poniedziałek, 10 marca 2025

Skorup nigdy dosyć

 

Dzień dobry!

Wychodzę z założenia, że ładnych skorup nigdy dosyć;) Lubię zbierać stare naczynia, talerze, półmiski, mleczniki, dzbanki i wykorzystywać je użytkowo na co dzień jako wazony, donice do kwiatów, czy po prostu w celach dekoracyjnych. Od wielu lat jestem wierna błękitnym i niebieskim wzorom na starej ceramice, dzięki temu mogę je miksować i zawsze dobrze to wygląda i do siebie pasuje. 

Ostatnio na starociach wpadły mi w ręce takie skorupy z błękitnymi wzorami - mlecznik, mały półmisek i pojemnik na majeranek:)




Brakowało mi też takiej niedużej, niskiej lampki do tego kąta przy kuchni i udało mi się w końcu dostać taką właśnie, też na starociach. Plisowany abażur kupiłam już wcześniej.

 

I jeszcze jeden nabytek - takie pudełeczko na biżu:) Urzekły mnie te błękitne kwiaty, które fajnie komponują się z tapetą w sypialni.




I nie mogłam się powstrzymać, jak zobaczyłam w sklepie stojak z nasionami kwiatów:) Oczy mi się zaświeciły i postanowiłam kupić kilka paczek tych kwiatów, które lubię. Zobaczymy, co z tego wyjdzie;) Groszek już wsadziłam na działce:)

 

A na koniec jeszcze kilka migawek z kuchni, po wieczornym ogarnięciu:)

 

Pozdrawiam ciepło i życzę Wam spokojnego tygodnia:)

Asia






niedziela, 2 marca 2025

Błękity w salonie

 

 
Witajcie w niedzielny wieczór:)
 
W pierwszych latach prowadzenia bloga (który piszę, uwaga - ... od 2011 roku) nowe posty udawało mi się dodawać regularnie właśnie w niedzielne wieczory. I już wielokrotnie miałam w planach kontynuować tę zasadę, ale wiadomo, plany sobie, życie sobie... 
 
Nie będę obiecywać, że w każdy niedzielny wieczór znajdziecie tu nowego posta, ale będę się starać;) 
Bo wiem, że lubiliście te regularne posty w sumie "o niczym", o drobnych zmianach, zakupach wnętrzarskich, dekoracjach sezonowych, o zwykłym przestawianiu mebli, czy przemalowaniu szafki. 
 
Niestety w ostatnich latach zabrakło mi przede wszystkim czasu - i na te metamorfozy, ale i na przygotowywanie postów, ale też chyba wnętrzarski świat w internecie się zmienił, poszedł w instagramy, rolki, tik toki itp., których ja nie czuję i świadomie nie chcę w to wchodzić, nie chcę się ścigać w zasięgi, lajki, po prostu tego nie potrzebuję i szkoda mi na to czasu. To miejsce tutaj jest takie "moje", oprócz dużej ilości zdjęć jest tu przestrzeń na dłuższe słowo, no i przede wszystkim to jakby nie patrzeć 14 lat jakiegoś fragmentu mojego życia, mojej pasji, tego co lubiłam i lubię nadal robić:)
 
Dlatego dzisiaj zwykły niedzielny post bez fajerwerków:) 
  • z migawkami salonu, w którym dalej rządzi błękit, 
  • z pomalowaną na błękit drewnianą komodą, którą z sypialni przestawiłam do regału w salonie, 
  • z dodanymi drewnianymi dekorami do komody, regału i lustra,
  • z nową lampą biurkową z Home&You w stylu kultowej lampy Poulsen, kupioną na wyprzedaży,
  • z nowym plisowanym, błękitnym abażurem, kupionym od Karoliny z @villanostalgia
  • i z pięknym żywym bukietem w błękitach i fioletach, który skomponowałam sobie sama w osiedlowej kwiaciarni:)
 Dziękuję Wam, że jesteście, że zaglądacie i że komentujecie, to mnie zdecydowanie mobilizuje do kolejnych postów:) 

Spokojnego tygodnia Dziewczyny!
Pozdrawiam
Asia 




















wtorek, 25 lutego 2025

Boras tapeter w sypialni

 

Cześć!

Udało mi się w końcu zebrać zdjęcia z kolejnej metamorfozy sypialni;) I chyba w najbliższym czasie ostatniej;)

Migawki zmiany pokazywałam Wam już na Instagramie (TUTAJ).

Skąd kolejna zmiana? Otóż stąd, że poprzednia beżowa tapeta to jednak po prostu nie było TO. Wyglądała dobrze, poprawnie, nawet przytulnie, ale te ciepłe brązy i beże w tak małym i dość ciemnym pokoju, jak nasza sypialnia (okna od północnego wschodu) sprawiły, że zrobiło się lekko dołująco. Działa tu zasada, że ciepłe kolory przybliżają, zmniejszają, a zimne oddalają i przez to powiększają. 

Potrzebowałam lekkości i oddechu, szczególnie teraz, na wiosnę, a połączenie bieli z błękitem i odcieniami zimnego niebieskiego wygląda świeżo, lekko, wesoło i również przytulnie. Zdecydowałam się więc w końcu na tapetę szwedzkiej firmy Boras Tapeter, model Borosan 21-8627. Zamówiłam ją bezpośrednio w szwedzkim sklepie, więc cena była niższa niż w polskich sklepach internetowych z tapetami, polecam taki sposób zakupu.

Tapeta jest przepiękna, położyłam ją jedynie na ścianie za łóżkiem i wyjechałam lekko na ścianę z oknem. Pomimo tego, że to kwiatowy wzór, to jest na tyle delikatny, że nie przytłacza pokoju i spokojnie mogłabym tapetę położyć na wszystkich ścianach. Tło tapety jest białe, więc to też na plus. A sam wzór przepiękny, delikatny, trochę retro, vintage, trochę skandynawski, trochę angielski;)

 

Tak było z beżową tapetą, biurko wyjechało z powrotem do salonu przy oknie, krzesło sprzedałam, a boazerię przemalowałam na biało:)


Drewniane lustro przełamuje tę biało-niebieską kolorystykę, powiesiłam je poziomo i teraz szukam mebelka, który wpisze się w ten kąt. Myślę o jakiejś konsolce w kolorze drewna, albo z elementami drewna, ewentualnie o niewielkiej komodzie, szerszej niż ta szafka teraz. Póki co zrobiłam sobie takie nieudolne wizualizacje;) i nie spieszę się z tym, bo wiem, że w końcu trafię na idealny na to miejsce mebelek;)

Ps. zdjęcie zrobione zaraz po położeniu tapety, więc przy kontakcie i suficie tapeta jeszcze nie docięta

 

 


 
 





Łososiowy plisowany abażur nijak pasował mi do tej tapety, przemalowałam go wiec błękitną akrylową farbą;) Mogłam też w końcu wykorzystać moje niebieskie tekstylia, których mam najwięcej;)


Na przeciwnej ścianie zostawiłam galerię białych ramek, ale ujednoliciłam plakaty, tak żeby pasowały kolorystycznie i tematycznie do tapety. 




A tak jest wieczorem;)

****

Dzięki, że dotarliście do końca, pozdrawiam serdecznie!

Asia