środa, 9 lutego 2011

Bułki, tulipany i spaghetti

Poszłam dziś po bułki, a wróciłam z pękiem 15 tulipanów:)
Pani pod sklepem opuściła z ceny
, bo tulipany już rozwinięte, więc policzyła po 1 zł/sztukę:)
No nie mogła
m się oprzeć:)





W kuchni ładnie wyglądały, ale najlepiej prezentują się na parapecie w pokoju

A to fotka z serii "życie codzienne":) - Weronika pałaszująca spaghetti. To jedna z niewielu potraw, którą ten niejadek zjada bez problemu.

sobota, 5 lutego 2011

Małe radości

Wczoraj dotarła do mnie poszewka od Andżeliki z zaciszamojegodomu - śliczna, z "tildowego" materiału, który bardzo lubię - w kropki, różyczki, paski jednocześnie:) Nie mogłam się powstrzymać, żeby nie "poprzymierzać" jej do różnych miejsc.


Wygląda fajnie zarówno na ławce w przedpokoju, jak i na kanapie. Ten materiał pomimo (a może dzięki:) mnogości wzorów i kolorów bardzo ładnie komponuje się z innymi deseniami, jak chociażby z niebieską krateczką. W swoich tkaninowych zasobach mam kawałek takiego samego materiału, który wykorzystuję do różnych celów, np. jako zazdroskę na okno, czy siedzisko na ławkę. Ta poduszka będzie fajnym uzupełnieniem.



***

Przedwczoraj spotkała mnie miła niespodzianka - niespodziewanie odwiedziła mnie moja przyjaciółka z dzieciństwa z mężem. Była w Warszawie w innym celu i rano zadzwoniła, że jest w Wawie, więc spotkałyśmy się jeszcze tego samego dnia.
Z K. (pozdrawia
m Cię sąsiadko:)) ) znamy się od zawsze, bo mieszkałyśmy na jednym piętrze drzwi w drzwi:) Razem bawiłyśmy się na blokowej klatce schodowej, gdzie wynosiłyśmy koce z lalkami, grałyśmy w gumę i razem wychodziłyśmy na spacery z naszymi psami:)) Ależ to były czasy....

A swoją dro
gą, czy teraz dziewczynki też grają w gumę?:) Może nie wszyscy wiedzą o co chodzi - związywało się kawałek gumy, takiej jak od spodni, 2 osoby trzymały tę gumę nogami, a trzecia osoba skakała. Były różne techniki skakania:) i poziomy (kostki, kolanka, biodra, brzuch, a nawet pachy i szyjka:) Kto skusił, ten przegrywał i wchodził do gumy, a następna osoba zaczynała lub kontynuowała grę. Ależ byłam wtedy wygimnastykowana:))

Wracając do głównego wątku -
bardzo się cieszę, że się spotkałyśmy, bo w ostatnich latach bardzo rzadko się widujemy z racji odległości (Warszawa-Kołobrzeg-moje rodzinne miasto: 500 km) i rodzinnych obowiązków.


***

A na koniec kilka fotek Dominika, który rośnie jak na drożdżach. Ma już 6,5 miesiąca i 2 zęby. Niestety ząbkowanie nadal trwa, więc jest ostatnio dość marudny i płaczliwy, żadne żele nie pomagają. Ma też już charakterek - strasznie się złości, jak zabierze mu się zabawkę, co widac na jednym z poniższych zdjęć:)



środa, 2 lutego 2011

Moje pierwsze wyróżnienie:)

Jako, że jestem od niedawna w blogowym świecie, bardzo ucieszyło mnie moje pierwsze wyróżnienie od Medżik:)
Bardzo Ci dziękuję, a te tulipany są dla Ciebie:)


A tak poza tym, to widok za oknem dalej bez zmian:( W związku z tym dojrzewa we mnie myśl do kolorystycznego odświeżenia naszego salonu:) Malowanie było 2 lata temu, ale ścianom już przydałoby się ponowne odświeżenie. Odwiedziłam już nawet przydomowy sklep z farbami i wzięłam próbki kolorów, na które mam ochotę:))