***
Z K. (pozdrawiam Cię sąsiadko:)) ) znamy się od zawsze, bo mieszkałyśmy na jednym piętrze drzwi w drzwi:) Razem bawiłyśmy się na blokowej klatce schodowej, gdzie wynosiłyśmy koce z lalkami, grałyśmy w gumę i razem wychodziłyśmy na spacery z naszymi psami:)) Ależ to były czasy....
A swoją drogą, czy teraz dziewczynki też grają w gumę?:) Może nie wszyscy wiedzą o co chodzi - związywało się kawałek gumy, takiej jak od spodni, 2 osoby trzymały tę gumę nogami, a trzecia osoba skakała. Były różne techniki skakania:) i poziomy (kostki, kolanka, biodra, brzuch, a nawet pachy i szyjka:) Kto skusił, ten przegrywał i wchodził do gumy, a następna osoba zaczynała lub kontynuowała grę. Ależ byłam wtedy wygimnastykowana:))
Wracając do głównego wątku - bardzo się cieszę, że się spotkałyśmy, bo w ostatnich latach bardzo rzadko się widujemy z racji odległości (Warszawa-Kołobrzeg-moje rodzinne miasto: 500 km) i rodzinnych obowiązków.
***