wtorek, 8 grudnia 2020

Remontowe 365 dni

Witam Was serdecznie!

Dzisiaj post wspominkowy i podsumowujący, z ogromną ilością zdjęć:)

Bo dokładnie rok temu, miesiąc od podpisania aktu notarialnego, odebraliśmy klucze do naszego nowego-starego 5-pokojowego mieszkania :)

Zyskać ekstra 2 pokoje i 30 metrów więcej było bezcenne. Pomimo dokładnego zaplanowania, chyba nie zdawaliśmy sobie do końca sprawy, ile pracy i pieniędzy pochłonie remont nowego M... Ale chyba zawsze tak jest...

Decydując się na to konkretne mieszkanie, wiedzieliśmy, że zrobimy remont całości, bo kluczowa była dla nas liczba pokoi i lokalizacja. Mieliśmy oczywiście miniekipę remontową w postaci kilku panów Ukraińców, w tym sympatycznego Dimę:), ale i tak mnóstwo, mnóstwo prac zrobiliśmy sami.

Po roku można powiedzieć, że PRAWIE jesteśmy urządzeni do końca... :)

Prawie, bo przedłużyła nam się akcja z szafką łazienkową-najpierw był plan zamówienia jej u stolarza od szafy, który ostatecznie nie chciał się podjąć tematu, w końcu Paweł zdecydował, że sam ją zrobi. Widzę już światełko w tunelu, bo mamy drewniany blat, czekamy jeszcze na deski do korpusów i fronty (średni czas oczekiwania 45 dni roboczych...). Szacuję, że w połowie stycznia będzie gotowa:)

Podobnie jak półki u chłopaków w pokoju:)

****

No dobrze, zróbcie sobie herbatę lub otwórzcie wino i zapraszam:) 

Zdjęcia są mniej więcej w kolejności postępowania prac:)

Miłego oglądania!
























































ciąg dalszy nastąpi...:)

środa, 2 grudnia 2020

Kalendarz adwentowy

Witam Was ciepło!

Nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, niestety z upływem miesięcy moja aktywność blogowa spada, nawet w takim przedświątecznym okresie, jak teraz... 

Sądziłam, że nowe mieszkanie, którego remont rozpoczęliśmy prawie rok temu sprawi, że postów będzie więcej, niestety nie udało mi się na bieżąco wszystkiego Wam pokazywać. W międzyczasie przyszła pandemia, praca zdalna, lekcje zdalne... 

Ale jestem, wracam i postaram się częściej wrzucać posty, niekoniecznie ze spektakularnymi metamorfozami:), ale takie codzienne, bieżące, z nową doniczką czy nową wystawką na komodzie:)

Pomimo tego, że mieszkanie kupiliśmy w listopadzie zeszłego roku, to dopiero tak naprawdę w tym roku po raz pierwszy przyszedł czas na świąteczne dekorowanie nowego M:)

Moje dzieci są już duże, mam w domu - dla przypomnienia-10,5-latka, prawie 14-latka i 16,5-latkę:) Dawno już przestali wierzyć w świętego Mikołaja i typowe zadania z kalendarza adwentowego nie są niestety dla nich atrakcyjne...:) Ale sam kalendarz owszem - jest fajny, bo zawsze czeka jakaś słodycz, czy drobiazg. Postanowiłam więc nie rezygnować z jego wykonania i wzorem poprzednich lat przygotowałam go i w tym roku.

Pomysł ten sam, co wcześniej-papierowe torebki, tak, żeby pomieściły drobiazgi dla całej trójki. W tym roku kupiłam gotowy zestaw torebek z naklejkami. Do środka oprócz naprawdę niewielu słodyczy wrzuciłam również różne herbaty, a dla Weroniki minikosmetyczne drobiazgi, typu mała odżywka do włosów, gumki, maseczka do twarzy itp. Frajda dla nich jest i kto pierwszy wstaje, ten otwiera kalendarz:)

Główkowałam, gdzie go powiesić, bo wyszedł objętościowy dość duży. Wymyśliłam więc, że na ścianie przy wejściu z kuchni do salonu powiesimy tablicę korkową w drewnianej ramie, którą kiedyś miałam w starej kuchni i teraz kurzyła się gdzieś w kącie. Tablica po wykorzystaniu kalendarza bardzo się przyda w tym miejscu na ściereczki, fartuch, czy listy zakupowe. Pomalowałam ją-jak widać-na czarno...:) Doszłam do wniosku, że będzie to ciekawy akcent, a że w sumie jest schowana i z pokoju jej nie widać, to nie będzie aż tak się rzucała w oczy.

