czwartek, 1 czerwca 2017

Piwonie i działkowy daszek


Witam Was serdecznie! Maj umknął mi jak zwykle za szybko... ciągle w biegu, z torbami, zakupami, dwa weekendy mieliśmy komunijne, jeden w Ostrołęce, drugi w Berlinie, fajnie, bo spędziliśmy mocno rodzinnie czas, spotkałam się w Berlinie też z moją mamą przy okazji, ale za to czasu jak na lekarstwo, stąd posty ostatnio rzadko się pojawiają, ale obiecuję poprawę :) 

A jak jest chwila po pracy, to pędzę na działkę...:) 
No jest jakaś magia w tym działkowaniu, bo pomimo zmęczenia, nawału spraw, wystarczy, że wsiądę na rower, przejadę się łąkami, pochodzę po trawie, podoglądam swoje nasadzenia i już zmęczenie odchodzi:) W tym roku zakupiliśmy tzw. foliak:), w którym Paweł posadził pomidory. Ja stawiam na różne kwiecia ozdobne, oprócz kilku krzaków róż, zakwitły mi łubiny, które bardzo lubię.
Udało mi się też w końcu sfinalizować, oczywiście przy pomocy męskiej części rodziny - teścia, szwagra i męża :), zadaszenie przy działkowym domku:) 
Niewielka altanka zmieniła się nie do poznania, zmieniły się proporcje całości, no i jest praktycznie, bo zadaszenie chroni i przed słońcem i przed deszczem. W najbliższy weekend planuję pomalowanie słupów konstrukcji na biało i dokończenie detali:) Na końcu znajdziecie kilka działkowych migawek i robocze jeszcze zdjęcia daszku sprzed tygodnia, bez położonej blachy. Finalny wygląd pokażę Wam po pomalowaniu słupków:)

A w domu bez zmian, wymieniam jedynie kwiaty w wazonach:)
Udało mi się wczoraj kupić bladoróżowe piwonie, które jakoś w moich okolicach ciężko dostać, najczęściej sprzedają ciemnoróżowe. Uwielbiam ich zapach i już zawsze będą mi się kojarzyły z ogródkiem babci, gdzie kwitły zawsze jak szalone.





 

Ta duża biała konewka, to prezent od Ziemovita, którą dostałam razem z różnymi specyfikami ogrodowymi, m.in. z nawozem do roślin zielonych i do borówek, a także regenarator do trawnika, który z pewnością się przyda, bo mamy do zregenerowania właśnie spory kawałek trawnika za domkiem po wykopaniu korzeni starych drzew. Będziemy testować...:)




Zdjecie poniżej uświadomiło mi, że koniecznie muszę umyć okna...;)
Chociaż myłam je jakieś 3 tygodnie temu...ech...





I działkowe migawki, niestety zdjęcia słabe, bo robione pod wieczór












A jutro już piątek, piąteczek, piątunio....:)
I moja działeczka na mnie czeka...:) Będę szaleć ogrodowo:)

Pozdrawiam Was ciepło!

wtorek, 16 maja 2017

Mały biały balkon



Witam Was serdecznie! Dziś wpadam z postem balkonowym, bo pogoda w końcu lepsza, nie pada i nie wieje, słoneczko świeci... Dwa tygodnie temu, korzystając z ciepłej i słonecznej pogody zabrałam się za odświeżenie desek na balkonie. Niestety białe drewno na zewnątrz jest bardzo wymagające i na naszym nieosłoniętym balkonie tak naprawdę wymaga corocznego odmalowywania. Niestety przeszkadza mi brzydkie, odrapane drewno i lekko podniszczona biała podłoga doprowadzała mnie do furii. Miałam pomysł, żeby pomalować ją na szaro, ale ostatecznie pozostałam przy bieli.
Najpierw zeszlifowałam ją lekko szlifiereczką, odkurzyłam, wytarłam i odmalowałam. Położyłam 2 warstwy. Lekko też odświeżyłam płotek, przemalowałam go jedną warstwą farby.
Zdjęłam kratkową pergolę, która stała po lewej stronie, bo po kilku latach konstrukcja puściła. Pergolę wykorzystałam na działce. Postanowiłam też na razie zdjąć lewy płotek, żeby dać trochę "oddechu" naszemu balkonowi:) Jak widać, za oknem mamy naprawdę piękny widok i ścianę z drzew, uwielbiam to... Wchodząc i dysząc na nasze 4 piętro wiem, że dla takiego widoku za oknem warto...:)

A potem nastąpiły okropnie zimne i deszczowe dni i nic nie dało się zrobić, pusty i mokry balkon czekał...







No i w końcu zrobiło się cieplej, a ja obkupiwszy się w różne kwiecia obsadziłam na biało i różowo balkon. W tym roku nie będę szaleć z kwiatami, właściwie to, co widać na zdjęciach, to wszystko, nie planuję już więcej obsadzać, bo chciałabym, żeby było trochę więcej miejsca, może na jakiś leżak i malutki składany stolik.

















 

Do dzisiaj na parapecie miałam też takie okazy pomidorów, rozrosły się jak szalone... 
Sadzonki zostały już posadzone do gruntu w tzw. foliaku, który pokażę Wam przy okazji, bo jest bardzo fajny:)



A w ostatni weekend byliśmy na komunii w Ostrołęce. próbowałam przed kościołem zgarnąć całą moją trójkę do zdjęcia, ale wyszło jak widać..:)
Najbliższy weekend też komunijny, ale tym razem kierunek Berlin:))




 Ja dzisiaj już padam, działka to najlepsza siłownia na świecie... 
Pozdrawiam Was ciepło!