Witam Was serdecznie po tak długiej przerwie. Rzeczywiście trochę mnie nie było, ostatni post z wigilii... Przez ten czas ogarnęła mnie niemoc fizyczna i twórcza...
Zaczęło się przed świętami chorobą Mikołaja, w święta przeziębienie przeszło na Dominika, a potem na Weronikę i na końcu na mnie. Choroby i wszelkie przeziębienia to rzadkość u nas, dzieciaki naprawdę są odporne i nie chorują w ogóle, starsze co najmniej od 5 lat nie dostały antybiotyku, Dominik może w okresie żłobkowym, najpoważniejsza choroba, to ospa i świnka:), a ja sama byłam przeziębiona jakieś... 7 lat temu. Teraz jednak padło na nas wszystkich. Chłopaki wyzdrowieli zaraz po świętach, a my z Weroniką nadal słabe. I tak od 2 tygodni... Jestem już zmęczona tym, że nie mam siły, że ciągle boli gardło i męczy kaszel. Pomimo wolnych dni nie chce mi się nic działać w domu, taka niemoc strasznie mnie irytuje.
Ale nie ma tam, że nic:) W chwilowym przypływie lepszego samopoczucia zamówiłam w necie rolkę tapety pod nazwą stare dechy z myślą o wytapetowaniu całej ściany u chłopaków. Wcześniej ta tapeta położona była jedynie na fragmencie ściany, na szerokość łóżka. Postanowiłam wykleić nią całą ścianę, żeby ją ujednolicić. Ten niebieski kolor jakoś mi się opatrzył, poza tym ściana była już brudna, na dodatek przy wieszaniu półki w kuchni i wierceniu wiertarką udarową odpadł nam kawałek tynku.... takie uroki mieszkania blokowego.
Tapeta jest bardzo łatwa w położeniu, przyklejenie 3 pasków zajęło mi jakieś 15 minut. Zaczęłam od przygotowania sobie odpowiednich kawałków tapety. Po wymierzeniu długości ściany rozłożyłam rolkę tapety i odmierzyłam potrzebny fragment.
Potem zgięłam tapetę w miejscu cięcia. Ważne jest równe złożenie, krawędź do krawędzi. Kolejny krok, to ucięcie-nigdy nożyczkami, zawsze nożem. Może być specjalny do tapet, ja używam zwykłego ostrego noża kuchennego
Pozostałe potrzebne sprzęty, to miska z klejem i pędzel plus czysta ścierka.
Teraz większości tapet nie trzeba smarować klejem, wystarczy posmarowanie ściany. Jak dla mnie, to rewelacja, bo największy bałagan był zawsze z uklejoną podłogą, na której smarowało się tapetę.
Przy fragmentach z różnymi uskokami tapetę docinam zawsze na ścianie
No i po 15 minutach ściana gotowa:)
Ponieważ został mi jeden dłuższy kawałek tapety, postanowiłam wykorzystać go na fragmencie ściany nad biurkiem chłopaków, która bardzo się brudzi. Miałam najpierw ochotę przykleić tapetę poziomo, ale doszłam do wniosku, że za duży chaos by się wtedy wdał na tak małej powierzchni.
Tapety starczyło na ułożenie 60-cm paska nad biurkiem. Wykończyłam ją u
góry drewnianą deską boazeryjną. Pierwotnie chciałam zostawić deskę surową, ale ostatecznie co biała, to biała:)
Dla porównania zestawienie PRZED i PO.
PRZED na górnym zdjęciu.
Zmieniłam też ramki, zmniejszyłam ilość dupereli na biurku, chowając większą część do szuflad. Ściana się uspokoiła, ale zrobiło się też jakby przytulniej w tym kącie.
PRZED PO
Wcześniej byłam sceptycznie nastawiona do tapet, jedyny słuszne
rozwiązanie, to było malowanie ścian. Ale od jakiegoś czasu przekonałam się, że warto, bo to szybki i niedrogi sposób na odświeżenie pomieszczenia. Kawałek papieru, a potrafi nadać zupełnie innego klimatu:) Tym bardziej, że dzisiejsze tapety są naprawdę dobrej jakości, łatwo się je kładzie i równie łatwo zrywa.
****
Pozdrawiam Was ciepło, mam nadzieję, że kolejny post uda mi się stworzyć szybciej, niż za 2 tygodnie:) Pozdejmowałam już większość dekoracji świątecznych, choinka rozebrana stoi na balkonie, czekając na wiosnę i posadzenie na działce. Ja też już wyczekuję wiosny i działkowego szaleństwa, aaa...:))