Poprzypinałam do niej woreczki pinezkami, powiesiłam lampki i gotowe:)






 

A tak to wygląda od strony okna i zlewu, jak widać kalendarz nie przeszkadza, a i lodówkę spokojnie da się otworzyć na całą szerokość:)




Powoli, jak pewnie większośc z Was, wprowadzam też już świąteczne akcenty. W tym roku u nas klasyczne kolory-biel, zieleń i kropla czerwieni. Jakoś w tej całej szarzyźnie ta czerwień rozwesela i daje takiego kopa energetycznego:)

Na inne zestawienia kolorystyczne jeszcze przyjdzie czas w kolejnych latach:)

Moim zdaniem biało-czerwona kratka i biało-czerwone paseczki, to cudowny wzór na święta właśnie, ponadczasowy, nigdy nie wyjdzie z mody i zawsze dobrze wygląda. Oczywiście na stałe nie, ale na świąteczny czas jak najbardziej:) Ważne tylko, żeby nie przesadzić z tą czerwienią, wystarczy dosłownie kilka akcentów:)








 A jak Wasze kalendarze i dekoracje? Wystartowałyście już, czy czekacie jeszcze?:)

Ściskam ciepło!

Asia

niedziela, 8 listopada 2020

Nowa komoda

 

Witam Was ciepło!

Dzisiaj w końcu udało mi się przygotować posta ze zdjęciami nowej komody, które zrobiłam w zeszłą niedzielę... 

Praca na cały etat, nauka zdalna i codzienne obowiązki w pięcioosobowej rodzinie nie sprzyjają blogowaniu. Edukacja w domu oznacza np. odwołane obiady w szkole, a co za tym idzie codzienne przygotowywanie kilku posiłków dziennie dla wszystkich... Nie pytajcie, ile jedzenia u nas schodzi, mam wrażenie, że przez siedzenie w domu trójka moich nastolatków zagląda do kuchni kilkadziesiąt razy na dzień...

Ale odbiegłam trochę od głównego tematu, a mianowicie nowej komody w salonie. 

Jak wiecie, kilka tygodni temu sprzedałam nasz błękitny kredens, który trafił do wiejskiego domu pewnej przemiłej Pani Doroty. Kredens chciałam zastąpić dużą komodą, szerszą niż kredens, bo w tym kącie za stołem mamy teraz na to miejsce. Długo szukałam w necie komody o odpowiednich rozmiarach i w odpowiednim stylu i niestety przez te kilka tygodni nic nie znalazłam. Pojedyncze drewniane modele, które rozważałam albo miały kosmiczne ceny, albo czas oczekiwania na nie to ok. 3 miesiące, a mąż mnie poganiał:)

W końcu przypadkiem trafiłam na komodę Cannet z BRW - rozmiar jest ok, chociaż mogłaby być o 20 cm szersza, nie jest oczywiście drewniana, ale wizualnie bardzo ok-prosta, z lekko stylizowanymi frontami i dość pojemna. Cena również bez zarzutu.

Postanowiłam zaryzykować i kupiłam ją w ciemno, z założeniem, że jest na jakiś czas, dopóki nie znajdę czegoś może jeszcze większego, ładniejszego.

Nad komodę przewiesiliśmy lustro, które wcześniej wisiało nad narożnikiem. Tutaj wygląda o wiele lepiej. Tak myślę, że za jakiś czas, jak trafię na jakieś ładne, bardziej stylizowane lustro, to też je wymienię:)

Komoda jest bardzo pojemna, ma 3 części z półkami, w których zmieściłam całą moją zastawę oraz 3 szuflady na drobiazgi.





Teraz szukam jeszcze ładnych lamp stołowych, ale te które mi się podobają również powalają cenami... Tak myślałam, że chyba przemaluję te białe drewniane na inny kolor i dokupię do nich nowe abażury, pomyślę jeszcze.

A sama komoda, to dobre miejsce na tzw. durnostojki i wystawki dekoracji:) Już widzę, jak fajnie będzie ją dekorować na święta:) Od zeszłego tygodnia ustawienie dekoracji już się zmieniło:)










Pozdrawiam Was serdecznie!

💗

Trzymajcie się ciepło w tych szalonych trudnych dniach...