niedziela, 8 maja 2011

Balkonowe porządki

Witajcie:) Pogoda w końcu sprzyja pracom ziemnym, więc całe dzisiejsze popołudnie spędziłam na porządkowaniu mojego niespełna 2-metrowego balkonu:) Wczoraj trafiłam w Auchan na stoisko z kwiatami balkonowymi po bardzo atrakcyjnycn cenach i jak w amoku oglądałam, wybierałam nie mogąc się zdecydować-czy goździki, czy lawendę czy kurdybanek wziąć. Jak widać na poniższych obrazkach- wzięłam wszystkiego po trochu:)



Z poprzednich lat wiem, że kurdybanek (to ten taki bluszczowaty) rośnie jak szalony, za kilka tygodni będzie zwisał do samej ziemi.


Przeprosiłam też mój stary kwietnik, który należał jeszcze do mojej babci. Jest metalowy, był czarny, ale oczywiście został przemalowany. Fajnie wyglądają na nim surfinie, albo inne zwisające kwiecie:)


No i moja ukochana lawenda - uwielbiam tą roślinę, mogłabym obsadzić nią cały balkon.






W planach mam jeszcze zrobienie miniogródka, tzn. chciałabym posadzić w jednej donicy natkę, szczypiorek i jakies zioła, zakupiłam juz nawet nasiona.

A poniżej tymczasowa aranżacja w pokoju-czeka na dostawę ziemi:)

Pozdrawiam Was serdecznie i bardzo dziekuję za Wasze miłe komentarze i maile.
Udanego kolejnego majowego tygodnia życzę:)


wtorek, 3 maja 2011

Majowo

Witajcie po dłuższej przerwie:) Od ostatniego postu nic się nie zmieniło, tzn. dalej realny świat (czytaj: praca, dom, i tzw. obowiązki domowe:) wciągnęły mnie na dobre. Stąd też totalny brak czasu na blogowanie i fotografowanie różnych różności:) Mam też ogromne zaległości w podczytywaniu Waszych nowych postów i oglądaniu fotek oraz umieszczaniu komentarzy, ale w weekend mam zamiar to nadrobić.

Z powodów opisanych powyżej zaniedbałam też moje "balkonowanie". Udało mi się w zeszłym tygodniu kupic 3 jasnoróżowe pelargonie. Szukałam takich bladoróżowych lub białych, ale trudno takie dostać, przynajmniej w mojej okolicy nigdzie takich nie ma. Jedna sztuka wylądowała w wazie, dwie wsadziłam między bluszcz w balkonowe skrzynki.

Koniec kwietnia-początek maja, to wybuch zieleni za moimi oknami. Taki widok, jak poniżej można miec za oknem i w Warszawie. Ten kasztanowiec niemal wchodzi na nasz balkon. Uwielbiam ten zielony gaj:)








***

Na allegro wylicytowałam za parę groszy metalowy dekor, niestety tylko jedną sztukę. Nie znalazłam jeszcze dla niego miejsca, ale na pewno potraktuję go białą przecierką. Myślałam, żeby przykleić go na jakąś tacę lub donicę.



***

I kilka fotek z pelargonią w roli głównej




***
A na koniec majowe ujęcia Krakowa, w którym spędziliśmy niedzielę.
W sobotę był Chorzów i wesołe miasteczko plus ZOO:)





***
I jeszcze troche prywaty:)

Kochane moje, jesli któraś z Was mieszka lub pracuje w woj.małopolskim, jest w wieku tzw. :) 45+ i chciałaby wziąć udział w kursie finansowanym z UE na główną księgową, specjalistkę ds. kadrowych lub na usługowe prowadzenie ksiąg rachunkowych, to niech się do mnie odezwie.
Kursy odbywają się w Krakowie i kończą się egzaminem państwowym, który jest również finansowany z UE.

Pozdrawiam Was serdecznie:)

niedziela, 10 kwietnia 2011

Jeszcze bardziej wielkanocnie



Trochę odpłynęłam z blogowego świata. Powrót do pracy sprawił, że takie przyjemności są niestety ostatnie na liście:( Na dodatek, zamiast powrotu na planowane pół etatu w starej pracy, rozpoczęłam nową na cały etat. I tak, jak myślałam, na sprzątanie, dekorowanie i przestawianie durnostojek, nie mam ani czasu ani siły. No ale takiej przyjemności, jak kupno kury (koguta?) w groszki nie mogłam sobie odmówić:)




***
W zeszłą sobotę rozpoczęłam sezon balkonowy. Na razie jeszcze skromnie, zaledwie kilka bratków zasadziłam i przesadziłam bluszcze z domowych donic w balkonowe. Pogoda w tym tygodniu nie sprzyjała pracom balkonowym, ale już czekam na ocieplenie i dalsze "prace ziemne":)






W tym celu zakupiłam nawet nowe rękawice do prac ogrodniczych, ale są takie fajne, że szkoda mi ich brudzić. Póki co wisza sobie w kuchni.

W kuchni też się zaróżowiło

I jeszcze kilka wiosenno-wielkanocnych fotek:)