię, a powieszona w tym miejscu jest przy okazji naprawdę praktyczna.






****
Chciałabym Was jeszcze zaprosić do Green Canoe. Z pewnością znacie wszyscy ten blog i jego właścicielkę, Asię:) Z przyjemnością polecam TEN post, gdzie pojawia się info o pokoju moich chłopaków:) 

Z Asią miałam okazję poznać się w grudniu podczas kiermaszu świątecznego "Mojego Mieszkania" i  z ogromną przyjemnością wspominam to krótkie spotkanie:)

Nasz miniaturowy balkon gościł kiedyś również w internetowym magazynie Green Canoe, o tutaj:

 https://issuu.com/greencanoe/docs/gcs_lato-2013

Patrząc na poniższe zdjęcia z magazynu, już przebieram nogami i nie mogę doczekać się lata...ech...
Posiedziałabym w letnie popołudnie na rozgrzanym, słonecznym balkonie...
I ta zieleń...ojojoj...:)

Pozdrawiam serdecznie!